W najnowszym numerze...

Prezentacje

Paweł Podlipniak

Paweł Podlipniak prezentuje interesujące postacie ze świata literackiego

Krzysztof Martwicki

Majową publikację salonowych „Prezentacji” rozpoczyna Krzysztof Martwicki. W tych wierszach dominuje całkowicie „niemajówkowy”  ładunek smutku, ale jest też sporo ukradkowego, takiego „po męsku”, liryzmu.

Nostalgia u Martwickiego, to szereg skojarzeń wywoływanych prostym pytaniem: „pamiętasz?”. To dobre wiersze, nie goniące za modą i wypełnione bagażem starannie wyselekcjonowanych przemyśleń, obrazków naszych osobnych, jednostkowych światów odchodzących w przeszłość.

Dla siebie porywam ten jakże czuły i zarazem do bólu prawdziwy fragment: „serca na włosku dusze na szpilce to my/śpieszymy się żeby nas przypadkiem/nie zabrakło kiedy będą głaskać”.

Serdecznie zachęcam do lektury.
Paweł Podlipniak

Bartosz Niewart

Do pary Krzysztofowi Martwickiemu daję absolutnego debiutanta – Bartosza Niewarta. Jego wiersze są obiecujące, choć na pewno przed autorem jeszcze daleka droga do wykrystalizowania własnego języka poetyckiego. Autor już chwyta czytelnika, przyciąga do siebie udanymi frazami, zgrabnymi porównaniami i niebanalnymi spostrzeżeniami. Fakt, że część z nich balansuje na granicy bon motu i telegramu, ale dobrze rokuje na przyszłość.
Warto obserwować dalszy rozwój tego autora.

Zachęcam do lektury.
Paweł Podlipniak

Jerzy Hajduga - fot. Aneta Broniewska

Kwiecień w SL zaczynamy od wierszy Jerzego Hajdugi. To dobry czas, poświąteczny, wielkanocny, na takie utwory. W prezentowanej tu poezji Hajdugi mamy dużo liryzmu i czułości, sporo smutku, sporo przewrotnej pasyjności, bo tematem przewodnim najnowszego tomiku Jeszcze jest umieranie, powolne odchodzenie matki. Bliska mi ta tematyka, oj, bliska. Jest w tych krótkich, bardzo lakonicznych wierszach delikatna, bardzo subtelna nuta religijna i takie nie nachalne ujęcie również działa na plus. Bo Jerzy Hajduga z powołania jest poetą, ale z innego powołania, „zawodowo”, jest księdzem.

Dla siebie kradnę jeden malutki fragment: „są poeci bez słów ba/wśród nich może ja”.

Serdecznie polecam to Jeszcze.
Paweł Podlipniak   

Sławomir Hornik

Do pary Jerzemu Hajdudze daję Sławomira Hornika, poetę równie lakonicznego  (szczególnie w kwestii notek biograficznych). Tak jakoś pasują mi do siebie te wiersze, mimo że są to autorzy z różnych generacji literackich. Tu też mamy sporo nostalgii, zatrzymania nad przemijaniem, śmiercią, ale pokazane jest to z nieco innej perspektywy.
W końcu śmierć ma „w trzech tysiącach języków […] takie samo imię”.

Zapraszam do lektury dobrych wierszy.
Paweł Podlipniak

Anna Frajlich

Marzec w Salonie Literackim zaczynamy z wysokiego marcowego „C” wierszami Anny Frajlich, poetki-emigrantki, poetki drogi, poetki kilku kontynentów, poetki styku kultur, narodów i obyczajów. Urodzona w Kirgizji w 1942 r., jako dziecko trafiła do niepolskiego Szczecina, potem mieszkała w Warszawie, by po 1968 r. nie z własnej winy i woli trafić przez Wiedeń, Rzym do Nowego Jorku. Poetka sama jednak mówi o sobie: „nigdy nie wyemigrowałam z języka polskiego, polskiej literatury i kultury, opuściłam tylko miejsce”.

Poezja Anny Frajlich jest pełna refleksji na temat przemijania miejsc i ludzi, poszukiwania tożsamości i domu. Jest tam też sporo odniesień do świata i kultury, których już nie ma, które bezlitośnie starła z powierzchni ziemi wojna, ludzka podłość i polityka. Płynie z niej pozornie prosta konstatacja, że człowiek zawsze jest tam, gdzie jego miejsce i czas.

Serdecznie polecam!
Paweł Podlipniak