W najnowszym numerze...

Pawło Korobczuk

Pawło Korobczuk pisze świetne wiersze rymowane. Liryczne, melancholijne i ironiczne jednocześnie. A jednak żeby przedstawić go czytelnikom tego tekstu wybrałem wiersz bez rymów, aktualny. Przede wszystkim dlatego, że jest bardzo dobry. Ale także dlatego że jestem w stanie wyobrazić sobie ten tekst w podręcznikach do historii ukraińskiej literatury. Podobnie jak jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której żadnych podręczników nie będzie. Pawło pisze ze środka sytuacji, w której wyobrazić sobie można wszystko.

 

 


 

* * *

Nie umiem pisać patriotycznej, patetycznej poezji,
wysławiać narodowych bohaterów, którzy, swoją drogą,
po prostu wykonują swoją robotę.

Zacząłem unikać wiadomości z pola walki
wsłuchuję się w równomierny szum samochodów
za oknem jak w gęsty deszcz

wiem – nasi tam się biją i ta świadomość rozgrzewa
ale na krew i martwe ciała – po obu stronach
już się dawno napatrzyliśmy

rana uda z zimowego majdanu dawno się zagoiła
czasem jeszcze co prawda rwie
i to nie jakaś alegoria

pół roku nie piszę wierszy i to nie jest wiersz
może po prostu postarzałem się, stwardniałem
czasem jestem w stanie nakrzyczeć na swoją kolację

Każdy z nas jest w środku podkopany
brzydkie uczucie braku szacunku, nienawiści do przeciwnika
wyrodki zasrane kacapy rżnąć i męczyć i tak dalej

do czego zmierzam do tego, że kiedy wszystko
się skończy niech każdy z nas napisze
jaśniejszy wiersz niż ta chwiejna próba terapii

napiszcie, że miłość to ciepła wanna
z eterycznymi olejkami
swoją drogą to dobrze robi na drogi oddechowe

nie piszcie o uratowanych rannych
o odbitym Łysyczańsku o flakach z krwią
nie, lepiej piszcie o olejkach

jeśli dacie radę, bo ja nie


 

Jak powstał ten wiersz? Czy jakieś konkretne wydarzenia były impulsem czy też to jeden z tekstów, które są rezultatem wewnętrznych procesów, o jakich nie ma co opowiadać?

Jakiś tydzień przed napisaniem tego wiersza uświadomiłem sobie, że nie mogę dłużej oglądać wiadomości pełnych krwi i śmierci. One mnie wysysały, nie pozwalały oddychać, wyciągały całą empatię i zabijały wszystkie dobre uczucia.

Co można zrobić, kiedy nie można już słuchać złych wiadomości? Czy wiersz może coś zmienić?

Sens poezji to poruszanie emocji, poprawianie mentalnej, duchowej przemiany materii. Poezja zawsze może coś zmienić. Często mówię, że jeden przeczytany wiersz dziennie zmniejsza liczbę szturchniętych w transporcie publicznym.

Czy naprawdę powstaje teraz w Ukrainie dużo patetycznej, patriotycznej poezji?

Patetycznej poezji w Ukrainie zawsze jest bardzo dużo. Klasyczna tradycja rymowania w Ukrainie jest na „szarawarowym” poziomie i ludzie, którzy próbują brać się za poezję wrzucają cięgiem na fora poetyckie i grupy portali społecznościowych mnóstwo wierszy o wojnie, o bohaterach i narodzie. Ok, wiadomo, trzeba pisać o wojnie. Ale ja bym to robił delikatniej, znacznie, znacznie delikatniej.

Jaki miałeś odzew na ten wiersz od ukraińskich czytelników?

Cały odzew był na moim fejsbukowym profilu i był pozytywny, na tyle, na ile autor może oceniać odbiór swojej twórczości. Temat był aktualny, wielu moich znajomych po prostu nie może patrzeć na wiadomości ze Wschodu.

Czy teraz, ponad pół roku później zmieniłbyś coś w tym wierszu? Napisałbyś go w ogóle? Jak Ty zmieniłeś się przez ten czas?

Nic bym nie zmienił. Napisałbym ten wiersz. Chociaż wiem, że w ATO i w ogóle na wojnach są jednostki, które są naprawdę bohaterami, działają heroicznie, a nie po prostu wykonują swoją robotę, jak o tym jest w wierszu. Kiedy wykonujesz robotę, która w każdej chwili może cię zabić, pojawia się inna granica wykonywania roboty. Inni ludzie często postrzegają takie graniczne sytuacje jako heroiczne, to normalne.  Przez te pół roku stałem się odważniejszy, ale i bardziej sentymentalny. Tak mi się wydaje ale to bardzo intymne procesy.

Czytając ten wiersz miałem wrażenie, że jego podmiot jest trochę samotny. Wiesz, że to ktoś obcy wśród swoich. Czy ten wiersz jest też o tym uczuciu?

Podmiot tego wiersza po prostu szuka ciepła w tym potoku krwi i nienawiści. Czułem się podobnie jak on. Ale nie uważam, żeby był samotny wśród swoich. Po prostu szuka wśród swoich światła. Tak jak wszyscy – każdy go szuka, ale nie każdy może oderwać się od wojny.

Czy podmiot napisze kiedyś o tej ciepłej wannie?

Na końcu stwierdza, że nie może napisać o ciepłej wannie. O ile jego dalsze losy są nieznane, to na razie jest w stanie permanentnej niemożliwości napisania o ciepłej wannie.

 


 

O samym autorze: rocznik 1984, laureat dziesiątków konkursów literackich i slamów, Natszczenebo, Ciłodobowo, Kajfołohija, Dynozawr, Merechtiło, i powieści More dlja szul'hy, uczestnik festiwali literackich w Ukrainie i okolicy. Mieszka w Kijowie, żyje z dziennikarstwa. Poza tym tworzy muzykę elektroniczną i jest bębniarzem kapeli rockowej.

Janusz Radwański

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.