W najnowszym numerze...

„Zbrodniarzu większy niż Barabasz
Rogaty jak diabelskie mości
Co Belzebubie tam wyrabiasz?
Jedz łajno żłopaj nieczystości
Nie pojedziemy na twój szabas”[1]

Oczywiście, to nie Kozacy zaporoscy, a Guillaume Apollinaire stworzył tę perełkę – pièce de la poesie, umieszczając ją jako jeden z epizodów w „Piosence niekochanego”. Natomiast Kozacy zaporoscy napisali do sułtana Mehmeda IV list, w odpowiedzi na jego pismo wzywające ich do poddania się jego władzy. List, będący dla Apollinaire’a inspiracją. To, czy napisali, jest zresztą wątpliwe, bowiem zachowała się jedynie dziewiętnastowieczna kopia (a nie siedemnastowieczny oryginał – jeśli kiedykolwiek istniał). List pisany jest prozą, choć pod koniec skłania się ku wersom rymowanym („Teraz kończymy, daty nie znamy, bo kalendarza nie mamy”[2]), zawiera zaś obelgi sformułowane w sposób tak wykwintny, że jedynie, mimo prozatorskiej formy listu, przyrównanie ich do języka poetyckiego może oddać wzniosłość kozackiej odpowiedzi. Roi się tam od metafor i porównań. Jedno tylko zdanie: „Kucharzu ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego, co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża potomku i chuju zagięty”[3]. W tak sformułowanych metaforach, przecież obelżywych, a nawet obscenicznych, dostrzegam niezwykłe piękno. Trzeba nie lada poetyckiej wyobraźni, aby z najlichszych i najpodlejszych profesji, najbardziej cuchnących zwierząt i rzeczy, a na koniec najzabawniejszych szczegółów anatomicznych wybrać te akurat i przesłać ich listę sułtanowi, aby uświadomić mu, w jak głębokim poważaniu mają go adresaci jego żądania. Formułując odpowiedź w sposób wyuzdanie uprzejmy – dotykając tym samym światów poezji niejako z drugiej strony. Dla mnie jest to naczelny dowód na mistyfikację; sułtan Mehmed IV, władca światły i rozumny, mając przed sobą tak wykwintne w swojej obelżywej argumentacji pismo, uczyniłby z jego domniemanego autora co najmniej swojego sekretarza. Historia ani słowem nie wspomina, aby Iwan Sirko objął to lub podobne stanowisko. Zaś podsumowując: zagoszczenie tak osobliwego dokumentu wśród dyplomatycznych not i memorandów właściwych naszemu kręgowi kulturowemu (tym bardziej, jeśli dokumentu zmistyfikowanego!), pozostaje zjawiskiem odosobnionym. Gdzie indziej było inaczej.

Ponad tysiąc lat wcześniej, na drugim końcu cywilizowanego świata – w Chinach, rządy objęła dynastia Tang. Cesarze tej dynastii panowali od 618 do 907 roku. Cytat z  pochodzącej z osiemnastego wieku chińskiej powieści „Ze świata ludzi wykształconych”: „Za Tangów uczeni-urzędnicy dobierani byli w zależności od ich umiejętności pisania wierszy (…) Taka była administracja państwowa za dynastii Tang”.[4] Czy ktokolwiek potrafi sobie wyobrazić, że „kompozycje wierszowane na zadany temat zostały wprowadzone jako przedmiot obowiązkowy na egzaminach państwowych, otwierających jedyną drogę do kariery urzędniczej i zapewniających uprzywilejowane traktowanie w załatwianiu spraw urzędowych i w życiu codziennym”? I to jak uprzywilejowane! „Poeta Li Taibo (co prawda jeden z największych poetów chińskich – przyp. wł.), informując któregoś z dygnitarzy o zamiarze złożenia mu wizyty, zapowiada jednocześnie, powołując się na przywilej przysługujący osobom posiadającym tytuł naukowy, że powitanie swoje ograniczy tylko do skłonienia głowy”. A teraz proszę, według tego kanonu, wyobrazić sobie obrazek rodzajowy: poeta Sławomir Płatek odwiedza dyrektora departamentu. Aż się słodko na duszy robi. Abstrahując od dygresji: rozważeniu podlega tutaj użytkowe znaczenie poezji lirycznej, nie zaś poezji okolicznościowej, panegirycznej, czy hołdowniczej. Odpowiedź dana sułtanowi przez Kozaków zaporoskich jest tak malownicza i pełna poetyckiego klimatu, że nie sposób odmówić jej waloru swoistego liryzmu. Na jakie wyżyny finezji wzniosłaby się dyplomacja naszego kręgu kulturowego, jeśli pojedynczy i zupełnie odosobniony (a nawet być może apokryficzny) tekst, od ponad stu lat niezmiennie budzi emocje i stanowi inspirację dla poczynań artystycznych (Riepin, Apollinaire, Szostakowicz). Inspiratorski wpływ tej perełki dyplomatycznej na poczynania wielu twórców stanowi bodaj czy nie lepszy dowód na jej walor poetycki aniżeli analiza krytycznoliteracka.

Wróćmy na chwilę do Chin. Chińska dyplomacja, a w ogólności polityka, od stuleci cechuje się niezwykłą finezją, mającą swe początki w poczynaniach takich, jak zdawane przez kandydatów na urzędników państwowych egzaminy z sztuki poetyckiej, wprowadzone do kanonu wymogów przez cesarzy z dynastii Tang półtora tysiąca lat temu. Czy dzięki użytkowi poezji polityka złagodniała? Zapewne nie, ale przynajmniej stała się znośniejsza. Oto próba ilustracji. Du Fu, urzędnik cesarskiego dworu za czasów dynastii Tang, wiersz „Wieczorne rozpogodzenie”:

„Wichura przez wieś przeszła, a pod wieczór
Pociemniały dziedziniec deszcz przelotny zmoczył,
Trawnik w promieniach zachodu parować zaczął
I zasłonę przeniknął rzeki piękny blask.
A książki są rozrzucone i któż je złożyć może?
I czarka stoi pusta, lecz ja sam napełnić mogę.
Obecnie wiele słyszy się gadania
I nie dziw, że z wiekiem człowiek myśli skrywa”.

Pozostaje pytanie, dość oczywiste wobec rozważań wiążących list Kozaków do Mehmeda IV z egzaminami poetyckimi w chińskiej akademii urzędniczej: jeśli walor polityczny poezji lirycznej jest oczywisty i godny twórczej kontynuacji, gdzie jesteśmy my i jakie czynimy starania? Nie ośmielę się na sformułowanie odpowiedzi, natomiast podam przykład. Przyjąwszy, że pieśń jest rodzajem poezji, pozwolę sobie zacytować wers z pieśni pewnego polityka, który tę pieśń napisał i wykonał przed swoim czasem w polityce, zaś zacytował już w jego trakcie: „Jak ja was, kurwy, nienawidzę”. Długa droga przed nami.

Jerzy Alski


[1] Guillaume Apollinaire, Wybór pism, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1980, str. 198.

[2] Za: pl.wikipedia.org

[3] Ibidem

[4] Cytaty i informacje podane w „chińskiej” części eseju pochodzą z pozycji: „Dzwoneczki nefrytowe w księżycowej poświacie. Wybór wierszy chińskich”, z chińskiego przełożył Aleksy Dębnicki, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2003.

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.