W najnowszym numerze...

Tytus Żalgirdas - Okazja czyni boga

Tym, co już na pierwszy rzut oka przykuwa uwagę w najnowszym tomie Tytusa Żalgirdasa (alias Olgierda Dziechciarza), jest stosowana przezeń specyficzna wersyfikacja. Autor nie posługuje się enterem w celu przeniesienia myśli (i czytelnika) do nowego wersu; taką funkcję pełnią u niego znaki powszechnie stosowane przy cytowaniu fragmentu poezji („/” – jako rozdzielenie wersów, „//” – jako rozdzielenie strof). Pozornie ten zabieg, właściwie kosmetyczny, nie pełni niemal żadnej funkcji, niewiele znaczy w kontekście tych wierszy. Z drugiej jednak strony jego powszechne stosowanie właśnie przy okazji cytowania utworu poetyckiego każe się zastanowić, czy cały tom Okazja czyni boga nie jest jednym wielkim cytatem. Jeśli jest, to należy się zastanowić również nad tym, kogo Żalgirdas cytuje: innych poetów, przypadkowo zasłyszanych nieznajomych czy też może samego boga, wykorzystując nadarzającą się akurat okazję? A może cytowanie jest symulacją i podmiot przypisuje sobie cechy boskie, a więc okazja czyni z niego boga-złodzieja? Właściwie na każde z powyższych pytań można odpowiedzieć twierdząco, bo autor MITYfikacji ponownie zajmuje się mitem i mistyfikacją, a oba te aspekty prowadzą go w obszary boskie i ludzkie równocześnie.

Okazja czyni boga to zbiór wierszy o dosyć ciekawej konstrukcji. Zastosowany w zapisie zabieg ma jeszcze tę zaletę, że nie tworzy tak ostrych linii podziału, jak regularna wersyfikacja (tak / ostrych / linii / podziału,
jak
regularna
wersyfikacja). Jest to o tyle znaczące, że niemal każdy z pomieszczonych w tej książce tekstów jest chodzeniem naokoło, mówieniem tego samego w innych słowach, krążeniem wokół tematu bez przybliżania się do istoty zagadnienia. Dwóm częściom tomu przyświecają dwie myśli nadające ton utworom Żalgirdasa, które z jednej strony „gadają z nicością”, a więc mówią o niczym, zapętlając się w nadawanych komunikatach i pozbawiając ja sensu, a z drugiej strony „uprawiają niedziałanie” – autor zdaje się sygnalizować, że im mniej powie, tym więcej się wydarzy zupełnie niezależnie od niego (to znaczy nie potrzeba podmiotu, by „się działo”, a przypisywanie sobie jakiegokolwiek dziania się jest właśnie tytułowym wykorzystywaniem okazji). Jest to działanie o tyle ryzykowne, że może skutkować powstaniem wierszy o niczym, które w trybie lektury wierszami o niczym pozostaną; znajdziemy w tomie kilka takich przykładów, gdzie sensów nie uda nam się nabrać nawet na sieć o bardzo drobnych oczkach. Ponieważ jednak autor umiejętnie buduje tę kulę nawarstwioną wokół jakiegoś centrum – obudowując je sprawnym warsztatem i błyskotliwym językiem – ostatecznie jednak czytelnik ma okazję, by wyłuskać dla siebie z tych zamkniętych układów jakieś nowe sensy. Podmiot też daje się wkręcić w wymyśloną przez siebie grę i nierzadko, mimo upartego powtarzania tych samych kwestii, ostatecznie w puencie serwuje nam zupełnie zaskakującą interpretację, jakby machina napędzana słowami w końcu nabierała mocy i ewokowała zupełnie niespodziewany obraz, który jednak bierze się bezpośrednio z tego językowego niedziałania, dreptania w miejscu tak długo, aż dodrepcze się metr w głąb („dotarłem do celu / nie ruszając się z miejsca”).

Spektrum tematów, wokół których poeta krąży niczym satelita, jest właściwie dosyć szerokie, tym niemniej najważniejsza pozostaje postać boga i wątki związane z twórczością (słowo, wiersz, inni twórcy). Wiersze często stają się opowieściami – mają swoich bohaterów, a ci z kolei własną przeszłość i historie do opowiedzenia. Choć ruchem charakterystycznym dla książki Dziechciarza jest krążenie w kółko, w jego utworach znajdziemy zadziwiająco dużo konkretu w postaci pojedynczych bohaterów, jak i mimochodem rzucanych spostrzeżeń dotyczących choćby aktualnych kwestii społecznych.

Zamieszczona na okładce książki huśtawka każe się zastanowić, na ile gra, którą proponuje czytelnikowi autor, jest serio, a na ile ma być po prostu jakąś formą rozrywki. Do książki Okazja czyni boga wchodzi się tak samo, jak do baru max, jednego z wierszy: „nikt tu nikogo nie zaprasza / ani specjalnie nie wygania / wchodzisz na własną odpowiedzialność / albo z przyzwyczajenia // (…) pijesz i myślisz / że to bez sensu / wychylasz następny kieliszek / potem kolejny / i jeszcze jeden / aż wreszcie zaczynasz w tym widzieć / zarys sensu // ale wtedy / to już jest / bez znaczenia”. Autor nieco mimochodem każe zastanawiać się nad nadawaniem sensu czynnościom, istotom, sytuacjom. Sens okazuje się często nieuchwytny albo szukany na siłę; objawia się, jakby niechcący, nawet tam, gdzie zupełnie nie ma podstaw do jego poszukiwania. Jako odbiorcy krążymy w kółko nie tylko na poziomie pojedynczego tekstu, ale też ewentualnych sensów wynikających z wzajemnej zależności wierszy. Musimy sobie bowiem zadać pytanie, czy okazja w postaci zebranych w jednej publikacji trzydziestu pięciu utworów nie każe nam poszukiwać stojącego za nimi boga – czy to autora, czy konkretnego podmiotu, który miałby jakiś organizacyjny zamysł dla stworzonego na potrzeby tej książki świata – lub też samemu wtórnie wcielać się w rolę kogoś, kto z niczego robi coś, by rzeczywistość nie była tak trudna do przyjęcia, by dała się oswoić na nasz obraz i podobieństwo.

Okazja czyni boga pokazuje nam świat nieco przewrotny, a zwłaszcza ludzi żyjących w tym świecie, którzy zawsze idą pod prąd, robią na przekór, chcą tego, czego nie mają. Pozbawieni boskich mocy szukają okazji, bo pobawić się w demiurgów, a z drugiej strony w takiej sytuacji muszą za wszystko ponosić odpowiedzialność: „to my jesteśmy wszystkiemu winni // niech to szlag”. Tytus Żalgirdas nie narzuca się czytelnikowi z własną interpretacją świata. Cechujący współczesną komunikację nadmiar informacji wykorzystuje do własnych celów, trochę wykpiwając ten charakterystyczny dla języka internetu sposób docierania do odbiorcy (dobrze się pozycjonuje i ma wymaganą liczbę znaków, więc wszystko gra), a trochę pokazując, że wyłuskiwania treści (i sensu) można, a nawet należy się uczyć. I może to zwykle jest gra niewarta świeczki, ale czasem wykorzystamy tę okazję, jak należy. I to czasem to już dosyć, by podjąć próbę.

Anna Mochalska

 

Autor: Tytus Żalgirdas
Tytuł: Okazja czyni boga
Wydawca: Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi, Dom Literatury w Łodzi, Łódź 2018
ISBN: 978-83-62733-94-1

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.