W najnowszym numerze...

Wład Petrenko

Wład Petrenko (Влад Петренко), urodził się w Charkowie w 1995 roku. Autor tomów Ryzyk buty (2013), Island (2015). Laureat festiwali „Awalhard-2013", „Fokus 2010”, „Mołoda Słobożanszczyna”, „Kasztanowyj dim”, nagrody literackiej Books-2010 charkowskiej fundacji dla utalentowanej młodzieży, laureat nagrody im. O. Maselskiego (2012). Jeden z organizatorów literacko-muzycznego projektu „ostrowy” (2014). Jeden z organizatorów projektu artystycznego żywego teatru „Narodźennia” (2015). Druga wojewódzka charkowska nagroda im. Tani Szamraj (2015), trzecia nagroda konkursu literackiego wydawnictwa Smołoskyp (2015). Laureat konkursu „Hranosłow” (2016). Publikował w antologiach i czasopismach: „Dzwin”, „Ława”, Berezil”, „Słowianyn”, „Kasztanowyj dim”, „Wułyczna poezija”, „Kotekst”. Pojedyncze utwory były przekładane na polski i angielski (antologia Listy z Ukrainy i Ukraińska Nadzieja. Antologia poezji).

 


 

Krótkie historie

1

To wszystko klatka schodowa i światła w oknach.
Złamane drzewo, huśtawki jak szafot,
zniszczona maska porzuconego samochodu.
Nie ma gdzie jechać, uciekać,
spotykać się, pić piwo,
nie ma kogo słuchać.
Milczenie powiedziało więcej
niż zapisane strony,
czy słowa na liściach i korze,
prócz ciebie tylko spróchniałe drzewo
porosłe mchem.
Zielone jak plama światła
zmieniają sygnały,
tej zimy zapowiadają tylko deszcz,
przetrącanie grzbietów
skłębienie ciał w marszrutkach.
I dookoła nas kręgi dróg,
które ograniczają życie
do pętli proletariackich osiedli,
stojących spokojnie w zadumie.
– Gdzie by się podziać?

 

2

Ludzie nie dzielą się na przyjaciół i wrogów,
na poszukiwaczy prawdy i kłamców,
na fatalnych bohaterów ulicznych dram
i na tych, co zmarnowali życie.
Obok mnie chodzą ludzie po swoich mieszkaniach.
Ludzi pełno.
Krótkie historie biorą swój początek
od wstępu,
od samego deszczu,
od ziarna,
od szarego słowa,
od mowy ptaków, której nie zna nikt,
prócz starego Franciszka
i tych, co topnieją w śniegu leżącym w Nowy Rok.

 

3

I kręcić film.
Utrwalać chwile na kłujących zdjęciach,
zostawiając pamięć o swojej obecności na ziemi.
Ale.
Zawsze musi być jakieś „ale”
żeby mechanizmy gubiły tryby,
zębatki, klucze.
Rozumienie siebie to tylko wszystkiego cel,
gdy słońce rżnie kąty
i spada na wytarty parkiet,
w domu, do którego chciałbyś wrócić, a nie możesz,
bo jak starzeje się ciało
twoja dusza zamyka się w sobie
i w jakąś głupią noc,
drzewo na twoim podwórku
pada z chrzęstem,
ale ty tego nie widzisz
tak jak i ptaków,
podobnie jak ptaków,
które wiły na nim gniazdo.

 

4

Kiedyś będzie powódź
i ulice będą czystsze,
wszelki brud poniesie woda
w przyległe kanały.
I leżąc na wznak na ziemi
popłynie niesiony falami,
obok cmentarzy, budynków, soborów, krzyży,
nie przyjmą go głębiny
i niebo go odrzuci,
za masę krótkich grzechów,
będzie musiał płynąć
dookoła
póki swoim ciałem nie załata dziury w ścianie
i jego płuca
znów nie odetchną.

 

Wład Petrenko, tłumaczenie Janusz Radwański

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.