W najnowszym numerze...

Prezentacje

Paweł Podlipniak

Paweł Podlipniak prezentuje interesujące postacie ze świata literackiego

Piotr Gajda

Jesień w Salonie Literackim rozpoczynamy od wierszy Piotra Gajdy, autora dobrze znanego, który występował już w „Prezentacjach” kilka lat temu. Trudno jest mi napisać coś nowego o jego twórczości, bo musiałbym popełnić autoplagiat i znów wspomnieć o soczystym języku, doskonałym i oryginalnym obrazowaniu, mocnym brzmieniu czy odmienności dykcji poetyckiej autora. To w tym przypadku truizmy zahaczające wręcz o banał recenzencki. Żal tylko, że tak dobry poeta pozostaje,  z powodu koteryjności i otępieniu życia literackiego w Polsce w zasobie „planktonu poetyckiego”. Plankton – to określenie, którego Piotr użył parokrotnie w rozmowie ze mną.

Rafał Kasprzyk

Do pary Piotrowi Gajdzie daję we wrześniu Rafała Kasprzyka, debiutanta, którego pierwszy tomik ukazał się dosłownie na dniach.

To dobrze rokujące na przyszłość wiersze, dobrze rokujący autor. W poezji Kasprzyka jest nuta nostalgii i przeczucie utraty, przemijania. Jest też zasób po męsku ukrywanej czułości. Warto zwrócić uwagę na bardzo dobre, jak na autora-debiutanta, obrazowanie poetyckie i zapadające w pamięć frazy. Ja dla siebie zabieram, ot, choćby te: „Ostatnio pod ziemią zacząłem powoli oswajać wiersze,/ jak myszy, które przychodzą wygłodniałe po resztki jedzenia.” Czy „Wczoraj na moich oczach ukamienowali ciszę,/ wychłostali ją twardym ramieniem koparki.”

Zapraszam do lektury wierszy i obserwowania dalszego rozwoju poetyckiego tego autora.

Polecam!
Paweł Podlipniak

Jakub Sajkowski

Lato. Skwar. Kierownictwo „Salonu” podjęło więc światłą decyzję o wydaniu kolejnego numeru tematycznego. Hasłem przewodnim ma być „Azja” – a więc jest i poezja „azjatycka”.

Tak się składa, że mamy jednego poetę, który spędził tam ostatnimi laty sporo czasu. To dobrze znany czytelnikom „SL” Jakub Sajkowski. Gościł on już na naszych łamach, ale tym razem zestaw wierszy wybrany do prezentacji jest wyjątkowy, bo powstawały one w trakcie pracy Kuby w… chińskim szkolnictwie. 

Maciej Raś

Czerwiec w Salonie Literackim otwieramy wierszem o lecie – no cóż za oknem słońce w zenicie i temperatury wręcz śródziemnomorskie. Autorem wiodącym nas w stronę tej pory roku jest Maciej Raś. Jego wiersze są pełne i nostalgii, i nieoczekiwanej czułości. Raś ma oko do detalu poetyckiego, tworzy takie poetyckie migawki, snapszoty sprytnie i zarazem smacznie lokowane we frazach. Mamy więc do kompletu zestaw całkiem celnych spostrzeżeń zahaczonych o płynne granice liryczności. A może czasem i „poliryczności”.

Dla siebie kradnę dwa małe fragmenciki: „drugiego dnia przerośniemy tureckie i norweskie nieba” i „Przedarłem się do okupowanych miejsc – tych, co to ich nie ma. Są tylko możliwości będące okupowane przez miejscowych i pytanych o zgodę.”

Polecam – bardzo serdecznie.
Paweł Podlipniak

Marta Jurkowska

Do pary Maciejowi Rasiowi daję w tym miesiącu Martę Jurkowską. Nie ukrywam, że, gdy szukałem jakiejś kontry do wierszy Maćka, to od razu prawie od razu przyszły mi na myśl wiersze Marty. To takie żeńskie odbicie niektórych motywów i odcieni tej poezji. Może nie lustrzane, ale zawsze podobnie liryczne i tonacyjnie zbliżone. Zastrzegam się od razu – Jurkowska to nie „Raś w spódnicy“ , ani Raś nie jest „Jurkowską w spodniach“. Dla mnie po prostu to zestawienie doskonale pokazuje, jak żeńskie i męskie oczy odmiennie postrzegają te same niuanse i dysonanse liryczne.

Czy można lepiej podsumować to frazą inną niż ta? - „Nie mów do mnie w deszczu/deszcz rozmywa ostatnie słowa/i już ciebie nie rozumiem”.

Zapraszam do lektury.
Paweł Podlipniak