W najnowszym numerze...

Redakcja: ,
Wydawnictwo: Stowarzyszenie Salon Literacki
Strony: 64
ISBN: 978-83-941209-8-6
Warszawa 2018
Seria Salonu Literackiego (27)

Informacje

Wstęp: Dorota Ryst
Posłowie: Paweł Próchniak

Projekt okładki: Arkadiusz Łuszczyk
Zdjęcia na okładce: Anna Luberda-Kowal i Arkadiusz Łuszczyk

Skład i łamanie:

Druk i oprawa: DANMAR Biuro Edytorsko-Usługowe
www.danmar.waw.pl

Książka została wydana ze środków Urzędu Gminy Miastko
i Stowarzyszenia Salon Literacki

 


 

Wstęp

Kiedy po raz pierwszy organizowaliśmy warsztaty w okolicach Miastka, jeszcze jako grupa znajomych z internetowego forum „Salon Literacki”, chyba nawet w najśmielszych marzeniach nie przychodziło nam do głów, że będzie taki moment, w którym oddamy do rąk czytelników dziesiąty almanach powarsztatowy. Te pierwsze warsztaty, w 2009 roku, były pięknym początkiem tego, co się wydarzyło – a zdarzyło się od tego czasu naprawdę dużo. We wrześniu 2010 roku zarejestrowaliśmy stowarzyszenie i działamy: blisko 30 wydanych książek, zorganizowane setki spotkań, imprez, festiwali, konkursów, udział w wielu akcjach i wydarzeniach promujących poezję i czytelnictwo, regularnie wydawana Internetowa Gazeta Kulturalna Salon Literacki… Można wymieniać naprawdę długo. Ale niezmiennie warsztaty „Pomost” są jedną z naszych „flagowych” imprez, niezmiennie wracamy na Ziemię Miastecką – w tym roku nie tylko z kolejnym warsztatowym almanachem, ale też z debiutanckim tomikiem rodowitej Miastczanki – Anity Wiśniewskiej. Anita jest prawdziwą weteranką – wzięła udział we wszystkich edycjach majowych spotkań (po raz pierwszy jeszcze jako gimnazjalistka).

A co znajdziecie w tegorocznym „Pomoście”? Jak zwykle teksty zostały podzielone na kilka grup, obrazujących kolejne zadania warsztatowe. Zaczęliśmy od ćwiczeń z obserwacji (wcześniej, na rozgrzewkę, były jeszcze próby użycia techniki „strumienia świadomości”) – wszak dla wszystkich, którzy pretendują do miana pisarza, najważniejsza jest uważność, rejestrowanie czujnym i wrażliwym okiem otaczającego świata, na początek tego, co jest najbliżej. Kolejnym etapem były obserwacje poczynione w trakcie wycieczki, na którą zabrali nas włodarze Miastka. Możecie zobaczyć, co zrobiło największe wrażenie na uczestnikach – gród Rummela, miastecki park, dwór w Rolach… Niektórzy bohaterowie utworów pewnie nigdy nie dowiedzą się, że trafili do wierszy – może powinniśmy mieć transparent: „Uwaga! Pisarz przy pracy, istnieje niebezpieczeństwo, że zostaniesz opisany”.

Trzecia część, najbogatsza, to efekt zaproponowanej przez prowadzącego tegoroczne warsztaty Pawła Próchniaka próby dopisywania „białej legendy” do zdjęć z lubelskiego getta gromadzonych przez Teatr NN i ocalenia pamięci o mieszkających w nim ludziach.

Namówiliśmy też warsztatowiczów do wyobrażenia sobie, jak zareagowaliby na wizytę w Trzcinnie wybrani przez nich bohaterowie, a więc ćwiczenie z zakresu „liryki roli” – jego efekty znajdziecie w części czwartej. Nie zapomnieliśmy też o tym, że „cały świat jest remiksem” i tym razem mieszaliśmy wiersz Juliana Przybosia Opowieść wiosenna z fragmentami utworów innych poetów współczesnych oraz, oczywiście, własnymi spostrzeżeniami naszych autorów.

Całość kończy dział „varia”, a w nim poza utworami, które nie wiążą się bezpośrednio z ćwiczeniami, umieściliśmy też kilka wybranych „strumieni świadomości”, po późniejszej pracy redakcyjnej.

Na początku maja 2019 roku kolejne warsztaty na Ziemi Miasteckiej… Jakie będą? Odpowiedzi na to pytanie jeszcze nie znamy, ale na pewno postaramy się, żeby były jeszcze lepsze, jeszcze ciekawsze, żeby jak wszystkie poprzednie zostały w dobrej pamięci.

Dorota Ryst

 

Posłowie

Poezja zaczyna się tam, gdzie brakuje nam słów, w tej niemocie, która chwyta za gardło, kiedy próbujemy powiedzieć coś naprawdę ważnego, przejmującego do głębi, koniecznego. Wtedy w dreszczu wiersza wybrzmiewa coś, co jest bezmowne, nieoswojone, wolne – jak dzikie zwierzę. Jednocześnie poezja jest formą pamięci – rodzi się z pogłosów biegnących z przeszłości, wrasta w nie, udziela im swojego trwania. Warto więc pytać, co pamięta wiersz? Co w sobie przechowuje? Czego strzeże? Czemu pozwala wychylić się w naszą stronę? I warto też – w lekturze, w ruchu pióra – udzielać głosu temu, co jest dojmująco realne, choć pozostaje nieme, niedotykalne, bezpowrotnie utracone. Ta rzeczywista obecność nieobecnego – pozbawiona oparcia, zawieszona, przenicowana – ma w sobie coś z fotograficznego negatywu, ale ma też znikliwą konsystencję echa i bez naszych słów osuwa się w niepamięć, zapada w głuchą ciszę nieistnienia.

Paweł Próchniak