W najnowszym numerze...

Radosław Grześkowiak, Amor Curiosus

Wydany w 2013 roku przez Muzeum i Pałac w Wilanowie zbiór Amor Curiosus. Szkice o osobliwych tematach dawnej poezji erotycznej to publikacja o cechach ewenementu na polskim rynku opracowań z pogranicza kilku dziedzin humanistyki. Pozycja ta tym bardziej zasługuje na uwagę, jeśli przyjrzeć się zamieszczonym w niej komentarzom na temat kontrowersyjnych niuansów staropolskiej kultury erotycznej. Niewątpliwie kwestia form oraz semantyki erotycznej w sztuce cieszy się od lat dużą popularnością w studiach zagranicznych. W Polsce temat erotyki i seksualności w sztuce wydaje się być stale niewyczerpany. Warto wskazać teksy, które stanowią istotny punkt wyjścia dla niniejszych rozważań. Podobna problematyka była już podejmowana przez innych badaczy. Należy mieć tu na uwadze chociażby opracowania historyczne oraz kulturoznawcze o charakterze typowo obyczajowym, jak np. Miłość staropolska Zbigniewa Kuchowicza. Z kolei nieocenione źródło odwołań literaturoznawczych można odnaleźć w publikacjach Jadwigi Kotlarskiej, Aliny Nowickiej-Jeżowej, Mirosława Hanusiewicza czy ostatnio Romana Krzywego[1].

Grześkowiak opiera swój wywód na przywołaniu zagadnień, które odwołują się do tekstów zachowanych w większości w formie rękopisów, co umożliwiło uchwycenie aspektów dotąd nieznanych. Badacz już na wstępie precyzyjnie nakreślił kontekst źródeł, dotyczących rodzimej poetyki obszarów staropolskiej erotyki, gruntownie przeanalizowanej z perspektywy antropologii kulturowej. Poruszenie tak newralgicznej materii, jaką jest erotyka, wymusza konieczność częstego wykraczania poza płaszczyznę tekstową, a tym samym skierowania analizy w obszar argumentacji interdyscyplinarnej.

To, co uderza już przy pierwszej lekturze to fachowość i profesjonalizm w podejściu do tematu. Grześkowiak prezentuje poszczególne aspekty staropolskiej erotyki, eksponując detale w taki sposób, iż mimo niejednokrotnie kontrowersyjnych treści, odbiorca otrzymuje rzeczowo przygotowany materiał, nad którym refleksja pozbawiona jest skrępowania.

Merytoryczna zawartość szkiców Grześkowiaka prezentuje się nader ciekawie. Autor podzielił tekst na dwa główne rozdziały. W pierwszym z nich, zatytułowanym Gabinet erotycznych osobliwości, zamieszczono rozważania z zakresu deskrypcji tematów erotycznych. Z kolei druga część traktuje o ich genologicznych realizacjach w tekstach dawnej kultury staropolskiej. W każdej z nich znalazły się mniejsze sekwencje z omówieniem zagadnień utrzymanych w obrębie pokrewnej tematyki.

Grześkowiak tworzy swego rodzaju studium kulturowej percepcji walorów kobiecego ciała. Już w pierwszej części noszącej tytuł Poeta i Piersi, czytelnik ma okazję poznać świat kobiecej urody, przedstawiony za pomocą laudacyjnych figur poetyckich, szczególnie silnie realizowanych w twórczości naśladowców Petrarki. Analogicznie, techniki deskrypcji damskiego dekoltu wpisywały się doskonale w okres twórczości czarnoleskiej. Wówczas omówienie detali urody systematyzowano stosując konwencje descriptio corpis. Innymi słowy był to zestaw kryteriów nakazujących poecie w swym akcie twórczym, skupić swą uwagę w porządku od góry ku dołowi, czyli: od włosów ku klatce piersiowej. Taki sposób utrwalania kobiecego piękna w konsekwencji wpłynął na wyodrębnienie się swoistego kanonu urody, powielanego i respektowanego np. przez Jana Kochanowskiego jak też Jana Andrzeja Morsztyna i Hieronima Morsztyna. Jak słusznie tłumaczy Grześkowiak według descriptio corpis fizyczna strona idealnej niewiasty renesansu czy baroku składa się z: długich złotych włosów (J. Kochanowski „złoty włos powiewny”), czarnych oczu, okalanych ciemną brwią (J. A Morsztyn „brew czarna, wyniosła”). Następnym elementem wspólnie respektowanym przez piewców niewieścich wdzięków była jasna karnacja. Zarówno blade lico jak i dekolt były postrzegane naówczas jako idealne płótno dla subtelnego rumieńca. Centralną część twarzy stanowią usta, które muszą wyróżniać się różową barwą, zamykając w swych gładkich konturach perłowy uśmiech (J. Kochanowski „różowe, pełne pereł”). Jednakowoż to właśnie piersi i dekolt były punktem kulminacyjnym tej charakterystyki. Staropolski opis piersi wieńczył szereg atrybutów damskiego portretu, przyćmiewając tym samym pozostałe walory kobiecego piękna. W swych rozważaniach autor idzie dalej, wyłuszczając, co ciekawsze cechy owego biustu. Warto zaznaczyć, iż całości wywodu dopełnia Grześkowiak o dokładną wiwisekcję tych przemian w modzie, które sprzyjały eksponowaniu dekoltu[2]. Wszystko to opatrzone wyprowadzonymi źródłami rozpowszechniających się trendów jak również opiniami ówczesnych komentatorów (dla przykładu - głos w sprawie aktualnej mody zabierali m.in.: Wacław Potocki, Samuel Twardowski czy też Hieronim Morsztyn). Problematyka zawarta pod hasłem „Poeta i Piersi” została zwieńczona aneksem zatytułowanym Piersi w czterech literackich odsłonach, w których przedstawiono poetyckie realizacje pochwał dla piersi.

Drugi podrozdział traktuje o osobliwych sytuacjach spowodowanych obecnością psów w damskiej pościeli. Autor zbudował ów wątek w oparciu o przywołanie staropolskich erotyków oraz epitafiów zwierzęcych. O ile zwierzęce nagrobki wpisywały się w nurt literackich parodii, o tyle już erotyczne akcenty tego typu mają wymowę bardziej obscenicznej aluzji aniżeli żartu. Autor opatrzył tę część swojej pracy portretami XVI wiecznych magnatek, chętnie pozujących ze swoimi czworonożnymi pupilami, stylizując się na mitologiczne Diany lub na miłośniczki trendu a la mops dla dam (obśmiewanej zresztą nie tylko przez paryskich znawców mody). Grześkowiak przeniknął w swych rozważaniach do takich niuansów jak np. dawne sposoby wychowania psów, popularność nadawanych imion bądź też aspektów związanych z ich karmieniem. Niemniej jednak przy okazji tematu Piesków w pościeli nie mogło obejść się bez kontrowersyjnych wątków, do których trzeba zaliczyć zagadnienie praktyk miłosno-seksualnych pomiędzy kobietą a jej pupilem, o czym zaświadczają egzemplifikacje poetyckie, przywołane przez badacza[3].

W trzeciej części tego rozdziału przedmiotem swej obserwacji Grześkowiak uczynił kwestię insektów w kontekście zapomnianych tematów erotycznych. Autor sporządził studium dawnej historii higieny i obyczajowości, powołując się na holendersko-flamandzkie egzempla malarstwa rodzajowego jak również na teksty staropolskiej poezji, biorącą pod lupę metody walki z insektami. Interpretacja tego motywu stanowi przedmiot niemałych kontrowersji szczególnie wówczas, gdy rozpatrzy się tezę, iż to głównie kobiety zmagały się z walką z pasożytami tego typu. Wespazjan Kochanowski przedstawił ów problem w swym liryku Ledwo nieprawda, w słowach: „Czemu to białogłowy pchły bardziej kąsają / Niż otroków? (…)”[4].

To, co należy przyznać Grześkowiakowi to odwaga w sięganiu po wątki daleko wykraczające poza klasycystyczne reguły stosowności czy dobrego smaku. Jednym z nich jest motyw postrzegania pchły w literaturze i sztuce. Autor w badawczej analizie tego motywu, wywraca do góry nogami świat czytelnika, bowiem trudno przyjąć do wiadomości, że pchła pojmowania, współcześnie, jako budzący odrazę pasożyt, stanowiła niegdyś czynnik pobudzający seksualną fantazję. Czytelnik ma okazję na bieżąco obserwować swoistą płynność motywu owadów, który ewoluował od XV wieku insekta do XVI - wiecznego wcielenia alegorii kochanka, najbliższego ciele niewiasty aż po XIX – wieczny przedmiot satyr, mających na celu prześmiewanie zamierzchłych już problemów z higieną.

Lekcje anatomii to ostatnia część rozdziału zatytułowanego Gabinet erotycznych osobliwości. Pod względem nomenklatury, słowa takie jak: „lekcje” i „gabinet” konotują w kierunku problematyki medycznej. Jednakowoż Grześkowiak po raz kolejny zaskakuje swojego odbiorcę, osadzając tematy o typowo medycznym nacechowaniu w kontekście szeroko pojętej erotyki. Toteż Spektakl anatomiczny, o którym pisze, objawia się w skrupulatnym omówieniem najważniejszych prac z dziedziny medycyny na przełomie XV i XVI wieku, których zadaniem była kodyfikacja norm i procedur właściwych dla przeprowadzania sekcji zwłok.

Niewątpliwym atutem tej części pracy jest skrupulatne opracowanie materiału badawczego. Dogłębna znajomość europejskich tekstów medycznych, pozwoliła zbudować teoretyczną podstawę naukowa, umożliwiając uruchomienie wyobraźni, co do procedury w przeprowadzaniu tego typu zabiegów. Słusznie zauważono, iż ówczesne sekcje zwłok, szczególnie te, które opisywano w statutach włoskich uczelni, zdają się przypominać nie tyle zabieg, co nieomalże spektakl teatralny. Na scenie tegoż medycznego teatru akcja toczy się według rozpisanego scenariusza i przydzielonych ról[5]. Toteż – jak czytamy – osoby o przydomku massari to konsyliarzy anatomiczni, którzy czuwali nad koordynowaniem medycznego performance’u. Abstrakcyjne współcześnie wizje spektaklu anatomii zostały u Grześkowiaka poparte konkretnymi nazwiskami uczestników kursu sekcji zwłok, datami czy też nazwami miejsc. Na poparcie swych tez autor sporządził kolejny aneks, w którym umieścił poetyckie zapisy o anatomii autorstwa Hieronima Morsztyna[6], gdyż jak tłumaczy: Morsztyn musiał brać udział w pokazie anatomicznym w czasie karnawału 1618 roku.

Kolejną część poświęcono problematyce retoryki sekcji zwłok. Autor nakreślając genezę literackich dzieł poświęconych pokazom anatomicznym, słusznie zwrócił uwagę na nowatorstwo oraz bezprecedensowość samego tematu. Obecność europejskich tekstów kultury posłużyła za wzór polskim twórcom barokowym do tworzenia specyficznych w swej tonacji ód i epigramatów, wychwalających talent i wiedzę medyczną brukselskiego dra Spigeliusa. Nasycone anatomiczną terminologią liryki zdają się sytuować swego adresata w pozycji geniusza, znawcy ludzkiego organizmu, który na scenie teatru ciała, odkrywa tajniki człowieczej fizjologii. Niczym artysta-prekursor „wgryza się” w to, co nieznane i odkrywając obce lądy.

Obok wielokrotnie przywoływanego już Morsztyna, w szkicach Grześkowiaka pojawiają się teksty poetyckie utrzymane w duchu poetyki wanitatywnej jak również liryczne deskrypcje ludzkich narządów[7]. W tych konkretnych tekstach literackich medycyna i poezja spotykają się w jednym punkcie, przemawiając w imieniu nauki, odsłaniają przed człowiekiem obraz jego samego, a tym samym uświadamiają mu własną naturę.

Ostatnia część zatytułowana Anatomiczny skandal płci, decyduje o otwartym charakterze tej pozycji naukowej. Grześkowiak proponuje spójną linię badawczą, w której zestawia omówienie specyfiki lekkiej w swym erotyzmie poezji Morsztyna z wielokrotnie kontrowersyjnym zestawieniem piękna i brzydoty a także zachwytu i odrazy, wywołanej wnętrzem ludzkiego ciała. Autor konstruuje swój wywód w nader interesujący sposób, a mianowicie poprzez stworzenie studium psychiki poety, zafrapowanego urokami kwestii Kupidyna, skonfrontowanymi z widokiem wnętrzności kobiecego łona. Słowem: jak autopsja realnej sekcji zwłok wpływa na zmianę sytuacji poznawczej artysty, a w konsekwencji na kształtowanie się jego własnej narracji.

Drugi i zarazem ostatni rozdział omawianych szkiców ma charakter zgoła odmienny od poprzedniego. Grześkowiak wychodzi poza obręb zagadnień erotycznych w dawnej poezji, wkraczając w problematykę genologiczną. Wobec tego w rozdziale zatytułowanym Okno i drzwi jako przestrzeń genologiczna poddano analizie literaturoznawczej dwie graniczne przestrzenie, zaszyfrowane według obyczajowo-kulturowego kodu, ustanowionego dla spotkań miłosnych. Pierwsza część tegoż rozdziału porusza zagadnienie czarnoleskiego paraklausithyronu jako figury miłosnej. Autor łączy temat schadzek kochanków z tradycją kilku gatunków poezji erotycznej. Całości wywodu dopełniają komentarze o genezie poszczególnych struktur genologicznych, kierunków ich ewolucji oraz punktów wspólnych dla wysokich form gatunkowych, takich jak: pieśń czy elegia z jednym z podtypów greckiej pieśni, odśpiewywanej przed zamkniętymi drzwiami, czyli owego paraklausithyronu („lament pod drzwiami). Badacz wzbogaca swoje rozważania o nakreślenie tła obyczajowego i okoliczności młodzieńczych uczt, które wieńczyły miłosne wynurzenia przed drzwiami domu ukochanej. Całości dysertacji dopełnia rozbudowany komentarz z przytoczeniem najważniejszych publikacji na temat tegoż zapomnianego współcześnie gatunku[8].

Zgromadzony materiał badawczy oraz bogaty komentarz historycznoliteracki przedstawiony na wstępie kazałby sądzić, iż paraklausithyronu jako gatunek o stricte śródziemnomorskim rodowodzie, nie posiada swoich realizacji na rodzimym gruncie. Nic bardziej mylnego – już Jan Kochanowski stał się polskim prekursorem tej struktury gatunkowej. Grześkowiak odsyłając do studiów poświęconych symbolice drzwi, rozszerza semantyczne pole badań nad elegijnym cyklem twórcy z Czarnolasu, jednocześnie przyczyniając się do konwencjonalizacji nieznanego motywu zaklęć wymawianych nad zamkniętymi drzwiami. Wnikliwa interpretacja Pieśni Kochanowskiego, pozwala zaobserwować w jaki sposób typowe elementy tej struktury genologicznej - np. dowcip - funkcjonowały w konkretnych tekstach poetyckich.

Niezwykle istotne w szkicach Grześkowiaka stało się wskazanie wzajemnych reminiscencji w gatunkach właściwych obyczajowi zalotnemu. Jednym z jaskrawszych przykładów jest mylne kojarzenie paraklausithyronu z serenadą. Dopiero dokładna deskrypcja okoliczności odśpiewywania obu pieśni, pozwala dostrzec istotne niuanse pomiędzy nimi. O ile żarliwe tęsknoty paraklausithyronu zawsze spotykają się z oporem zamkniętych wrót, o tyle serenada konotuje otwartą perspektywę, ponieważ przestrzeń okienna umożliwia kontakt dwójki kochanków, pozwalając połączyć im się choćby wzrokowo.

Tak sformułowane wnioski pozostawiają otwartą perspektywę dla rozważań zatytułowanych Okno Cyceryny. Studium o staropolskiej serenadzie, wieńczących cały zbiór. Uwagi na temat miłosnej przestrzeni okiennej znakomicie dopasował Grześkowiak do opisu okoliczności miejskiego pejzażu, podczas omówienia literackich zalotów zawartych w formie staropolskiej serenady, np. w Roksolankach Zimorowica.

Autor eksponuje interesujący kierunek rozważań, sytuując, popularny wówczas w poezji, widok dziewczyny wyglądającej przez okno, w kontekście interdyscyplinarnych odczytań. Nie bez powodu przywołuje asocjację z rembrandtowskim obrazem z 1645 roku pt. Dziewczyna w oknie. Zestawienie tych dwóch widoków zmierza ku odnalezieniu wspólnego kierunku myśli kobiecych postaci bądź też podobnych powodów, dla których trawiły one czas na bezużytecznym wyglądaniu przez okno. Logiczna eksplikacja zawarta została w przedostatniej części genologicznych zagadnień traktujących o serenadzie, w której to badacz wyjaśnia naturę motywu uwodzenia, powodującego dziewczyną pojawiającą się w oknie. Wnikliwe studium nad serenadą nie jest pozbawione sensu również z uwagi na przywołanie symboliki przestrzeni okiennej, zamykającej cały wywód. Jednakże w analizie tego wątku można by pójść nieco dalej, próbując w omówionej relacji pomiędzy kusicielką w oknie, a uległym i spragnionym młodzieńcem wyczekującym na dole, wyznaczyć istotę punktów wzajemnej więzi na płaszczyźnie wertykalnej, która ewidentnie nasuwa się w toku analizy badawczej.

Lektura Amor Curiosus Radosława Grześkowiaka daje dużą satysfakcję poznawczą i niewątpliwie jest przydatna dla badań nad literaturą staropolską. To, co na pewno wyróżnia te szkice, to rzetelna analiza tekstów kultury. Dokładnie przygotowany materiał badawczy został podany czytelnikowi za pośrednictwem kilku dyskursów, które wzajemnie się doświetlają, tworząc w konsekwencji bogate spektrum badań nad utraconym tematem erotyki w literaturze dawnej.

Roksana Rał-Niemeczek

 


[1] Wydane przez Uniwersytet Warszawski opracowanie Amor vincit omnia. Erotyzm w literaturze staropolskiej pod redakcją Romana Krzywego to publikacja najbliższa tekstowi Grześkowiaka, pod względem kwestii stosunku literatury staropolskiej do zagadnień związanych z Erosem. Obie książki połączyła szczegółowa analiza konwencji doskonale znanych i praktykowanych w literaturach obcych, począwszy na zapisach z tekstów antycznych kończąc na konwencjach ukształtowanych przez nowożytną Francję.

[2] Należy mieć na uwadze takie trendy jak: a la negligente, a la mode (tzw. almody), a la grecque.

[3] Zob. E. Drużbacka, Wiersze wybrane, wstęp i oprac. K. Stasiewicz, Warszawa 2003, s.107.

[4] W. Kochanowski, Niepróżnujące próżnowanie ojczystym rymem na Liryka i Epigrammata polskie rozdzielone, Kraków 1674, s.11.

[5] Autor powołał się na: Statuta et privilegia Almae Universitatis D. D. Philosophorum Medicorum ac Theologorum, Cognomento Artistarum, Celeberrimi Archigymnasii Patavini…, Patavii 1654, s.118-121.

[6] Zob. Erotoman w teatrum anatomicum, [w:] Amor Curiosus. Szkice o osobliwych tematach dawnej poezji erotycznej, oprac. R. Grześkowiak, Warszawa 2013, s.245-248.

[7] Zob. Amor Curiosus…, op. cit., s.231.

[8] Rozważania nad paraklausithyronem w ostatnich latach  podjęła Grażyna Urban-Godziek. Por. G. Urban-Godziek, Elegia na progu. Antyczne dziedzictwo motywu „paraklausithyronu” w twórczości elegijnej renesansu, Poznańskie Studia Polonistyczne. Seria Literacka, 18(2011), s.45-81.

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.