W najnowszym numerze...

Ukryte znaczenia

Jerzy Alski

Jerzy Alski o nieoczywistych związkach i znaczeniach procesów i zjawisk w sferze kultury oraz ich powiązaniach ze zdarzeniami w przestrzeni publicznej

 

„Zatem to my tworzymy czas – my sami, dzięki umiejętności tworzenia opowieści, bo w nich właśnie zawarty jest czas, ten dla nas prawdziwy. Ten, w którym niektóre chwile potrafią trwać niemal wiecznie, inne zaś przebiegają zaledwie zostawiając ślad, że były. Nie jest nawet specjalnie ważne, że niektórzy opowieści opowiadają jedynie samym sobie, inni przy biesiadnych stołach, inni jeszcze spisują je i przedstawiają innym – wszyscy oni tworzą czas, tworząc w ten sposób daleko więcej niż czas tylko. A co? O tym, być może, następnym razem”.

Spróbujmy podjąć wysiłek ulokowania tytułowego pytania w szeregu pytań typowych, codziennych, a inaczej takich, na które można wyobrazić sobie odpowiedź. Pojmuję jego horrendalność, ale podejmijmy trud zrozumienia tego pytania w tych samych kategoriach, w jakich rozumiemy pytanie „kto robi szarlotkę” albo „kto robi bałagan” – w domyśle: tworzy to. W tych kategoriach ulokujmy je i starajmy się je zrozumieć, zaś odpowiedź? Umieszczenie pytania w ramach tradycyjnie pojmowanych związków przyczynowo – skutkowych daje przynajmniej cień szansy na uzyskanie jakiejkolwiek odpowiedzi, w jakichś kategoriach, jakichkolwiek – nie bądźmy przesadni w ocenie własnych talentów logicznych. Poza tym, świat cechuje logika żadna albo ukryta. Pożądane jest cokolwiek, co będzie mogło być przyjęte za odpowiedź. Może będzie nam zesłane.

Raczej bohaterowie kierują mną. Powiedzmy, że widzę jakiegoś bohatera, który już istnieje i poznaję w nim kogoś, kogo znałem, a czasami dwóch ludzi, połączonych, ale potem to się kończy. Bo bohater zaczyna działać na własny rachunek. Mówi coś… I nigdy nie wiem, co powie, kiedy piszę jakiś dialog. Naprawdę, to zależy od nich. Ja tylko spisuję, co mówią”.[1]

Julio Cortázar, w wywiadzie udzielonym „The Art of Fiction” w 1984 roku. Ale zacznę jeszcze inaczej.

Nie: zapisuje. Pisze, wymyśla, tworzy – do wyboru. Kto? Niemal milion słów zawierają historie, które opowiedziałem od grudnia 2010 roku do dzisiaj. Historie będące opowieściami o życiu ludzi poprzednio mi nieznanych, których poznawałem w miarę opowiadania o nich, o tym, co im się przytrafiło i którzy… Właśnie, kto to wszystko tworzył, kto to tworzy? Nie ja, z pewnością nie ja to wszystko stworzyłem i mam tego doskonałą świadomość. W każdej z tych opowieści zdarzał się moment – niekiedy później, niekiedy bardzo wcześnie – kiedy ona, a ściślej jej bohaterowie, zaczynali żyć życiem niezależnym od mojej wyobraźni i nawet jeśli z grubsza wiedziałem, co się zdarzy, to absolutnie nie miałem pojęcia – jak. To wiedzieli bohaterowie i tylko oni. Od takiego momentu moja rola ograniczała się do czynności kronikarskich – starałem się możliwie wiernie opisać poczynania bohaterów, nad którymi (bohaterami i ich poczynaniami) straciłem kontrolę.

Otrzymałem ciekawy dokument. Zawdzięczam to znajomym z pewnej powieści, którą napisałem. Zdarzenia w tej powieści rozciągają się na przestrzeni kilku tysięcy lat i to być może dlatego – taki rewanż. Dokument datowany jest na rok 2394 i dotyczy prac archeologicznych w najstarszych warstwach sieci, konkretnie w warstwie 2.0 rozpoczynającej się na poziomie ekspansji Facebooka. Jest interesujący, ponieważ podejmuje próbę opisu pewnych zjawisk od których, jak się wydaje, rozpoczęło się tworzenie obyczajowego i kulturowego zrębu dla nadchodzących dziesięcioleci, w których to świat sieci, a nie przestrzeń realna – jak dotąd, zaczął dyktować kanon. Innymi słowy: jeżeli zasady obyczajowe, moralne, kulturowe do momentu upowszechnienia się Facebooka ze świata realnego płynęły do świata sieci, to od tego momentu, jak się wydaje, zaczął przeważać ruch w odwrotnym kierunku – ze świata sieci do realu. Dokument został sporządzony w języku planetar unicode 7m.4.2 i jest aż nazbyt obszerny. Translator, jaki otrzymałem, nie był przesadnie precyzyjny (być może ze względu na archaiczność języka na jaki przyszło mu przekładać) i tutaj postaram się przekazać jedynie drobny wycinek wniosków. Czy trafnych – nie mnie oceniać.