Choćbym mówił językami ludzi i aniołów
piątek, 10 Luty 2012
Zgrzeszyłem niewiarą. Rock is dead – mówiło moje serce i krwawiło. Dobra, inaczej, bo gadam jak emo-dziecko. Salomon rzekł: „wszystko już było”, więc uznałem, że nie da się już zagrać nic wnoszącego elementy… nie, teraz gadam jak jakiś docent. To może jeszcze inaczej. Naprawdę, rock się nie skończył i wynika to z wielu rzeczy. W równym stopniu z tego, że muzyka rockowa jest powtarzalna, że granie w kółko podobnych kawałków jest częścią konwencji i tym między innymi różni się sztuka muzyki gitarowej od sztuki poetyckiej, jak i z tego, że nie wyeksploatowano wciąż złóż niewyobrażalnego potencjału rock and rolla. Trzeba tylko rozumieć go niekonwencjonalnie, szerzej niż kopiowanie dokonanych wynalazków.
„Rock progresywny” to jedno z wielu pojęć nie do końca zdefiniowanych, stąd będących tematem permanentnych sporów. Słowo „progresja” oznacza postęp i rozwój. Niektórzy jednak „progresywność” rozumieją jako granie w utartym szablonie, powtarzanie brzmień, które kiedyś były progresywne (czyli postępowe), potem przeszły do tzw. klasyki i teraz kalkowanie ich jest właśnie „progresywnością”. Mnie intersuje prawdziwa progresja. Nie powielająca, lecz zgodnie z semantyką – postępowa. Wydawało mi się kiedyś, że nie da się już zagrać nic nowego. Znając wszystkie brzmienia złotego okresu rocka, od Soft Machine do Gentle Giant, znając wszystkie próby, tę szarpaninę z lat 80. po prostu straciłem nadzieję. I odzyskałem ją dzięki trzem płytom. Pierwsza to Porcupine Tree – Signyfy. Druga – Rush, Vapor Trails. Trzecia była w paczce. To jest zakończenie historii pięciu płyt bez opisu.
Oj dziwne to było. Najpierw myślę sobie – co to w ogóle jest? I tu już się zapaliła lampka. Skoro tyle już słyszełem, a się dziwię, to znaczy, że warto się przyjrzeć. Wymagało to ode mnie paru przesłuchań, podczas krótych rosło zdziwienie. Oczywiście nie wiedziałem kto gra i śpiewa. Głos Steve’a Walsha (bo to on był) zmienił się znacznie od Leftoverture, zmienił się nawet w porównaniu z tym, co pokazał na Power. Historii zespołu Kansas nie będę przypominał, pewnie jeszcze nie raz o tym napiszę. Wokalistę w końcu poznałem po głosie i kolega M. potwierdził, że zgadłem. Ale nijak mi to do stylu Kansas nie pasowało. To nie pasowało w ogóle do niczego, nawet do Magellana, którego jeszcze wtedy nie znałem, a przeczytałem parę lat później zarzut, że brzmi jak Magellan. Bzdura. Pomijam fakt, że ta jedna płyta jest lepsza od całego Magellana. A wpływ Gardnera – poza fragmentem utworu „Heart attack” (od 2:35 do 3:25) i poza (naturalnymi zresztą) naleciałościami z Kansas, współtworzonego przecież przez Walsha, to brzmi tylko i wyłącznie jak Steve Walsh i brzmi fenomenalnie. Wszystko. Od jakości produkcji, przez aranżacje, wykonawstwo, niesamowite kompozycje, barwę instrumentów, aż po szalenie ważny klimat tej płyty. Jest w jakiś niepojęty sposób zdeformowana i okładka (człowiek wykrzywiony konwulsją, z którego wyrastają kaktusy) doskonale uzupełnia brzmienie oraz ciążący nad nagraniem tytuł – Glossolalia. Od razu widzę cały ten amerykański, charyzmatyczny protestantyzm i jego niewyjaśnione wypustki penetrujące ni to boskość bóstwa, ni to chore zakamarki jaźni ludzkiej.
Do czego (inspiracje muzyczne) i po co sięgał autor, to nie będę się rozpisywał. Skoro już potępiłem docenta na początku, to nie będę go rehabilitował. Pominę więc Gardnera z gitarą, Greera z basem i Donatiego za perkusją. Pominę wszystko inne, niepotrzebne dopiski, bo to trzeba usłyszeć. Prawdziwie progresywny rock, 30 lat po tym, jak teoretycznie wyczerpał wszystkie możliwości progresji.
Walsh jest wciąż aktywny. O reaktywacji Kansas nic nie słychać, ale nagrał parę lat po Glossolalii kolejną solową płytę – Shadowman, udziela głosu (nadal ma doskonały wokal) – można go usłyszeć m.in. w Explorers Club. To grupa grająca jakąś trudną do zdefiniowana wersję prog-metalu, może fusion. Może jeszcze coś innego. Może napiszę o tym.
Tagi: gardner, Glossolalia, kansas, magellan, porcupine tree, rock progresywny, rush, steve walsh | Kategoria: Wszystkie wpisy | Komentarzy: 4 »



