W najnowszym numerze...

Recenzje

W zalewie kiczu religijnego, ikonografii rodem z prowincjonalnych odpustów, warto rozmawiać o sztuce przez duże „S”. Wszak inspiracja religijna od wieków była jednym z motorów napędowych sztuki europejskiej. Książka A piękno świeci w ciemności to rozmowa – a konwersacja to też przecież sztuka. Ewa Kiedio w bardzo obszernym wywiadzie z biskupem Michałem Janochą, od lat zajmującym się rolą sztuki i piękna w chrześcijaństwie, porusza wiele istotnych zagadnień. Ale nie bójcie się, to nie akademickie wykłady – to opowieści, pełne pasji.

(Paweł Nowakowski, Między innymi)

Całkiem niedawno temu, bo w październiku, miałam okazję prowadzić panel debiutantów w ramach tegorocznej edycji festiwalu „Fala Poprzeczna”. Jednym z gości był właśnie Paweł Nowakowski i jego książka Między innymi. Tym bardziej więc cieszy mnie możliwość napisania tej recenzji: po pierwsze dlatego, że będę mogła nieco obszerniej odnieść się do wierszy Nowakowskiego, a po drugie dlatego, że moja interpretacja została wzbogacona o rozmowę z autorem. To zawsze cenne, a tym cenniejsze, im większy kłopot ma się z odbiorem tekstu. Lektura Między innymi raczej nie jest miłym spacerkiem nad brzegiem rzeki. Prędzej biegiem z przeszkodami, w którym zdarzyć może się absolutnie wszystko i do którego właściwie nie da się przygotować. Więc do startu, gotowi, start!

Dzięki legendzie literackiej, przez legendę literacką

Legenda literacka z jednej strony sprzyja autorowi, wokół którego powstała, z drugiej strony mu szkodzi, oddalając od obecnych i przyszłych czytelników. Dlaczego? Wspomaga promocję, sprawia, że dany pisarz lub poeta staje się rozpoznawalny, może dotrzeć do większego grona odbiorców, chętniej zaprasza się go na spotkania i festiwale (jeśli jeszcze żyje) lub dyskutuje o nim. Jednocześnie legenda literacka spycha rzetelną analizę dzieł legendarnego autora na dalszy plan, ważniejsza staje się opowieść o jego życiu niż to, co napisał. Może też dochodzić do sytuacji, gdy mniej lub bardziej profesjonalni czytelnicy na siłę doszukują się w wierszach lub prozie „legendy” elementów autobiograficznych. Stąd też recenzje i noty o autorze składające się w 3/4 z życiorysu, pełne nic niemówiących lub przesadnych określeń typu „głos pokolenia”, „jeden z najważniejszych poetów we współczesnej literaturze polskiej”, „nadzieja polskiej prozy”, pozbawione interpretacji, powtarzające to, co powiedział o nim bądź napisał któryś z krytycznoliterackich autorytetów (jeśli możemy dzisiaj mówić o krytycznoliterackich autorytetach), porównujące tego autora do innych młodo i tragicznie zmarłych twórców, uzależnionych od alkoholu lub narkotyków, postępujących i wypowiadających się kontrowersyjnie, zaplątanych w jakieś środowiskowe historie, o charakterystycznej, najlepiej miłej oku aparycji.

Wołynie i inne wiersze trafiły na moją półkę stosunkowo niedawno – jesień już nawet nie próbowała być ładna, zrobiło się zimno, a supermarketach zaczęły się pojawiać hurtowe ilości zniczy. Na przekór temu, na tle prostej, białej okładki nowego zbioru wierszy Roberta Kani uwagę przyciągał przyjemny dla oka, złocisty pejzaż. Dwadzieścia sześć wierszy i posłowie – to niewiele, nawet jeśli nie uwzględnimy typowej dla autora zwięzłości formy. Zaczęłam więc czytać nastawiając się na krótką, szybką lekturę. Przeliczyłam się… nawet bardzo.

Zastanawiając się nad tytułem mojej recenzji Ludzi na drzewach, nie wiem skąd przyszło mi skojarzenie z obdzieraniem ze skóry – byłaby to analogia adekwatna, gdyby nie ból, towarzyszący ofierze, i ból (psychiczny), towarzyszący wrażliwemu obserwatorowi tortury. Tymczasem Yanagihara odziera rzeczywistość ze złudzeń, ale robi to bezboleśnie, w niektórych miejscach anatomii powieści całkowicie beznamiętnie, w innych, bardziej newralgicznych, miejscach nawet z pewną wprawą i wirtuozerią (trzeba tu zaznaczyć, że jest to bardzo udany debiut powieściowy). Nie zadawanie bólu, nawet tego kojarzącego się z literackim katharsis, było chyba jej celem – wydaje mi się, że raczej pokazanie nie do końca oczywistych perspektyw, z jakich można patrzeć na pewne sprawy.