W najnowszym numerze...

Dariusz Wróbel

Do pary Waldemarowi Jocherowi daję całkowitego debiutanta - Dariusza Wróbla i garść jego wierszy: refleksyjnych i jesiennie smutnych. Autor jeszcze dialoguje ze starszymi stażem i wiekiem poetami, ale widać już owocne poszukiwania własnych obrazów, skojarzeń i języka.

Warto obserwować rozwój tego autora. Wystarczy poczekać.

Szczerze polecam.
Paweł Podlipniak

 


 

Dariusz Wróbel - debiutant literacki, jak mu każą to pisze, największą motywacją i inspiracją jest zbliżający się deadline. Aktor w amatorskim teatrze dla dorosłych. Uwielbia nakłaniać do złego. Wielbiciel kobiet zadbanych intelektualnie. Od maja 2016 roku dumny i permanentnie  niewyspany tata, reszta jest nieważna. Pracuje w dziale promocji Miejskiej Biblioteki Publicznej w Radomiu. 

 


 

Korespondencja pośmiertna

Marcinowi Świetlickiemu

Rozproszyło mnie życie, ale to niechcący.
Każdego dnia patrzyłem gdzieś obok ciebie.
Na świat, na ludzi, teraz żałuję.
Wstawałem rano i robiłem kawę.
Budził cię warkot ekspresu, przepraszam.
Teraz to wszystko się zmieni,
Będzie jedna pora roku.
I tylko raz na jakiś czas, będzie widno od świeczek.

 

Scat

Marcinowi Sendeckiemu

Pokrój mowę ojczystą na zdania.
Zdania na słowa, słowa na myśli.
Usuń przyprawy i upiększenia.
Zostaw sól ziemi, ona pomaga.

Gotuj ją w prawdzie, aż będzie ostra.
Ma kruszyć tarcze, ma leczyć głowy.
Mowa ojczysta nie ma być smaczna.
Ma być prawdziwa.

 

***

Romanowi Honetowi

Kobieta kiedy ubierze cię
w koszule z sytości ciała
i śmierć, kiedy odzieje cię
w szatę z niespełnionych szans
mówią to samo - teraz wszystko się zmieni
pośród  snu dzieci, które budzą się
w środku nocy, w godzinę duchów
miasta nigdy nie milkną,
światło latarni tak samo rozjaśni
w głowach, płacz cichy i mokre prześcieradła
i sznur od którego jednak milkną
miasta i obraz telewizora,
każdy kiedyś odchodzi
ja rado do pracy.

 

Osteogenesis imperfecta

Łamią się kości,
kości, nic więcej.
Nie da się złamać
co nie jest kością.
Więc czemu kłamiesz,
czemu rozpaczasz?
Serce jest mięśniem,
mięśniem, i tyle.
Co ci złamano?
skoro masz całe
kośc i serce.
Złamano ciebie.
Ciebie, nic więcej.

 

Çatalhöyük

Martwe miasto pełne martwych ludzi.
Pełne kurhanów, grobów, mogił zbiorowych
Dziesięcio-, cztero- i sześciopiętrowych
Z windą, bez windy, w trupim kolorze
Martwi ludzie udają, że żyją
Śpią, jedzą, tańczą i cierpią.
Z martwymi oczami, mózgami, sercami,
Umarli już dawno, nawet nie wiedząc.
Śpiąc wygodnie w swych trumnach
Do samodzielnego montażu.
Marzą o cudzie, lecz cudu nie będzie.
Z martwych powstanie jest tylko dla żywych.

 

Na koniec

a co jeśli po śmierci nic nie ma
z ostatnim impulsem kończy się świat
dalej nic nie ma i nigdy nie będzie
skoro nie wiesz że byłeś
to nie było cię wcale
na darmo pot łzy
i konto bankowe

 

Stare pieśni, nowi królowie

nauczyliśmy się nowych pieśni
z płacenia rachunków, z robienia zakupów,
nałożyliśmy nowe korony i szaty
z przedwczesnej łysiny, rozstępów,
i niewyspania.
mieszkamy w pałacach
z dwóch pokoi, kuchni, balkonu
i raty kredytu.
lecz oto rosną nowi królowie,
powrócą pieśni młodości
szeptane nocą na ucho,
przeklęty niech będzie
kto zapomni imienia wiatru,
bo rosną nowi królowie,
z naszych ramion
będą oglądać świat,
a my będziemy śpiewać
non omnis moriar, non omnis kochanie

 

Psalm o wilkach

księżyc za oknem i księżyc w głowie
a w sercu dziura a w sercu pustka
i wycie co zmusza by szukać
by jak słowik wracać piechotą
muzyka co zagra do snu nie ukoi
i znowu się będą gubić krawaty
łamać się będą obietnice i nosy
wschody słońca widziane przez mgłę w oczach
a potem żal wstyd i sen zimowy
księżyc znów wschodzi
to nie wilki szukają księżyca
to człowiek w sobie człowieka
ale tam tylko wilki i cudze usta
i własne słabości

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.