W najnowszym numerze...

Luke Treadaway i Paul Ritter w „Dziwnym przypadku psa nocną porą” / fot. Manuel Harlan

Chcę, aby teatr mną poruszył. Chcę przeżyć czyjąś historię, a potem wracać do niej analizując kolejne jej etapy, przypominając sobie fragmenty, które wywarły na mnie największe wrażenie. Na koniec chcę poczuć coś w rodzaju lekkiego mrowienia na karku – wtedy kiedy ze sceny pada ostatnia kwestia. Mam też wiele innych wymagań, które można by określić mianem „dobra teatralna kuchnia”, bo po latach pracy za kulisami zwracam uwagę na to jak „przygotowano” spektakl. Taki ze mnie dziwny przypadek.

Z przyjemnością patrzę więc na wspaniałą, wykreowaną z matematyczną precyzją, żywą, zmieniającą się przestrzeń sceny. To, co się w niej rozgrywa mogę obserwować z zewnątrz, ale po chwili zostaję błyskawicznie wciągnięta w jej środek. Wtedy widzę świat oczami głównego bohatera, piętnastolatka z zespołem Aspergera. Jest to świat pełen znaczeń, rytmów, powtarzalnych układów, figur geometrycznych, liczb i niezrozumiałych uczuć. To, co mnie otacza jest niewidzialną siatką,  na której pojawiają się pewne punkty – ludzie i sytuacje. Podoba mi się umowność całej inscenizacji, świadoma gra aktor-widz, stojąca w całkowitej opozycji do niezwykle intensywnych emocjonalnie scen pokazujących młodego Christophera w relacjach z rodzicami.

Kompozycja poszczególnych sekwencji jest precyzyjna, ruch aktorów oraz układy przestrzenne świateł i rekwizytów są ze sobą ściśle skorelowane. Nie ma tu wiele miejsca na dowolność. Jest rytm. Aktorzy zamieniają się rolami, animują przestrzeń, nadają bieg zdarzeniom. Spektakl płynie i porywa widza ze sobą, zwalniając tylko nieco w drugiej części, ukazującej wewnętrzny świat przeżyć bohatera i jego najbliższych.

Historia Christophera Johna Francisa Boone, chłopaka próbującego rozwikłać zagadkę morderstwa psa swojej sąsiadki, jest tylko pretekstem dla innej opowieści. Opowieści o miłości, samotności i o tym w jak różny sposób je postrzegamy, gdzie są nasze granice i jak daleko możemy je przekroczyć.

Czwartkowy wieczór spędzony na retransmisji sztuki Dziwny przypadek psa nocną porą, wg powieści Marka Haddona o tym samym tytule, przypomniał mi jak bardzo tęsknię za dobrym teatrem w wydaniu londyńskiego National Theatre, nawet jeśli oznacza to oglądanie w dusznej sali kinowej przedstawień zarejestrowanych kilka lat temu.

Justyna Stanisławska
 


 

Dziwny przypadek psa nocną porą (The Curious Incident of The Dog in The Night-Time)
Retransmisja przedstawienia z National Theatre w Londynie zarejestrowanego w 2012 roku
Spektakl z cyklu „National Theatre Live”

Scenariusz: Simon Stephens na podstawie powieści Marka Haddona 2003
Reżyseria: Mariane Elliot
Scenografia i kostiumy: Bunny Christie
Reżyseria świateł: Paule Constable
Reżyseria dźwięku: Ian Dickenson
Efekty video: Finn Ross
Choreografia: Steven Hogget and Scott Graham of Frantic Assembly
Muzyka: Adrian Sutton
Obsada: Luke Treadaway, Niamh Cusack, Paul Ritter, Nicola Walker, Sophie Duval, Nick Sidi, Matthew Barker, Howard Ward, Rhiannon Harper-Rafferty, Una Stubbs