W najnowszym numerze...

Grób Mirona Białoszewskiego na Powązkach / fot. Dorota Ryst

Początek listopada nastraja do wspomnień o tych, którzy odeszli. Halloween walczy z Dziadami, ale przecież w nas zmieści się wszystko. I oswajanie strachu przez zabawę i przez niesienie światła zmarłym.

Moim (i dwójki moich przyjaciół) prywatnym rytuałem stało się odwiedzanie w okolicach 1 listopada grobów ludzi związanych z literaturą – poetów, pisarzy, tłumaczy. I tak sobie właśnie pomyślałam, że patrząc na te groby, szczególnie w takim okresie, można „zbadać” pośmiertną popularność autorów i to, jak mocno trzymają się w świadomości czytelników. Oczywiście, że są groby łatwiej dostępne – stąd zapewne różnica chociażby miedzy Staffem (spoczywającym w Alei Zasłużonych) a Leśmianem, którego grobu trzeba szukać w bocznej alejce. Ale są nagrobki w miejscach „prestiżowych”, na których nikt nie stawia zniczy – jak chociażby Kruczkowskiego, czy Putramenta. I tak wędrując, po raz kolejny widzę, że Nałkowska przegrywa z Dąbrowską, nie słabnie popularność Kownackiej i jej Plastusiowego pamiętnika (potwierdzają to chociażby wzruszające rysunki dzieci). Grób Baczyńskiego w kwaterach powstańczych świadczy o tym, że pamięć o nim trwa. A mało kto wie, że niedaleko, spoczywa postać bardzo malownicza, która zapisała się w polskiej literaturze, choć niczego nie pisała, czyli Franc Fiszer. W głównej alei Broniewski trzyma się nieźle (zdarzają się nawet wiersze położone na płycie), choć u Tuwima zdecydowanie więcej świateł. Co roku nie brakuje zniczy i kwiatów na grobie Mirona Białoszewskiego, ale u Herberta jakby ich więcej, co może wynikać z większej ilości szkół jego imienia (widać to po oficjalnych wiązankach). Mocno „zinstytucjonalizowana” wydaje się też pamięć o Reymoncie, czy Prusie. Zadaję sobie co roku pytanie, czy popularność Dygatowi dają książki, czy może żona – Kalina Jedrusik, pochowana w tym samym grobowcu? Jeśli ktoś ciekaw, czy Marek Hłasko żyje w świadomości ludzkiej, wystarczy znaleźć jego grób – nie tak bardzo po drodze, daleko przy V bramie – żeby przekonać się, że jest wielu, którzy przychodzą żeby się z nim spotkać, napić, zapalić papierosa. Myślę też o „pechowcach”, którzy trafili gdzieś poza główne aleje, ale może tym większe znaczenie ma każdy znicz, bo do Grochowiaka, Śliwonika czy Kuncewicza przychodzą tylko ci, którzy szukają właśnie tych nagrobków. Również do grobu „Zielonego Konstantego i Srebrnej Natalii” nie trafia się raczej przypadkiem. A jak już jest się tam, to warto znaleźć mogiłę Grzesiuka z charakterystyczną bandżolą.

To wszystko, co powyżej było o warszawskich Powązkach (Starych i Wojskowych), gdzie „stężenie wielkich nazwisk” jest wyjątkowo duże. Ale przecież wątki literackie znajdziemy na wszystkich nekropoliach. Na Cmentarz Północny pielgrzymują fani Stachury i Himmilsbacha. Grobowca Żeromskiego trzeba szukać na Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym, tam też spoczywają Juliusz Kaden-Bandrowski i Jeremi Przybora.

Niezwykłą nekropolia jest niewielki cmentarzyk w podwarszawskich Laskach, przy działającym od 1921 Zakładzie dla Niewidomych. Spoczywają tu Antoni Słonimski, Jerzy Liebert, Jerzy Zawieyski, Stanisław Stomma, Zygmunt Kubiak, Marian Brandys. W 1991 roku prochy Jana Lechonia ekshumowano z cmentarza Calvary w dzielnicy Queen's w Nowym Jorku i pochowano w znajdującym się tu rodzinnym grobie Władysława i Marii Serafinowiczów, jego rodziców.

Jeśli zaś szukacie miejsca ostatniego spoczynku Jarosława Iwaszkiewicza, musicie udać się do Brwinowa.

A przecież warszawskie i podwarszawskie cmentarze to tylko wierzchołek góry lodowej. Jest przecież Kraków i groby wieszczów (krypty wawelskie), Czesława Miłosza, Adama Asnyka, Stanisława Wyspiańskiego (Skałka), Wisławy Szymborskiej (Cmentarz Rakowicki) czy Stanisława Lema (Cmentarz Salwatorski).

Jest miejsce zupełnie niezwykłe, czyli Cmentarz na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem, który jest miejscem ostatniego spoczynku m.in. Kornela Makuszyńskiego, Kazimierza Przerwy-Tetmajera, Władysława Orkana, czy Stanisława Witkiewicza. Są setki mniejszych i większych cmentarzy, na których znajdziecie tych, których słowa zapisane w wierszach, opowiadaniach i powieściach stały się ważne. Zapalcie im świeczkę, nie tylko w Zaduszki.

Dorota Ryst

 

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.