W najnowszym numerze...

Grzegorz Kwiatkowski

Na ponure grudniowe pluchy przygotowałem ponure wiersze jednego z moich ulubionych autorów – Grzegorza Kwiatkowskiego. O tej poezji mógłbym pisać długo, do woli i do syta, ale ograniczę się do autocytatu z mojej zbiorczej recenzji jego tomików, bo zdania nie zmieniłem, a Grzegorz nader konsekwentnie w kolejnych książkach rozwija swoją literacką przypowieść: „Grzegorz Kwiatkowski jest dla mnie jednym z najbardziej konsekwentnych poetów, którzy debiutowali w ostatnich latach. Jego trzy tomiki Przeprawa (2008), Eine Kleine Todesmusik (2009) oraz Osłabić (2010) stanowią logiczny wywód pewnej wizji świata. Nie jest to świat łatwo uchwytny, a rzeczy, które są jego najstabilniejszymi elementami, nie są łatwe i przyjemne.  Na szczęście jego demiurg – autor wie czego szuka, wie na co patrzy i wie jak o tym chce opowiedzieć.” Motywem […] jest przekonanie o niemożności ucieczki od otaczającej nas „ciemnej materii”, podszewki świata wypełnionej kurtzowską „grozą”.[…] Diagnoza jest łatwa: jesteśmy współsprawcami swoich własnych nieszczęść i jest nam z tym do twarzy.”

Zachęcam do lektury
Paweł Podlipniak

 


 

Grzegorz Kwiatkowski (ur. 1984) - poeta, muzyk. Autor trylogii „Powinni się nie urodzić” (OFF Press, 2011), a także „Radości”, „Spalania” oraz „Powinni się nie urodzić revisited – Urodzić” (Biuro Literackie, 2013, 2015, 2016). Członek zespołu Trupa Trupa (wydającego w brytyjskiej wytwórni Blue Tapes and X-Ray Records oraz francuskiej wytwórni Ici d’ailleurs). Stypendysta programu „Styria Artist in Residence” rządu w Styrii (2017). Stypendysta programu „Artist in Residence” Federalnego Urzędu Kanclerskiego Austrii oraz Stowarzyszenia Kulturkontakt Austria (2016). Stypendysta Międzynarodowego Domu Pisarzy w Grazu w Austrii (2015). Stypendysta programu Narodowego Centrum Kultury „Młoda Polska” (2013). Stypendysta Ministra Kultury (2012). Czterokrotnie zgłoszony do Paszportów Polityki (w 2015 za literaturę i muzykę oraz w 2009 i 2010 za literaturę).  Nominowany do Nagrody Aktivista w kategorii Artysta Roku (2014, za płytę „++”). Laureat nagrody muzycznej Doki w kategorii Artysta Roku (2016). Dwukrotny laureat nagrody Splendor Gedanensis (2011, 2016, nominowany także w 2010 i 2014). Laureat Nagrody Specjalnej Marszałka Województwa Pomorskiego (2013). Trzykrotny laureat nagrody Gazety Wyborczej Sztorm Roku (2012 za płytę „LP”, 2014 za literaturę i płytę „++”, nominowany także w 2008, 2009, 2010 i 2013). Dwukrotnie nominowany do nagrody Pomorskie Sztormy (2016, za literaturę i płytę „Headache”). Dwukrotny laureat Nagrody Artystycznej Gdańskiego Towarzystwa Przyjaciół Sztuki (2011, 2014). Laureat Nagrody Miasta Gdańska dla Młodych Twórców (2009). Stypendysta Fundacji Grazella (2009). Trzykrotny stypendysta Miasta Gdańska (2010, 2014, 2016). Trzykrotny stypendysta Marszałka Województwa Pomorskiego (2011, 2014, 2016). Publikował m.in. w Poetry Wales, Lichtungen, Ostragehege, Keine Delikatessen, Inostrannaja Literatura, Zeszytach Literackich, Tygodniku Powszechnym, Studia Litteraria et Historica, Dwutygodniku i Twórczości. Tłumaczony na język angielski (Marek Kazmierski – „Powinni się nie urodzić” / „They Should Not Have Been Born”) oraz na język niemiecki (Bernhard Hartmann – „Radości” / „Freuden”). Członek europejskiej platformy literackiej Versopolis. Autor słów do spektaklu „Duety nieistniejące” Teatru Dada von Bzdülöw i Mikołaja Trzaski (2011). Współautor adaptacji libretta opery „Madame Curie” Elżbiety Sikory (2011). Współrealizator spektaklu „Istota” kolektywu artystycznego Polka dot (2012). Razem z Maciejem Salamonem i Maciejem Chodzińskim stworzył instalację wizualną „Powinni się nie urodzić” (2010) oraz „Niech żyją nam / Nie żyją nam” (2012).

 


 

Carlsbad

czy czujesz tęsknotę pierwszych osadników
kiedy nazywają podbite ziemie
imionami ulic i miast z ich rodzinnych stron?

czasem przychodzi do nich list:
Carlsbad Johann Strauss Street 211

czy widzisz mały pożar
wewnątrz ich ciał?

 

Pan Cogito i litera pisma

jest wojna i do pana Cogito przychodzą Niemcy
i pytają go czy ukrywa w piwnicy Żydów
a pan Cogito ponieważ ceni prawdę
a jego orężem nigdy nie jest kłamstwo
mówi:
w mojej piwnicy przechowuję piętnastu Żydów
w tym sześcioro dzieci dwóch mężczyzn
i siedem kobiet

ze ściany spada płat tynku
na korytarzu przepala się żarówka

a czarny kot
miłośnie zawodzi
i ociera się o nogawkę

pan Cogito schodzi do piwnicy
po nową żarówkę
a następnie wkręca ją
i zapala światło

i stoi w oknie
i widzi jak Niemcy
wyprowadzają żydowską rodzinę

a potem otwiera Pismo Święte
i zakreśla ołówkiem:
a mowa wasza
niech będzie prosta
tak tak
nie nie

 

plony

nasz prawdziwy zawód to rolnictwo
nie zabijanie
chociaż przyznaję:
rzezie na bagnach odbywały się w rytmie prac sezonowych
i kiedy były duże deszcze nie wychodziliśmy po plony

 

leśnik Danz

podczas wojny układaliśmy ciała jak drewno
ale już po wojnie układaliśmy w lesie drewno
jak świeżo ścięte ciała

 

sową

czemu nie wypychamy ciał zmarłych?
mój ojciec już zawsze wita mnie w salonie
matka trzyma na rękach zmarłego brata
i ja niestrofowany i wysłuchany
mający zawsze ostatnie słowo
decydujący o tym w co są ubrani
lecz jeśli pogniewam się
to ich w kominku spalę
i zastąpię lisem albo sową

 

Catherine Blake, ur. 1762 zm. 1831

skazał mnie na życie w biedzie mozole i paranoi
wstawał rano
szkicował coś przy stole i mówił do mnie:
Pan Blake urodził lwiątko
albo: dzięki mnie ta kępa ostu zamieniła się w starca
i tylko mnie się to ukazało
musimy to pilnie wyrytować!
rozmawiałem w nocy z Eliaszem
twoja choroba to podagra
już wkrótce będziesz zdrowa
lecz sam umarł następnego lata
i pochowałam go kulejąca
na cmentarzu Bunhill

 

lat

miałem siedemnaście lat kiedy zaszlachtowałem pierwszą świnię
miałem bardzo słaby wzrok ale udało mi się!
a potem ożeniłem się z Sue
mieliśmy czwórkę dzieci
jedno z zespołem Downa
ale dobry Bóg zabrał je z tego świata
nim ukończyło czternaście lat

 

Buzia Wajner, ur. 1937 zm. 1943

miałam sześć lat kiedy mnie zabito
a moja siostra Szulamit lat cztery

po stracie rodziców włóczyłyśmy się w okolicach Rokitna:
nauczyłyśmy się spać na polu
a z czasem zakradałyśmy się do obory
i piłyśmy z sutków krowy mleko

nie miałyśmy kalendarza
więc nie wiedziałyśmy kiedy przypada data naszych urodzin
dlatego przez pomyłkę obchodziłyśmy na pewno więcej
niż raz w roku
to smutne święto

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.