W najnowszym numerze...

Bartosz Suwiński - Wyraj

Należę do ludzi, którzy – mówiąc bardzo szeroko i oględnie, tym samym pewnie nieco krzywdząco – z literaturą, sztuką i filozofią Wschodu mają pewien problem. Nie mam żadnych złudzeń co do natury tego problemu, który ewidentnie wynika z moich własnych ograniczeń. Niezmiennie i nieustająco staram się te ograniczenia przezwyciężać, stąd m.in. wybór tematu pracy magisterskiej (haiku w Polsce). Skutek tych działań jest różny: nadal nie czuję, ale jakby więcej rozumiem; to wciąż obcy teren, ale rozpoznaję terytorium. Trudno zatem powiedzieć, czy najnowszy tomik Bartosza Suwińskiego padł na podatny grunt, czy wprost przeciwnie. Zbliżenie tych wierszy do haiku jest ewidentne, na co już zwrócił uwagę Paweł Dąbrowski. Zbliżenie nie znaczy oczywiście, że jest to realizacja gatunku, lecz może dawać pewien obraz tego, na co natkniemy się w Wyraju. Ale Wyraj – jak wskazuje tytuł – jest jednak tomem bardzo silnie osadzonym tutaj, w przyrodzie i przestrzeni Europy środkowo-wschodniej, w jej historii i krajobrazie.

Niewątpliwie na plan pierwszy w wierszach Suwińskiego wysuwa się przyroda, natura, otoczenie zewnętrze. Najważniejszym zmysłem jest tu wzrok, który pozwala na czujną i uważna obserwację („krajobraz jest sumą / wszystkich otwartych oczu”). Choć poeta rzadko wprowadza figurę podmiotu, obecność kogoś spoza tekstu i krajobrazu jest wyraźnie wyczuwalna. Jego najważniejszą (lecz nie jedyną) rolą jest odnotowywanie tego, co widzi, przy jak najmniejszej ingerencji interpretacyjnej. Jest trochę tak, jakbyśmy weszli na ziemię świętą: nie tylko trzeba zdjąć sandały, ale najlepiej też nie odzywać się za dużo; raczej chłonąć i być, niż tę obecność zagadać. Całkowite wycofanie się bytu osobowego z przestrzeni jest jednak niemożliwe i też wcale niepotrzebne. Musi być ktoś, kto jest w stanie doświadczyć i spojrzeć, rzucić mimochodem „trzeba się oddalić / żeby zobaczyć całość”, a tym samym przygotować kolejnych spacerowiczów-pielgrzymów na nie tylko efektowną, ale przede wszystkim efektywną wędrówkę. Nie jest bowiem tak, jak słusznie pisze Paweł Tański, że jest to wędrówka całkowicie bez celu. „(…) Celem jest tu patrzenie samo w sobie, takie wniknięcie w oglądaną przestrzeń, że człowiek sam staje się przestrzenią.”

Suwiński wzbogaca swojego bohatera właśnie o przestrzeń. Wydaje się, jakby podmiot rósł z każdą chwilą właśnie dlatego, że jego wędrówka ogarnia coraz większe połacie ziemi. Tym samym ogląd może zostać wzbogacony o inne gatunki zwierząt, inną roślinność, inne otoczenie. Im dalej idziemy, tym tak naprawdę jesteśmy bliżej siebie; im skrupulatniej zgłębiamy zewnętrze, tym lepiej poznajemy – niejako mimochodem – wnętrze. Podmiot wyłania się z tych wierszy tym bardziej, im bardziej zbliżamy się do końca tomu – a zatem im dłuższy spacer mamy za sobą. Zaczyna się zwracać do jakiegoś „ty” – może do czytelnika, może do siebie. Z relacji ktoś-świat i ktoś-ktoś zaczyna się wyłaniać konkretny podmiot, który mówi „chwyciłem”, który mówi „moje”. Natura zaczyna odzwierciedlać to, co ludzkie. Rządzą nią podobne mechanizmy, jak nami lub też na odwrót – to my możemy odnaleźć prawidłowości rządzące naszym światem w prawach przyrody i może dlatego tak pilnie należy ten świat obserwować. „Oczy zwierząt to lustra, / w których widać naszą bezsilność.” Skoro tak – spojrzenie w to odbicie wymaga dużej odwagi, od świata dostaniemy bowiem dokładnie to, z czym do niego przyszliśmy. Jest w tym wyzwanie, ale jest też szansa na spokój, symbiozę i akceptację siebie – możemy bowiem zauważyć, na czyje podobieństwo zostaliśmy stworzeni: „Moje myśli jak woda / skupiają się na sobie.”

Wyraj to miejsce, w które miały się udawać ptaki podczas swoich wędrówek. Jakiś rodzaj mitycznej, baśniowej krainy; również forma zaświatów. Na ile więc Wyraj Bartosza Suwińskiego jest przestrzenią realną, doświadczalną, a na ile pozostaje w sferze niedotykalnej i niepoznawalnej? Przechodzenie ze świata w zaświaty rządzi się podobną prawidłowością, jak wyłanianie się podmiotu: im dłuższa wędrówka, tym coraz bardziej niepewny punkt odniesienia, tym coraz głębsze spojrzenie na rzeczywistość, która wchodzi w wyraźne relacje z Bogiem. „Guślarze mówią, że z każdą śmiercią / Boga jest więcej.” „Czy dla Boga jesteśmy dłużej / martwi niż żywi?” Podmiot okazuje się być w podobnej sytuacji, jak ptaki szykujące się do odlotu, które są coraz mniej tutaj, a coraz bardziej gdzie indziej. „Obietnica lotu / wzrasta mimo głodu”, więc podjęcie wędrówki jest właściwe, konieczne i nieuniknione. Skoro „życie jest gdzie indziej”, ostatecznym celem tej wyprawy bez przewodnika, w czasie której musimy się zdać sami na siebie, okazuje się poszukanie przestrzeni, gdzie jest życie, innej przestrzeni niż ta, która narzuca się w sposób oczywisty. Podmiot zagarnia dla siebie coraz większe obszary. Jego spokojna, wycofana i małomówna obecność w świecie to tak naprawdę intensyfikacja wrażeń i doznań, czerpanie z życia pełnymi garściami. Bo „czy chłód i spokój / to twoje ostatnie słowo?” Czy chcesz zawalczyć o więcej?

Mocno upraszczając i tworząc – trochę sztucznie – silną opozycję, twórczość Zachodu ma tendencję do zagadywania przestrzeni i pustki, a twórczość Wschodu dąży do maksymalnej małomówności w zetknięciu ze światem. Wyraj Bartosza Suwińskiego jest bardziej milczeniem niż mową, ale milczenie to nie jest wycofaniem. „Na niczym więcej nie zależy Ci bardziej / niż na tym, aby wejść w milczenie, / zostawić za sobą słowa, być tak przez chwilę.” Ta walka o niezagadywanie rzeczywistości udaje się raz lepiej, raz gorzej. Operowanie tekstem w oparciu o krótkie, błyskotliwe spostrzeżenia („Kto ma za dużo światła w oczach, / tego czeka krótkie życie.”) i minimalistyczne opisy przyrody („Kępki trawy / w rozstępach / popękanego betonu.”) jest o tyle ryzykowne, że trzeba doskonale operować słowem. Suwiński umie kondensować obrazy, ale zdarzają mu się frazy, a nawet całe utwory, które zdają się niewiele wnosić do świata wyłaniającego się z Wyraju (jak np. wiersz Głosy: „W studni tylko woda / zna głębokość wody.”). Autor Uroczyska nie powiedział jednak jeszcze ostatniego słowa. Jego włóczęga zachęca do dalszych podróży, a podmiot w tej wyprawie jest dobrym kompanem. Można razem z nim cieszyć się z uroków wyprawy, zapewnić sobie „znowu wieczór jak marzenie”. A w każdym razie miły wieczór.

Anna Mochalska

 

Autor: Bartosz Suwiński
Tytuł: Wyraj
Wydawca: Wydawnictwo FORMA. Fundacja Literatury im. Henryka Berezy, Szczecin, Bezrzecze 2017
ISBN: 978-83-65778-18-5

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.