W najnowszym numerze...

Świat muzyki poważnej

Jowita Opyd

Jowita Opyd opowiada o muzyce poważnej

 

Dzieło muzyczne, bez względu na obsadę, przeznaczenie, kompozytora czy nawet epokę, w której powstało, składa się z kilku podstawowych elementów. Zdecydowana większość kompozycji zawiera je wszystkie – wyjątki stanowi muzyka pochodząca z odległych stuleci bądź też ta wywodząca się z nurtów współczesnych.

140 lat temu, 7 lutego 1877 roku, w Wartemborku (obecnie Barczewo) na Warmii, przyszedł na świat Feliks Nowowiejski – polski kompozytor, dyrygent, organista.

W realiach życia pod zaborami, rodzice Feliksa dokładali wszelkich starań, by wychować wszystkie jedenaścioro dzieci w duchu polskości - w domu mówiło się i śpiewało wyłącznie po polsku, a rodzina dysponowała także niewielką biblioteką z literaturą polską.

Muzyka, poza występowaniem w formie sztuki autonomicznej, często bywa towarzyszką innych wydarzeń kulturalnych, które urozmaica i, przede wszystkim, dopełnia. Poza filharmonią, teatrem, galerią czy innymi miejscami spotkań ze sztuką – chociażby w formie prezentacji literackiej – muzyka triumfuje… w kinie.

W ostatnich latach coraz większą popularnością wśród wykonawców cieszą się utwory współczesnego brytyjskiego kompozytora, Iana Clarke’a. Jego twórczość rozwija się niejako w dwóch kierunkach: pierwszym z nich jest muzyka melodyjna, przyjemna dla ucha, balansująca na pograniczu muzyki poważnej i rozrywkowej. Druga ze ścieżek obranych przez Anglika, to droga twórczości na wskroś modernistycznej, wyczerpująca wszelakie znamiona muzyki współczesnej. Ian Clarke w wielu swoich kompozycjach wykorzystuje nowatorskie rozwiązania i nietypowe metody wydobywania dźwięków z instrumentu, uzyskując dzięki temu szeroką paletę barw i efektów sonorystycznych.

15. Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego już za nami. Dla skrzypków z całego świata był to z pewnością czas nerwowy, ale jednocześnie wypełniony piękną, wirtuozowską muzyką w najlepszych wykonaniach. Za kulisami nierzadko lał się pot i łzy, a lutnicy musieli wykazać się nie lada umiejętnościami, aby w ostatnich chwilach „ratować” instrumenty mające niebawem zabrzmieć podczas przesłuchań konkursowych.