W najnowszym numerze...

Miejska Fosa w Chojnicach kolejny raz przyjęła artystów słowa – w ramach XVII Nocy Poetów spotkali się aktorzy, muzycy i oczywiście poeci. I tłumy widzów. Konferansjerki podjęli się – z wielkim urokiem i elegancją – Magdalena Kosobucka i Grzegorz Szlanga.

Zaczęło się od werdyktu Ogólnopolskiego Konkursu Jednego Wiersza. Przewodniczący jury, Wojciech Kass, odczytał werdykt: I miejsce – Magdalena Kamińska z Kwidzyna, II miejsce – Kazimierz Rink z Tucholi, III miejsce – Piotr Zemanek z Bielska-Białej, III miejsce – Elżbieta Galoch z Turku; 4 równorzędne wyróżnienia: Tomasz Węcławiak z Poznania, Katarzyna Zychla z Sieniawy Żarskiej, Katarzyna Krenz z Gdańska i Cecylia Suszka z Koniakowa. Laureaci, którzy dotarli do Fosy, prezentowali nagrodzone wiersze, pozostałe można znaleźć w pokonkursowej publikacji.

Jeden z czytających – Kazimierz Rink – pojawił się na scenie dwukrotnie, po raz drugi poproszony do duetu przez jedną z poetyckich gwiazd, Beatę Patrycję Klary. Efekt tego dialogu erotyków był fantastyczny. Poza B.P. Klary swoją poezję prezentowali: Wojciech Kass, Paweł Szydeł i Grażyna Wojcieszko (była studentka Leszka Długosza – publiczność dowiedziała się o tym od samego mistrza), która recytowała przy niezwykłym akompaniamencie skrzypiec Adama Prucnala (Brathanki).

Cześć muzyczną imprezy rozpoczęła Agata Bernadt z zespołem Krakowskie Przedmieście, w repertuarze złożonym z piosenek do tekstów ks. Jana Twardowskiego. Zespołowi towarzyszył gość specjalny, Ernest Bryll, który wspominał księdza, opowiadał o spotkaniach z nim, czytał dedykowane Twardowskiemu wiersze.

Kolejnym gościem Nocy był Leszek Długosz z zespołem. Uwiódł publiczność bez reszty „Ja chciałbym być poetą”, „Nie ma nas”, „Także i Ty” czy „Już nas tak ta miłość nie obchodzi” – wyczulona na dobrą piosenkę poetycką publiczność niezmiennie kocha Długosza. Recital zakończył się wierszem Czesława Miłosza „Jasności promieniste” z ostatniego tomu pt. „To”. Barda nie puszczono ze sceny bez bisu, po Miłoszu wybrzmiała więc jeszcze „Kwiecista zwiewna twa sukienka”.

Gwiazdami Chojnickiej Nocy byli aktorzy. Zaczęła Halina Rowicka, a zaczęła od wspomnienia kilkukrotnego gościa Nocy Poetów, Wojciecha Siemiona, dla którego napisała wiersz z okazji 60 rocznicy pracy na scenie. Jednak dalsze epatowanie publiczności własnymi rymami, a tym bardziej katastrofą smoleńską, było mało przemyślanym zabiegiem (artystycznym?). Aktorce udało się na szczęście w finale porwać widownię przekonującą interpretacją „Maryli” Mariana Hemara.

Prawdziwą ucztę duchową zaproponował Jerzy Zelnik monodramem „Ciemna miłość własna” do muzyki Seweryna Krajewskiego, Pata Metheny`ego, Wojciecha Nahornego, Tomasza Stańki i Michała Urbaniaka. Aktor przyznał po swoim występie, że takie wydarzanie jest jak skok do basenu, w którym nie wiadomo, czy jest woda. Tym razem była. Kolejna godzina imprezy, odgłosy ulicy, tłumy, klimat amfiteatru (nie da się ukryć: nigdy nie tak sprzyjający jak teatru) – a tu się okazało, że publiczność w absolutnej ciszy wysłuchała tej niezwykłej opowieści „Miłoszem o Miłoszu”. Poezja Czesława Miłosza działała tej nocy dzięki Jerzemu Zelnikowi niezwykle. Wielkie wydarzenie. Szkoda jedynie, że Straż Miejska nie reagowała na chamskie zachowanie kilku podchmielonych nastolatków. Ale – jak to sam aktor wymownie podsumował – wobec niezwykłego skupienia i zasłuchania, które obserwował na twarzach widzów, takie drobne przeszkody są  n i c z y m.

Recytacje aktorów zakończył świetny występ Anny Romantowskiej poprzedzony chwilą ciszy ku czci jej zmarłego w 7 stycznia męża – Krzysztofa Kolbergera, również związanego z Chojnicką Nocą Poetów (dwukrotnie był tu gościem). Największy aplauz wzbudziła „Nieprzysiadalność” Marcina Świetlickiego w interpretacji aktorki, poza tym usłyszeliśmy wiersze m.in. Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Adama Mickiewicza, Wisławy Szymborskiej.

Noc Poetów zakończył koncert niezwykły. Mirosław Czyżykiewicz z zespołem Kameleon (niestety nie ma zdjęć z tego występu, artysta nie życzył sobie fotografowania ani nagrywania) śpiewał utwory do własnych tekstów i do wierszy m.in. Josifa Brodskiego, Edwarda Stachury, Włodzimierza Wysockiego, Romana Kołakowskiego. Na scenie pojawił się także Wojciech Kass, serdeczny przyjaciel Czyżykiewicza, który zapowiadał kolejne piosenki. Prezentowane były też wyimki z „Parlando”, jubileuszowego tomu, poinformował też o 30 rocznicy pracy artystycznej, 50 urodzinach barda i 10 rocznicy ich przyjaźni. Nie mogło obyć się bez wspólnego „Sto lat”, odśpiewanego na stojąco przez zachwyconą występem  publiczność. Ale najpierw koncert. Artysta niezawodny – najwyższej próby, oryginalny, elektryzujący, tworzący niepowtarzalny klimat. Kto kiedykolwiek słyszał na żywo Czyżykiewicza, nie powinien mieć wątpliwości. Kto słyszał w jego wykonaniu „Życie to jest teatr”, „Ave” czy „Łeb róży”, kto słyszał „Konie narowiste” – wie doskonale, w czym rzecz. Po prostu Sztuka.

Tekst i zdjęcia: Izabela Fietkiewicz-Paszek

 

 

Fragmenty Nocy:

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.