W najnowszym numerze...

Prezentacje

Paweł Podlipniak

Paweł Podlipniak prezentuje interesujące postacie ze świata literackiego

Sławomir Hornik

Do pary Jerzemu Hajdudze daję Sławomira Hornika, poetę równie lakonicznego  (szczególnie w kwestii notek biograficznych). Tak jakoś pasują mi do siebie te wiersze, mimo że są to autorzy z różnych generacji literackich. Tu też mamy sporo nostalgii, zatrzymania nad przemijaniem, śmiercią, ale pokazane jest to z nieco innej perspektywy.
W końcu śmierć ma „w trzech tysiącach języków […] takie samo imię”.

Zapraszam do lektury dobrych wierszy.
Paweł Podlipniak

Anna Frajlich

Marzec w Salonie Literackim zaczynamy z wysokiego marcowego „C” wierszami Anny Frajlich, poetki-emigrantki, poetki drogi, poetki kilku kontynentów, poetki styku kultur, narodów i obyczajów. Urodzona w Kirgizji w 1942 r., jako dziecko trafiła do niepolskiego Szczecina, potem mieszkała w Warszawie, by po 1968 r. nie z własnej winy i woli trafić przez Wiedeń, Rzym do Nowego Jorku. Poetka sama jednak mówi o sobie: „nigdy nie wyemigrowałam z języka polskiego, polskiej literatury i kultury, opuściłam tylko miejsce”.

Poezja Anny Frajlich jest pełna refleksji na temat przemijania miejsc i ludzi, poszukiwania tożsamości i domu. Jest tam też sporo odniesień do świata i kultury, których już nie ma, które bezlitośnie starła z powierzchni ziemi wojna, ludzka podłość i polityka. Płynie z niej pozornie prosta konstatacja, że człowiek zawsze jest tam, gdzie jego miejsce i czas.

Serdecznie polecam!
Paweł Podlipniak

Adam Ochwanowski

Do pary Annie Frajlich daję w marcu Adama Ochwanowskiego. Tym razem nie mamy tu pary weteran poezji – debiutant, bo Adam jest twórcą dobrze znanym, ale wybrałem tego autora ze względu na to, że z wiosną potrzeba nam na Salonie trochę śpiewności, a teksty Ochwanowskiego, to w zasadzie gotowe piosenki. Muzykę do nich pisze i często je publicznie wykonuje Tomek Wachnowski. „Raport z Aleppo” pojawiał się nawet na Liście Przebojów Trójki i słusznie, bo jest to jeden z najbardziej celnych i poruszających tekstów społecznych ostatnich lat. Taka ponura kolęda.

Teksty Ochwanowskiego są pełne celnych obserwacji, czasem na granicy aforyzmu czy fraszki. Momentami przypomina mi to najlepsze fragmenty z poezji mojego ulubionego Tadeusza Nowaka. Ładnie „płyną” te piosenki  i tylko szkoda, że ich celności  i „donośności” potrzebujemy.

Zachęcam do lektury.
Paweł Podlipniak

Elżbieta Lipińska

W lutowej odsłonie salonowych prezentacji nie będzie tym razem debiutantów, a para poetów z tzw. dorobkiem.

Na pierwszy ogień idzie Elżbieta Lipińska, poetka znana i dobrze rozpoznawalna w literackim światku. Jeśli ktoś jest fanem poetyckiego banału w stylu Rupi Kaur lub innej Ciarkowskiej powinien od razu brać nogi za pas. Poezja Lipińskiej to poezja celnych spostrzeżeń i smakowitego sarkazmu – choć nie da się ukryć, że sarkazm ten jest podszyty liryzmem. Poetka obserwuje, ba kontempluje rzeczywistość, by na tej podstawie opowiedzieć czytelnikowi jej własną wersję. To momentami taka jednocześnie out- i innerspace. Po co to robi? Odpowiem czytelnikom SL moim ulubionym cytatem z jednego z wierszy Elżbiety L.: „Gdybyśmy znali cel, nie byłoby o czym pisać wierszy, wystarczyłoby iść.”

Serdecznie polecam.
Paweł Podlipniak

Mariusz Tenerowicz

Do pary Elżbiecie Lipińskiej daję Mariusza Tenerowicza. Do tanga trzeba dwojga, ale tu tancerze zgubią rytm, bo poezja Tenerowicza to poezja obrazu nasuwająca skojarzenia z Honetem czy Majzlem. To nie zarzut, a obserwacja, bo te wiersze są mniej oszczędne w słowach, bardziej rozlewne i wychodzi im to na dobre. I jest tam pełno urokliwych fraz, jak choćby ta zaczynająca się od słów „czas strojenia rowerów”.

Poezja Tenerowicza to takie moje prywatne odkrycie i chętnie się dzielę nim z czytelnikami Salonu.

Zachęcam do lektury.
Paweł Podlipniak