W najnowszym numerze...

Świat teatru

Jowita Opyd

Justyna Stanisławska opowiada o teatrze i wydarzeniach teatralnych

 

Ciemność. W ciemności zmąconej odbitym od śniegu nikłym światłem księżyca majaczy ludzka twarz. A może to tylko złudzenie, może to tylko fragment jakiejś mapy topograficznej, jakiś kontur tła, rysy na pokrytej lodem i śniegiem skale? Nie, to twarz. I cisza. Cisza, która pulsuje, trzeszczy, stęka, jest ciężka. Ciężka jak ludzki oddech. Jest i Lhotse (Grażyna Bułka) – wielka, majestatyczna, niewzruszona góra. Ta, która trwa, poza czasem dzierży kołowrót życia i śmierci. Jest coraz ciężej, obraz drga, pojawiają się mroczki przed oczami, a oddech staje się coraz płytszy. W oddali widać antropomorficzne występy skalne - uwięzieni w czasie śmiałkowie, ci którzy nie wrócili. Albo to znowu złudzenie, gra świateł i cieni. Puls narasta. Oni tam są, uwikłani w swoje historie i moralne wybory bohaterowie dramatu: himalaiści, ich rodziny, przyjaciele, media, wielbiciele i krytycy. Ich głosy mieszają się. Wspomnienia, podobnie jak ich losy, przeplatają się na moich oczach. Czas i miejsce nie grają roli – współistnieją jednocześnie na deskach teatru. Mam wrażenie, że jestem gdzieś poza realnym światem, pomiędzy wymiarami, w jakiejś wieczności, gdzie wszystkie myśli, uczucia, chwile trwają bez początku i końca, jak świadomość wspinającego się Jerzego Kukuczki, wtedy gdy był tylko on i góra. W swoich wspomnieniach himalaista napisał: Pionowy świat nie kończy się nigdy. Trwa. Czeka. Ja przecież tu jeszcze wrócę...[1]. Kiedy oglądam spektakl katowickiego Teatru Śląskiego Himalaje, doświadczam tego dziwnego stanu ponadczasowego trwania, choć wiem jak skończyła się ostatnia wyprawa na Lhotse.

Zastanawiałam się o czym ma być ten mój powitalny tekst. Wszak jest to tekst powitalny. Powinnam dokonać w nim autoprezentacji i oprócz siebie przedstawić też tematykę całej rubryki. Nie lubię lać wody, więc napiszę krótko: będzie o teatrze. Tylko, jak dzisiaj pisać o teatrze? Jak dobierać tematy? Którym twórcom, artystom poświęcić czas i papier?