W najnowszym numerze...

Prezentacje

Paweł Podlipniak

Paweł Podlipniak prezentuje interesujące postacie ze świata literackiego

Maciej Raś

Czerwiec w Salonie Literackim otwieramy wierszem o lecie – no cóż za oknem słońce w zenicie i temperatury wręcz śródziemnomorskie. Autorem wiodącym nas w stronę tej pory roku jest Maciej Raś. Jego wiersze są pełne i nostalgii, i nieoczekiwanej czułości. Raś ma oko do detalu poetyckiego, tworzy takie poetyckie migawki, snapszoty sprytnie i zarazem smacznie lokowane we frazach. Mamy więc do kompletu zestaw całkiem celnych spostrzeżeń zahaczonych o płynne granice liryczności. A może czasem i „poliryczności”.

Dla siebie kradnę dwa małe fragmenciki: „drugiego dnia przerośniemy tureckie i norweskie nieba” i „Przedarłem się do okupowanych miejsc – tych, co to ich nie ma. Są tylko możliwości będące okupowane przez miejscowych i pytanych o zgodę.”

Polecam – bardzo serdecznie.
Paweł Podlipniak

Marta Jurkowska

Do pary Maciejowi Rasiowi daję w tym miesiącu Martę Jurkowską. Nie ukrywam, że, gdy szukałem jakiejś kontry do wierszy Maćka, to od razu prawie od razu przyszły mi na myśl wiersze Marty. To takie żeńskie odbicie niektórych motywów i odcieni tej poezji. Może nie lustrzane, ale zawsze podobnie liryczne i tonacyjnie zbliżone. Zastrzegam się od razu – Jurkowska to nie „Raś w spódnicy“ , ani Raś nie jest „Jurkowską w spodniach“. Dla mnie po prostu to zestawienie doskonale pokazuje, jak żeńskie i męskie oczy odmiennie postrzegają te same niuanse i dysonanse liryczne.

Czy można lepiej podsumować to frazą inną niż ta? - „Nie mów do mnie w deszczu/deszcz rozmywa ostatnie słowa/i już ciebie nie rozumiem”.

Zapraszam do lektury.
Paweł Podlipniak

Krzysztof Martwicki

Majową publikację salonowych „Prezentacji” rozpoczyna Krzysztof Martwicki. W tych wierszach dominuje całkowicie „niemajówkowy”  ładunek smutku, ale jest też sporo ukradkowego, takiego „po męsku”, liryzmu.

Nostalgia u Martwickiego, to szereg skojarzeń wywoływanych prostym pytaniem: „pamiętasz?”. To dobre wiersze, nie goniące za modą i wypełnione bagażem starannie wyselekcjonowanych przemyśleń, obrazków naszych osobnych, jednostkowych światów odchodzących w przeszłość.

Dla siebie porywam ten jakże czuły i zarazem do bólu prawdziwy fragment: „serca na włosku dusze na szpilce to my/śpieszymy się żeby nas przypadkiem/nie zabrakło kiedy będą głaskać”.

Serdecznie zachęcam do lektury.
Paweł Podlipniak

Bartosz Niewart

Do pary Krzysztofowi Martwickiemu daję absolutnego debiutanta – Bartosza Niewarta. Jego wiersze są obiecujące, choć na pewno przed autorem jeszcze daleka droga do wykrystalizowania własnego języka poetyckiego. Autor już chwyta czytelnika, przyciąga do siebie udanymi frazami, zgrabnymi porównaniami i niebanalnymi spostrzeżeniami. Fakt, że część z nich balansuje na granicy bon motu i telegramu, ale dobrze rokuje na przyszłość.
Warto obserwować dalszy rozwój tego autora.

Zachęcam do lektury.
Paweł Podlipniak

Jerzy Hajduga - fot. Aneta Broniewska

Kwiecień w SL zaczynamy od wierszy Jerzego Hajdugi. To dobry czas, poświąteczny, wielkanocny, na takie utwory. W prezentowanej tu poezji Hajdugi mamy dużo liryzmu i czułości, sporo smutku, sporo przewrotnej pasyjności, bo tematem przewodnim najnowszego tomiku Jeszcze jest umieranie, powolne odchodzenie matki. Bliska mi ta tematyka, oj, bliska. Jest w tych krótkich, bardzo lakonicznych wierszach delikatna, bardzo subtelna nuta religijna i takie nie nachalne ujęcie również działa na plus. Bo Jerzy Hajduga z powołania jest poetą, ale z innego powołania, „zawodowo”, jest księdzem.

Dla siebie kradnę jeden malutki fragment: „są poeci bez słów ba/wśród nich może ja”.

Serdecznie polecam to Jeszcze.
Paweł Podlipniak