W najnowszym numerze...

Grzegorz Tomicki

Wrzesień niespodziewanie uderzył w nas jesienią (przynajmniej w chwili, gdy o tym piszę – za oknem plucha i zimno jak w listopadzie), więc nowy sezon salonowy rozpoczynamy duża porcją tekstu pochodzącego od Grzegorza Tomickiego. To poeta, literaturoznawca i krytyk literacki w jednej osobie, twórca dojrzały i dobrze rozpoznawalny. Jego utwory pełne są gorzkich obserwacji i refleksji z lekka pozbawionych złudzeń. Pod tym cytatem mógłbym się właściwie sam podpisać, bo jest niebywale celny: „Nie boję się śmierci. Boję się, że nikt się nie dowie, kim byłem”.

Czytania będzie sporo, bo dajemy czytelnikom SL dwa poematy.

Gorąco polecam! Warto. Naprawdę warto.
Paweł Podlipniak

 


 

Grzegorz Tomicki (ur. 1965). Poeta, prozaik, krytyk literacki. Elektromechanik urządzeń przemysłowych. Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Stale współpracuje z miesięcznikami „Twórczość”, „Odra” i „Nowe Książki”, kwartalnikiem „FA-art” oraz Polskim Portalem Psychologii Społecznej: PsychologiaSpołeczna.pl. Opublikował tomy wierszy: Miasta aniołów (Bydgoszcz 1998), Zajęcia (Kraków 2001), Pocztówki legnickie (Katowice 2015) i Być jak John Irving (Łódź 2017) oraz monografię naukową Po obu stronach lustra. O twórczości Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego (Szczecin-Bezrzecze 2015). Prowadzi stronę literacką Inne Lektury oraz strony psychologiczne: Autoprezentacja oraz Psychologia Życia Codziennego. Mieszka w Legnicy.

 


 

Wędrowiec i jego cień

1.

„Beth Hammishpath!” Dom Sprawiedliwości. Co ja tu robię?
Jestem człowiekiem uczciwym. Wierzyłem w Naród. Dlaczego
trzymają mnie w szklanej klatce? Nie słyszę,

co do mnie mówią. Nie rozumiem,
o co mnie pytają. Nie boję się śmierci. Woźny krzyknął
„Beth Hammishpath!”, kurtyna poszła w górę i na scenę

weszli sędziowie. Słowo daję, koźli śpiew. Kurtyna poszła
w górę i na scenę weszli trzej biblijni sędziowie w togach
czarnych jak śmierć. Jestem tutaj, ponieważ miałem dość.

 

2.

Dlaczego trzymają mnie w klatce? Nie jestem nikim
groźnym. Jestem człowiekiem sumiennym. Proponuję,
aby ku przestrodze publicznie mnie powiesić. Ale

nie oczekujcie ode mnie skruchy. Skrucha jest dobra
dla małych dzieci. Nie boję się śmierci. Boję się,
że nikt się nie dowie, kim byłem. Nie jestem nikim

banalnym. To nieprawda, że mnie pojmano. Sam
dałem się złapać. Chciałem dać przykład światu. „Beth
Hammishpath!” Jestem tutaj, ponieważ miałem dość losu.

 

3.

Dom Sprawiedliwości. Co ja tu robię? Jestem tutaj,
aby dać świadectwo. Odegrałem swoją rolę tak, jak ją
dla mnie napisano. Od siebie dodałem niewiele. Może

jedno małe niemowlę. Nie jestem nikim
szczególnym. Jak inni, spełniam oczekiwania. Wierzę
w Naród i jego funkcjonariuszy. Wierzę w Boga. Niebawem,

panowie, znów się spotkamy. Skrucha jest dobra
dla małych dzieci. Nie boję się śmierci. Jestem tutaj,
ponieważ miałem dość losu anonimowego wędrowca.

 

4.

Dlaczego trzymają mnie w szklanej klatce? Słowo daję,
koźli śpiew. Przedstawiają mnie jako czarny charakter. Zło
radykalne albo banalne, nie mogą się zdecydować. W końcu

i tak mnie zabiją. Niebawem, panowie, znów się spotkamy.
Nie boję się śmierci. Taki już los wszystkich ludzi. Robiłem to,
czego oczekiwał ode mnie Naród. Wierzyłem w jego

funkcjonariuszy. Wierzę w Boga. Nie zrobiłem niczego
wyjątkowego. Jestem tutaj, ponieważ miałem dość losu
anonimowego wędrowca, błąkającego się po świecie.

 

5.

Nie boję się śmierci. Boję się, że nikt się nie dowie,
kim byłem. Jestem człowiekiem uczciwym. Dlaczego
trzymają mnie w szklanej klatce? Nie słyszę,

co do mnie mówią. Nie rozumiem,
o co mnie pytają. Zdaje się, że występuję na scenie
Beth Hammishpath jako symbol. Nie mam nic

przeciw temu. Ale spektakl jest źle wyreżyserowany.
Zrobiłbym to lepiej. Jestem tutaj, ponieważ miałem dość losu
anonimowego wędrowca, błąkającego się bez celu po świecie.

 

6.

Boję się, że nikt mnie nie zrozumie. Dlaczego świadkowie
mdleją na mój widok? Zajmowałem się tylko ekonomią
i administracją. Byłem w tym dobry. Organizowałem

przewozy. To przedstawienie powinno być zainscenizowane
zupełnie inaczej. Mógłbym to zrobić. Rozwiązywałem
problemy. Byłem niezbędny. Ale później o mnie

zapomniano. Miałem tego dość. Dlatego mnie w końcu
zabiją. Woźny krzyknie „Beth Hammishpath”, kurtyna pójdzie
w górę i niebawem, panowie, znów się spotkamy.

 

Strata czasu

1.

Przyznaję, nie czuję się zbyt pewnie. Czasami
zamieniam się w kamień. Czasami jestem robotem.
Inni ludzie pozbawiają mnie istnienia. Chwała Bogu,

inni ludzie dają mi istnienie. Jestem odpowiedzią na to,
za kogo mnie uważają. Żyję w czwartym wymiarze.
Jeśli nie ma przy mnie nikogo, nie jestem

całkiem realna. To nie jest coś, co przechodzi się
ot tak sobie. Jestem jedną z wielu dziewcząt, które żyją
i nie żyją na tym świecie. Martwa i niemartwa.

 

2.

Czasami zamieniam się w kamień. Mogą mnie
dotykać do woli, lecz mnie nie dotkną. Urodziłam się
pod czarnym słońcem. Ona jest słońcem zachodnim.

Jestem prerią. Ona jest zburzonym miastem. Ona jest
duchem opuszczonego ogrodu. Dzban jest pęknięty,
a źródło wyschło. Chciałabym znów lubić ludzi, ale

nie lubię ich. Jestem jedną z wielu dziewcząt, które żyją
i nie żyją na tym świecie. Każdy udaje, że jej pragnie, lecz
nie pragnie jej. Wiodę teraz życie taniego ciasteczka.

 

3.

Żyję teraz w czwartym wymiarze. Czasami
jestem przedmiotem. Każdy udaje, że mnie bierze
do rąk, lecz nie bierze mnie. To nie jest coś,

co przechodzi ot tak sobie, z ręki od ręki. Ona jest
duchem opuszczonego ogrodu. Narodziła się
pod czarnym słońcem. Chciałabym znów lubić ludzi,

ale ich nienawidzę. Jestem nikczemna. Jestem
stratą czasu. Wiodę teraz życie taniego ciasteczka,
z którym nie można się zaprzyjaźnić.

 

4.

Przyznaję, nie czuję się zbyt silna. To wszystko
przez to, że urodziłam się pod czarnym słońcem. Ona
nie była matką. Kaprysiłam przy wyborze matki.

Nie byłam niańczona, byłam duszona, a teraz jestem
prerią. Czasami zamieniam się w wyschnięte źródło.
Każdy udaje, że gasi mną pragnienie, ale nie gasi go.

Jestem nikczemna. Tylko kiedy mam nieczyste myśli,
nie jestem samotna. Chciałabym lubić ludzi, ale im
nie ufam. To nie jest coś, co przechodzi ot tak sobie.

 

5.

Chciałbym znów lubić ludzi, ale dzban jest pęknięty,
a źródło wyschło. Umysł tego dziecka jest niesprawny.
Umysł tego dziecka jest zamknięty. To nie jest coś,

co przechodzi się ot tak sobie, jak opuszczony ogród.
Próbował otworzyć umysł tego dziecka. Nigdy mu
nie wybaczę, że próbował otworzyć umysł tego dziecka,

lecz nie otworzył. To dziecko jest martwe i niemartwe.
Wiodę życie taniego ciasteczka. Czasami zamieniam się
w kamień, czasami w przedmiot. Jestem stratą czasu.

 

6.

Przyznaję, nie czuję się zbyt żywa. Czasami
zamieniam się w kamień, czasami w pęknięty dzban
lub wyschnięte źródło. Jestem tym, za co mają mnie

inni ludzie. Jestem odpowiedzią na to, za kogo
mnie uważają. Żyję w czwartym wymiarze.
Inni ludzie dają mi istnienie. Chwała Bogu,

inni ludzie pozbawiają mnie istnienia. Naprawdę,
chciałabym znów ich lubić, ale ich nienawidzę. To
nie jest coś, co przychodzi i odchodzi ot tak sobie.

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.