W najnowszym numerze...

Redakcja: ,
Wydawnictwo: Stowarzyszenie Salon Literacki
Strony: 56
ISBN: 978-83-941209-1-7
Warszawa 2015
Seria Salonu Literackiego (22)

Informacje

Wstęp: Dorota Ryst
Posłowie: Wojciech Kass

Projekt okładki: Arkadiusz Łuszczyk
Zdjęcia na okładce: Dorota Ryst i Andrzej Zdzisław Dygas

Druk i oprawa: DANMAR Biuro Edytorsko-Usługowe
www.danmar.waw.pl

Książka została wydana ze środków Urzędu Gminy Miastko
i Stowarzyszenia Salon Literacki

 


 

Wstęp

Podobno siódemka to szczęśliwa liczba, a więc i siódma edycja warsztatów „Pomost” nie mogła się nie udać. Nowe miejsce – gospodarstwo agroturystyczne „Baśniowa kraina” w Świerznie, kolejny niezwykły prowadzący – Wojciech Kass i aż trzynaścioro uczestników. W tym roku wyjątkowo licznie była reprezentowana Warszawa, jak zwykle kilka osób z Trójmiasta, jedna Wielkopolanka, no i dwie Miastecczanki, wyfruwające powoli w coraz szerszy świat.

Wojciech Kass – na co dzień kustosz Muzeum w Praniu – prowadził nas w krainę ducha, opowiadał o podążaniu po ścieżkach Gałczyńskiego, ale też podkreślał, jak ważny jest szczegół i konkret w poezji. Stąd m.in. wiersze o drodze do szkoły (zawarte w części pierwszej). Historia rękopisu nieznanego wiersza Konstantego Ildefonsa Nie ma czasu na miłość stała się punktem wyjścia dwóch ćwiczeń i zaowocowała tekstami, które znajdziecie w części czwartej oraz utworami „zaangażowanymi” z rozdziału piątego.

Jak zwykle duża część powarsztatowego zbioru to impresje związane z wycieczką po Miastku i okolicach. Do tego jeszcze ekfrazy – zarówno te inspirowane obrazem Edwarda Hoppera, jak i pejzażem zamkniętym w okiennej ramie. A gdyby ktoś pytał, czy da się pisać wiersze „na zadany temat”, niech zajrzy do części drugiej – to właśnie utwory, które powstały właśnie w ten sposób. Jak zwykle całość zamykają impresje, które powstały na warsztatach lub w związku z nimi, a nie są realizacją ćwiczeń. I jeśli pisałam rok temu, że wybór tekstów do almanachu był wyjątkowo trudny, to cóż powiedzieć teraz? Ale tego właśnie byśmy sobie razem ze Sławomirem Płatkiem (z którym jak co roku organizowaliśmy warsztaty) życzyli – żeby co roku ten wybór był coraz trudniejszy...

I jeszcze tego, żeby tak, jak w tym roku i w latach ubiegłych, wspierała nas Gmina Miastko, a burmistrz Miastka, pan Roman Ramion uświetniał swoją obecnością zakończenie warsztatów i wręczał nagrody zwycięzcom turnieju jednego wiersza zamykającego nasz pobyt. Turniej w tym roku wygrała Dominika Kaszuba, drugą nagrodę zdobył Krzysztof Schodowski, a trzecią podzielili między siebie Robert Kania i Marcin Królikowski. Wyróżnienie otrzymała Jowita Opyd.

Dorota Ryst

 

Posłowie

Tomasz Mann w jednym ze swoich esejów dokonał rozróżnienia na poetów ucha i poetów oka. Pierwszych przypisał północy, drugich południu. Kim chciałem być jako prowadzący warsztaty poetyckie w Świerznie koło Miastka? Chciałem być słuchającym uchem i uważnym okiem. (…)

Wszystkim uczestnikom warsztatów życzę, aby odnaleźli im tylko pisane światło, zarówno w literze życia jak i literze słowa, które kiedy odsłania, to zasłania, a kiedy zasłania, to odsłania. Co?

Poezję.

Wojciech Kass

 


 

Robert Kania

miastko polskie

pochód już dawno zamilkł
biało-czerwone flagi zmieniły się
w czarno-białe zdjęcia
nieczynnej fabryki rękawiczek
jemy ciasto z rabarbarem
mówisz mi że masz ochotę na czerwień
na paznokciach

 

Dominika Kaszuba

brama do natury

przedstawmy przykład ładnej metafory:
mówi pani o mieście, które odchodzi. i już:
widzimy tę niszczejącą bramę, oglądamy monochromat,
stopklatki: martwi ludzie na tle martwych katedr. dachy
lśnią jak miedź, tak samo się roztapiają, zieleń, patyna –
to symptom większej wojny.

czy widzisz ślady natarcia, zmianę frontów, gałąź
po gałązce, podstępny rabarbar, partyzantka jagód
w cieście, pędy, podważające zasadność istnienia
asfaltu. powoli po nim dojeżdżamy. czas zapiąć pasy
zieleni na karkach.

 

Marcin Kleinszmidt

Magistrale

Wystarczy się zdecydować, czego chcę od ciebie,
wyegzekwujesz wszystkie moje obietnice,
wyrzeczenia, a reszta sama się ułoży, prawda?

Bo żyję w takich pięknych czasach,
decyzję i działanie dzieli mgnienie,
krótkie spięcie mięśni palców,
i w końcu wiem wszystko.

Wystarczy wiedzieć, gdzie leżą granice,
i ściśle się ich trzymać, a reszta
sama się wyjaśni, sama się odetnie.

Wystarczy akt:
wierzę w ciebie, światłowodzie mój jedyny,
i żałuję, że ci się wymykam, ale
choćbym kroczył ciemną aleją bez autoryzacji
danych, zła się nie ulęknę, bo ty jesteś ze mną.

 

Marcin Królikowski

Gajowy chwali się lasem.

Patrzcie Państwo,
ta przecinka, ta szkółka, młodzież sadzi buki,
mamy wpływ.

Motyli jeszcze nie ma, zimna wiosna,
motyle sprowadzimy wkrótce,
póki co śnieg zabrano w depozyt, na stoki do Alp.
Całkiem dobra inwestycja, zwróci się za rok.

A wy? Poeci, co nam po was?
Wy tylko umiecie hodować e-booki
Wy w przecince widzicie przecinki,
A jak coś sadzicie to tylko wykrzyknik.

 

Anita Wiśniewska

Tylko nie wchodźcie w obraz

rozchełstana zasłona nie pozostawia nic domysłom.

w zamierzeniu była biel ramy i nieregularne krople deszczu
zmieniające kicz sielskiej pocztówki
w narośl impresjonizmu.

wysprzątaliśmy wszystko. przypadkiem wciśnięty w przestrzeń
gram węglowodanów prostych pozostawiał niedosyt
zmuszał do patrzenia.
wtedy już nie można być ślepym:
widzisz opuszczone spinacze kurz na zawiasach
(nie wolno otwierać się na innych)
martwego komara.

myślę że tutaj może chodzić
o coś więcej niż zieleń