W najnowszym numerze...

Dorota Masłowska - Kochanie, zabiłam nasze koty

Kochanie, zabiłam nasze koty to kolejna książka Doroty Masłowskiej. Człowiek bierze ją do ręki i zastanawia się, co kryje. Czy odbiega od oddychania jej wojennym i pawim jestem? Czy może „wyrosła” z wcześniejszego stylu, bo przecież „między nami dobrze jest”? Jednak, czy jest dobrze? Czy może widzimy i słyszymy tylko to, co chcemy? Stój, to co inni chcą żebyśmy widzieli i słyszeli, a to zasadnicza różnica. Wydaje się, że wszyscy nami manipulują… a my jesteśmy jak urządzenie pozostawione tu tylko dla zagęszczenia widoku. Jedno jest pewne pragniemy przeżywać chwile szczęścia, które nas uskrzydlają, tak jak Farah. Bohaterka książki chce mieć przyjaciela na własność, na wyłączność. Czytelnik ma odczucie, że boi się samotności, bo wtedy sny i myśli idą w złą stronę. Tylko, czy w erze 5 tysięcy znajomych na Facebooku jest to możliwe? Przecież w dużych miastach, tak naprawdę jesteśmy falą ludzi, którzy wpływają i wypływają z metra… i zbijają się w przejściowe grudki. Portale społecznościowe są trendy ale nie zastąpią człowieka w realu – czy tak można zdefiniować jedną z myśli, która nasuwa się po przeczytaniu tej książki? Tylko, że jest ich więcej…

Punkt obserwacji świata Masłowskiej przepełniony jest reklamą, która przykleja się do człowieka i jak pijawka pokonuje kilometry dni. Sączy swój jad także między wersy. Czytamy „koty”, a tu ciągle powraca do nas kran na tip-tap, artykuły firmy NorthFace, Quechuy, czy menu BBQueen - to tak jak w dramacie Między nami dobrze jest, gdzie czyha na nas na każdym kroku Tesco, Biedronka, Domestos, czy Knorr. Pytanie, czy to, co reklamowane i popularne jest dobre? Masłowska ustami Małej Metalowej Dziewczynki, ze wspomnianego wyżej dramatu, drwi: Czy chlebie, czy chlebku, ja tam nie wiem, co to jest, ale jeśli to te białe sypiące się kamory z Tesco, to trzeba im koniecznie powiedzieć, że można nimi świetnie rysować po asfalcie. I się potem nie zmywa na kwaśnym deszczu. Ale są bardzo tuczące. Albo: W Biedronce pojawi się nowy rodzaj niedrogiej mielonki „Szynka drobiowa pradawna”, skład: woda, skóry wieprzowe, płyn do mycia naczyń (…) oraz nowy rodzaj przeterminowanej śmietany „Tylko O Parę Dni”. Czy współczesny człowiek tak łatwo daje się nabrać na ładnie brzmiące i wpadające w ucho reklamy? Z tym chyba jest różnie ale rzadko kiedy atakują nas w czytanej książce tak jak u Masłowskiej.

Inną kwestią poruszaną w jej twórczości jest problem gazet, które robią nam pranie mózgu. Koncentrują się albo na złu tego świata albo na kultywowaniu idealnej sylwetki. W dramacie Między nami… bohaterzy czytają np. Superexpress: Powiesiła się na pasku od torebki! A wcześniej jeszcze ją zabili, zgwałcili, zawinęli w dywan i pletli warkoczyki z jego frędzli, litości nie mieli żadnej! Kochanie, zabiłam nasze koty to książka, w której obecna jest gazeta  „Yogalife”. Zawiera ona artykuły dotyczące np. jogomody, czy zdrowotnych aspektów kopulacji, która daje dotlenienie, przywrócenie równowagi energetycznej i spalanie kalorii. Wszystko w niej skupia się na tym żeby pięknie wyglądać. Gosza, koleżanka Farah, po pierwszym kartkowaniu tej gazety reaguje: Boże, skąd bierzesz takie gazety?!- krzyknęła, rzucając magazyn w kąt. (…) To uważaj. Tu jest napisane, że możesz być JOGOPECHOWCEM! Masłowska zauważa wpływ tego, co piszą gazety na ludzi i to jak mocno zmienił się ich charakter. Są artykuły, które wypuszczają w otchłań świata pustkę i głupotę, a dobrze się sprzedają. Często płacimy za wiedzę, która… no właśnie…

Na kartach tej książki mamy również bliskie spotkanie pierwszego stopnia z korespondencją, którą otrzymuje bohaterka. Znamy ten ból, bo nasze skrzynki też codziennie zasypane są tzw. spamem. Znajduje oferty mające pomóc jej przeżyć w dzisiejszym świecie, tematyka obowiązkowa to możliwość powiększenia piersi. Czyta też, że może być: Sexy na odwyku. Dziesięć trików, by wyglądać jak milion dolarów, gdy czujesz się jak piętnaście starych marek niemieckich. Ostatnio zalewa nas też fala różnych teleturniejów. Masłowska zauważa ten trend „rozwojowy” telewizji i daje podpowiedź, że gdyby ktoś w eliminacjach do jednego z nich miał pytanie o wchodzący do kin za parę lat, oparty na faktach horror, to tytuł brzmi Śmiertelne wiewiórki 7D.

Tak wyglądają wyznaczniki naszych czasów. W tym świecie żyje główna bohaterka. Jak się w nim odnajduje? No właśnie, czy może normalnie współistnieć sflaczała torebka, która jakby nie chce zostawić na lodzie swojej właścicielki, też zwymiotowała dla towarzystwa falą drobiazgów z artykułem z „Yogalife” Czy jesteś sexy joginką? Perypetie Farah bawią czytelnika ale i momentami wprowadzają w zadumę. Nie jest łatwo, bo takie jest życie. Tylko, czy w końcu osiągnie swoje małe szczęście? Marzenia są po to żeby mieć nadzieję…

Zarówno Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną jak i Pawia królowej nie mogłam „pokonać”. Może przytłoczyły mnie wulgaryzmy, chociaż przecież nasze ulice brzmią przekleństwami i weszły one już na stałe do domów i biur? Nie wiem. Ekranizacji pierwszej książki też nie obejrzałam do końca, pomimo, że dobrej gry Borysa Szyca. Przełomem, jeżeli chodzi o twórczość Masłowskiej, była wizyta w warszawskim teatrze, w którym obejrzałam sztukę Między nami dobrze jest, ze znakomitą rolą Danuty Szaflarskiej. To, co zobaczyłam wywołało u mnie dreszcze. Byłam zachwycona i zdziwiona, że dzieło tej młodej autorki tak mnie powaliło, bo tak naprawdę, to nie ja wybrałam tą sztukę i kiedy się dowiedziałam na co idę, nie byłam zadowolona. Okazało się, że obraz pozwolił mi zrozumieć tekst Masłowskiej. Zaintrygowała mnie. Fakt, ma charakterystyczny język i humor ale stanowi odskocznię od najczęściej spotykanych na półkach książek.

Masłowska jest oryginalną pisarką i dobrym obserwatorem rzeczywistości. Nie upiększa jej, bo przecież Polska: To taki kraj w byłej Jugosławii, może słyszałeś. Gdy byłam bardzo mała, wybuchł tam kompletny komunizm. Moje dzieciństwo było przez to nieźle rąbnięte. Nie słyszałeś, o co z tą Polską chodzi? Masłowska jak zwykle wytłumaczy… a może pokaże jak jesteśmy sztuczni?

Urszula Kopeć-Zaborniak

 

Autor: Dorota Masłowska
Tytuł: Kochanie, zabiłam nasze koty
Wydawnictwo: Noir sur Blanc, 2012
ISBN: 978-83-7392-393-5

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.