W najnowszym numerze...

Większość nominacji i ogólnopolskich nagród literackich 2012 została już przyznana. Gratulacje poszły w świat, kilkadziesiąt książek „zaistniało”. Ich autorzy mają bardziej znane nazwisko, otwartych kilka nowych drzwi. Jest jednak duża grupa książek (skupimy się na tomikach poetyckich), które nie zakwalifikowały się nigdzie lub otrzymały mniej znane, lokalne wyróżnienia. Nie wiadomo, czy nie dotarły komisji konkursowych, być może są to pozycje, które otarły się o nominacje (ale o tym przecież nie wiemy, czy ktoś był o milimetr czy o kilometr od nagrody) lub po prostu z jakichś wielu nieznanych powodów są przemilczane. Tak czy inaczej niezaistnienie w jakimś tam wykazie to rodzaj niebytu literackiego i jednocześnie zaistnienie w innej grupie – tzw. masie. Masie książek, których nie trzeba czytać. Bo i taki efekt ma pominięcie w zestawieniach.

Postanowiliśmy spisać to, co uważamy za godne odnotowania. Lista zawiera książki z 2011 roku, które nie otrzymały nominacji do ogólnopolskich nagród literackich, a byłoby źle, gdyby je przeoczyć. Wiele z nich nie miało recenzji w ogóle lub miało niewiele. Zestawienie jest skonstruowane subiektywnie, redaktorzy naszego serwisu przysłali swoje propozycje. Z pewnością nie każda z tych pozycji nadaje się na „pierwszoligowe” wyróżnienia, ale każda jest warta przeczytania z różnych powodów i szkoda byłoby puścić je w niepamięć.

Jeśli pominęliśmy w tym zestawieniu jakiś wartościowy tomik, to być może dlatego, że po prostu nikt z nas go nie czytał. Otrzymujemy książki od niektórych wydawców i autorów, ale z całą pewnością nie czytamy wszystkiego, co się ukazuje, chociaż czytamy dużo. Pomijamy też książki wydane w serii wydawniczej Salonu Literackiego – skoro je wydaliśmy, to naturalnie uważamy je za dobre, a szersze opisy ich wartości to już nie nasza działka.

W kolejności alfabetycznej:

Rafał Baron – Listy do nienarodzonego dziecka (Stowarzyszenie im. K.K. Baczyńskiego)

Tomik Rafała Barona „Listy do nienarodzonego dziecka” to książka o oswajaniu. Oswajaniu ojcostwa, ale również, a może przede wszystkim, świata. Poeta pokazuje, że aby zaakceptować w pełni nowego człowieka, pokazać i objaśnić mu ten świat, trzeba najpierw samemu nauczyć się żyć w takiej rzeczywistości jaka jest nam dana. Poetycka wizja Barona chwilami zaskakuje, czasem przeraża, ale frazy i obrazy zostają w pamięci.

(Dorota Ryst)

Izabela Fietkiewicz-Paszek – Próby wyjścia (Zaułek Wydawniczy Pomyłka)

Zbiór sonetów dedykowanych obrazom. Książka jest jednocześnie albumem malarstwa, znakomicie wydana. Wszystkie wiersze są regularnymi sonetami, bardzo kunsztownymi, tradycyjnie potraktowanymi, choć brzmiącymi całkowicie współcześnie. Zarówno wydanie, jak i zawartość są bibliofilskie, kolekcjonerskie. Poezja rzetelna, refleksyjna, erudycyjna. Autorka stara się wyjść poza zwykłą interpretację obrazu, przekuć go na oddzielny, literacki byt. Co ciekawe – część obrazów powstała do wierszy, ciekawy przykład silnego, obustronnego oddziaływania sztuk.

(Sławomir Płatek)

Marta Fox – Rozmowy z Miró (Mamiko)

To zbiór wierszy wyrosłych z fascynacji Joanem Miró i jego niezwykłym stylem imitującym twórczość dziecięcą, wykorzystującym plamy koloru i proste znaki, przez to prostym, bezpretensjonalnym, kolorowym i radosnym. Dzieła Miró posłużyły za artystyczny pretekst do poetyckich poszukiwań. Osią wierszy-rozmów z Mistrzem jest powoli oswajana świadomość przemijania, konieczność zmian, którym podlega ciało, przeczucie zbliżającej się starości i nieuchronnej śmierci.

(Izabela Fietkiewicz-Paszek)

Marcin Jurzysta – Ciuciubabka (Arterie)

Historia z dziwnego miejsca, opowiadania o dziwnych ludziach i sytuacjach. Wciąga jak powieść, gdyż kolejne wiersze są jakby częściami poematu, rozdziałami – w pigułce. Początkowe zamieszanie zaczyna się klarować, odsłaniają się kolejne ścieżki i interpretacje. Język tej książki jest dojrzały (choć wiersze powstawały czasem na kilka lat przed wydaniem).

Książka otrzymała nagrodę Fundacji Elbląg.

(Sławomir Płatek)

Beata Patrycja Klary – Zabawa w chowanego (Zeszyty Poetyckie)

Tomik zdobył nagrodę lokalną – Wawrzyn Lubuski.

Zabawa, w przeciwieństwie do tej z dziecięcych lat – zabawna nie jest: „To jest jak zabawa w chowanego. Pochowałeś matkę, ja pochowałam ciebie, ktoś pochowa mnie”. Kolejny tom poetycki gorzowskiej poetki, Beaty Patrycji Klary, to cykl trenów powstałych po śmierci ojca, o kompozycji bliskiej tradycyjnemu porządkowi, jednak pisanych językiem dalekim od klasycznie funeralnej poezji, potocznym, współczesnym, wyrwanym z codzienności, przewrotnym, a jednocześnie głęboko poruszającym.

(Izabela Fietkiewicz-Paszek)

Kalina Kowalska – za mną przede mną (wydanie własne)

Poezja lingwistyczna, a może raczej – bardziej niż zwykle wyczulona na walory języka, chociaż nie sięgająca aż do metod neolingwistów. Wiersze rozgrywają się w sferze osobistej, która przenika się z duchowością przyjmującą różne oblicza. Sporo miejsca jest poświęcone poezji religijnej (dalekiej od dewocji), ale duchowość jest dominantą każdego wiersza, łącznie z erotykami i tekstami „codziennymi”.

(Sławomir Płatek)

Justyna Krawiec – Chłód (Arterie)

Laureatka konkursu im. Jacka Bierezina. Wiersze debiutantki utrzymane są w umiarkowanej tonacji, zadbane formalnie. Najważniejsze jest chyba samo kiełkowanie poetki, która może iść w ciekawym kierunku. Należy znać punkt wyjścia.

Książka otrzymała trzecią nagrodę w konkursie Złoty Środek Poezji w Kutnie.

(Sławomir Płatek)

Jacek Kukorowski – Tagi (Zeszyty Poetyckie)

Tagi czyli słowa-klucze, skróty myślowe, sposób na odnalezienie w wielkim wirtualnym śmietniku tego, co ważne. Dla Kukorowskiego ważne jest docieranie do źródeł, do wartości, do tego, co Dawid Jung, redaktor i wydawca tomu, nazwał „demitologizacją przez dystans, poprzez dorastanie do tego, co trwałe i wartościowe”. Poszukiwaniom tych wartości sprzyja perspektywa, jaką nakreśla poezja Kukorowskiego, spojrzenie ponad komercją, trendem, konformizmem i modą w stronę prowincji, obszarów refugialnych. „Szybki” język, pełen potocznych zwrotów, wulgaryzmów, skojarzeń, które odwołują się do internetowego świata i oczekują od odbiorcy „kompatybilności”, gotowości na współczesną nomenklaturę, błyskawicznej reakcji na kody nowomowy, które tak naprawdę kryją rozważania o sprawach uniwersalnych, i – chciałoby się powiedzieć – poważniejszych niż one same.

(Izabela Fietkiewicz-Paszek)

Czesław Markiewicz – 80. urodziny Marilyn Monroe (Wydawnictwo TAWA Pismo Literacko−Artystyczne „Egeria”)

Tomik napisany przez autora uparcie pozostającego na drugim planie, może jest to problem z niewłaściwym podejściem do promocji? Markiewicz pisze językiem bardzo współczesnym, chociaż zaliczany bywa do pokolenia Nowej Prywatności. Jest jednak cały czas na bieżąco, a jego wiersze pomimo nieprzystawalności generacyjnej w niczym nie ustępują najświeższym dokonaniom rodzimej poezji. Jest przy tym w nich wiele liryzmu dającego autentyczną przyjemność z czytania. Może też pewien nadmiar wyrachowania? Jednak nie należy pominąć.

(Sławomir Płatek)

Andrzej Mestwin – Elegie gdańskie (Oficyna Wydawnicza Tysiąclecia)

Zbiór poematów poświęconych miastu Gdańsk. Książka napisana bardzo starannie, kunsztownie. Ogromnie erudycyjna, błyskotliwa. Daje znakomity przegląd historii Gdańska i postaci z nim związanych. Nafaszerowana spostrzeżeniami natury filozoficznej, humorem, ale i patosem. Ciekawa nie tylko dlatego, że inna od większości.

(Sławomir Płatek)

Robert Miniak – Drzewostany (Kwadratura)

Autor konsekwentnie podąża swoją drogą, wyraźnie zarysowaną już w debiutanckim „Czarnym weselu”. Tym razem znad rzeki prowadzi nas w głąb lasu – autonomicznej przestrzeni z własnym porządkiem i przede wszystkim własnym sacrum. Możemy zobaczyć jaki byłby świat, gdyby Bóg był tylko bukiem („drewnienie”). Opowiada nam Miniak o tym świecie językiem imitującym strukturę zaklęcia magicznego, łamiąc czasem logikę związków wyrazowych, zaskakując.

(Dorota Ryst)

Wojciech Roszkowski – Kulki rtęci (Miejska Biblioteka Publiczna im. C.K. Norwida w Świdnicy).

Tomik był nominowany do białostockiej nagrody im. Wiesława Kazaneckiego.

Zabawa „żywym srebrem” zawsze jest niebezpieczna. Kulki rtęci fascynują, niepokoją, budzą lęk i trwogę (jak śmierć!). Pomiędzy tym, co jawne, dostępne zmysłom, a tym, co tajemnicze, dostępne jedynie przeczuciu, intuicji, wierze. Taką poezję odnalazłam w tomie Wojciecha Roszkowskiego. „Kulki rtęci” zachwycają od pierwszego do ostatniego wiersza, każą wracać, po dreszcz, którego nie sposób nie poczuć, zaglądając w zakamarki, tajne, pilnie strzeżone sekrety, w lęk, oddalenie, samotność, utratę. Osobny, niezwykle sugestywny język wierszy, otwiera kolejne kręgi, zatrzymuje klisza po kliszy uchwycone drżenia, poruszenia i przeczucia.

(Teresa Rudowicz)

Karolina Sałdecka – Na własne oczy (Biblioteka Toposu)

Książka została wydana z datą 2010, ale ukazała się w kwietniu 2011, co eliminowało ją z jakichkolwiek nominacji.

W debiutanckim tomiku Karolina Sałdecka „fotografuje” w wierszach świat. Ale nie są to fotografie „wierne”, chyba że rozpatrywać je według fotograficznej teorii „decydującego momentu” – wydarzenia, które zatrzymuje ułamek sekundy wcześniej i tyle samo czasu później byłyby już nieważne, nieistniejące, niewarte uwagi. Jednak dzięki Sałdeckiej otrzymujemy obrazy, które pokazują coś więcej niż konkretne zdarzenia i rzeczy. Równie starannie jak obrazem, operuje autorka językiem – precyzyjnie kreśli sytuacje, sięga po skrót, dystansuje się ironią.

(Dorota Ryst)

Karol Samsel – Dormitoria (wyd. Nowy Świat)

Kolejna książka erudycyjna. Trudna w czytaniu bez googli, autor jest doktorantem polonistyki, człowiekiem oczytanym, o szerokich, pozaakademickich zainteresowaniach. Jednak nie epatowanie specjalistyczną wiedzą jest wartością zbioru. Samsel zmaga się z moralnością, religią, transcendencją. Książka wymaga uważnego czytania i powrotów. Wiersze bardzo zadbane i wygładzone, bez szkody dla ich głębokiego liryzmu.

(Sławomir Płatek)

Krzysztof Tomanek – zaimek tutaj (Tarnogórska Fundacja Kultury i Sztuki)

Debiutancki tom ilustrowany fotografiami z archiwum autora, tworzy spójną opowieść (złożoną z osobnych opowieści), spójny obraz (skomponowany z osobnych obrazów), spójną historię (w której krzyżują się osobne historie). Pomysł na szukanie poezji w codzienności owocuje tu niezwykłym „spisem z natury”; twórca jest świadomy, że jego opowieść musi być niekompletna i subiektywna, że „źle widać drugą część budynku / trzeba powtarzać ją na wyczucie”, że pamięć skleja obrazy wybiorczo, przez co trudno oczekiwać, że odwzoruje rzeczywistość, skoro „czasem to wszystko / zwiera się z inną opowieścią”. Uzyskuje efekt podobny do magii starych fotografii, które nie chcą wiernie oddawać przeszłości, mają raczej uchylić ją przed nami, pozwolić wczuć się w dawną aurę. Fabuła wierszy rozgrywa się w przestrzeni wiejskiej, małomiasteczkowej, niekiedy przywołuje aurę kresów.

(Izabela Fietkiewicz-Paszek)

Agnieszka Tomczyszyn-Harasymowicz – gównazjum.pl (Towarzystwo Słowaków w Polsce)

Niezwykłe spojrzenie na świat oczami gimnazjalisty i na gimnazjalistów oczami poetki - polonistki. Bardzo wnikliwe obserwacje ujęte w błyskotliwe wiersze. Szereg najbardziej aktualnych problemów na styku dorosłych z dziećmi. Autorka doskonale korzysta z języka i wyobraźni swoich uczniów, jednocześnie nie uciekając od własnego doświadczenia, które nadaje niezwykły rys zapiskom. Poezja – unikat, dowód, że pisanie „szkolne” może być świeże i oryginalne.

(Sławomir Płatek)

Leszek Żuliński – Mefisto (wyd. A. Marszałek)

Autor tkwi w poetyce Orientacji Hybrydy i Nowej Prywatności, stąd forma wierszy bywa nieco przestarzała (choć jest tu wiele znakomitych tekstów). Jednak ich ładunek filozoficzny jest trudny do przecenienia. To żywa, bezpośrednia relacja z przewartościowania moralności, konfliktu jednostki z systemem. Zapis katastrofy na styku epok i jednocześnie dramat sądowy.

(Sławomir Płatek)

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.