W najnowszym numerze...

Prezentacje

Paweł Podlipniak

Paweł Podlipniak prezentuje interesujące postacie ze świata literackiego

Paulina Pidzik - fot. Roksana Wąż

Marzec w Salonie Literackim stoi pod znakiem prawa – aczkolwiek jedynie hasłowo i lingwistycznie. W parze bowiem startować będą jurystka i Jur(z)ysta.

Jurystką jest Paulina Pidzik, doktorantka prawa na UJ. To autorka znana na razie z laurów zbieranych w konkursach literackich, ale już teraz widać, że pojawia się w naszym obiegu literackim kolejna zdolna autorka o wyrazistym języku poetyckim pełnym niezwykłych obrazów i sensualności, a to wszystko stowarzyszone ze smutkiem, przeczuciem przemijania i naszej jakże wyjątkowej chwilowości. Nie ukrywam, że taki sposób opisywania świata jest bardzo w „moim typie” i musiałem mocno powstrzymywać się, by na samym początku tego wprowadzenia nie użyć zwrotu „Radek Kobierski w spódnicy”, bo taka nobilitacja byłaby rodzajem stygmatyzacji, co z tego, że pozytywnej, skoro taka pozytywność mim zdaniem krzywdziłaby autorkę, która zasługuje na postrzeganie jej jako samodzielnej i osobnej twórczyni.

Dla siebie zabieram ten krótki passus: „prawo tego miejsca jest proste / ciała należą do ziemi”.

Serdecznie polecam!
Paweł Podlipniak

Marcin Jurzysta

Drugim marcowym autorem jest Marcin Jurzysta, który w porównaniu z Pauliną Pidzik jest poetyckim „starszakiem”, z tomikiem na koncie, z członkostwem w SPP i licznymi nagrodami w konkursach.

Poezja Jurzysty to bardziej poezja dyskursu, ona gada sobie ze światem, a nawet z moimi ulubionymi serialami telewizyjnymi. „The Walking Dead”, „Breaking Bad” czy „Hannibal” to zaledwie wierzchołek fali skojarzeniowej. A przecież przy tym całym popkulturowym sztafażu, makijażu pobrzmiewa w tym dobry, czysty, humanistyczny ton.

Dla siebie zabieram ten jakże piękny i trafny fragment: „jest takie światło które pojawia się tylko we śnie/gdy ziemia kręci się w dobrą stronę”.

Zachęcam do lektury!
Paweł Podlipniak

Kalina Kowalska

Luty w Salonie Literackim jest zdecydowanie kobiecy, bo obie prezentacje są autorstwa autorek (ach cóż za piękna tautologia!!!). Jako pierwsza startuje poetka, z która od zawsze mam problem, bo nigdy nie wiem, jak się naprawdę nazywa. To oczywiście wstępniakowy suchar, ale warto pamiętać, że Kalina Kowalska to Beata Golacik.

Poezja Kaliny/Beaty to poezja kobieca w dobrym tego słowa znaczeniu. Pokazuje doskonale damsko-męskie niuanse w postrzeganiu świata, uczuć, życia.  To takie precjoza poetyckie dobrze ujęte i zredagowane, pełne dobrych, mocnych obrazków, zgrabnych fraz.

Dla siebie zabieram ten doskonały fragmencik:

„Przychodzisz do mnie z innego języka
i muszę siebie uprościć, żebyś zrozumiał choćby tylko tę pierwszą mnie.”
Tak panowie, trafiony, zatopiony.

Gorąco polecam!
Paweł Podlipniak

Małgorzata Borzeszkowska

Do pary Beacie Golacik daję Małgorzatę Borzeszkowską, poetkę równie wyrazistą i także nie-debiutantkę, narciarkę bez nart i Kaszubkę z przekonania. Jej poezja jest  równie kobieca, ale zarazem inna w tonacji i tematyce od twórczości Golacik/Kowalskiej. Są w niej akcenty religijne, ale zarazem silne nuty związane z przyrodą, krajobrazem. Cóż – dobrze jest mieszkać w ładnej okolicy. Jednocześnie znajduje się tam miejsce dla refleksji nad przemijaniem, widać potrzebę, aczkolwiek nienachalną, podsumowań, bilansów. W końcu części z nas „tyle lat uzbierało się w kieszeniach”.

Zachęcam do lektury.
Paweł Podlipniak

Patryk Kosenda

Nowy rok zaczynamy w Salonie nieco lakonicznie, bo dwoma krótkimi zestawami wierszy dwojga autorów, ale ich pomysłowość i soczystość powinna to salonowym Czytelnikom wynagrodzić. Zupełnym przypadkiem ich autorzy mieszkają w Krakowie.

Na pierwszy ogień idzie Patryk Kosenda, autor znany z publikacji w prasie literackiej i laureat konkursów poetyckich. Jego wiersze skrzą się dowcipem językowym i feerią nawiązań popkulturowych. Bo niełatwo jest zmieścić w jednym rzucie w sposób sensowny i zaskakujący Bajm z Biblią oraz królikami. Mnie urzekł jeszcze „Kevin sam w sobie” – taki film zakupiłbym na dvd czy blue rayu w przedsprzedaży na e-bayu (ależ soczysty rym!).

Polecam.
Paweł Podlipniak