Wpisy oznaczone ‘chopin’

Przesunięcie i prog metal

wtorek, 8 Marzec 2011

Tak sobie słucham tego neoprogressive, które stapia się z wolna z prog-metalem, a raczej jeden i drugi nurt traci na indywidualności, tworząc coś trzeciego. Broni się jeszcze taki Gordian Knot czy Transatlantic, ale na pograniczach powstało nowe państwo z nowymi prawami. Zasadniczo są to stylizacje, nieco grafomańsko wyrażone emocje, czy nawet egzaltacje, powtórki.
Skale i pasaże są zaczerpnięte (czytaj: zerżnięte, prowizorycznie skopiowane) z muzyki barokowej, patos z romantyzmu, tak to się jedno z drugim plącze. Toteż postanowiłem wskrzesić paru kompozytorów i jednego hmm… konesera… muzyki tak na pół godziny, żeby wpadli na koncert np. Symphony X albo Ayreona, posłuchali i udzielili krótkiego, jedno – dwa zdania – wywiadu.

Zmartwychwstał Georg Friedrich Handel: Czy na tym da się zarobić? Ładne sztuczne ognie. Do uszu można włożyć korki, więc nie jest tak źle.
Zmartwychwstał Jan Sebastian Bach: Jeśli tak to ma się skończyć, to trzeba zakazać uprawiania muzyki.
Zmartwychwstał Joseph Haydn: Po co oni grają? Równie dobrze mogliby w ogóle nie grać i wyszłoby na to samo.
Zmartwychwstał Wolfgang Amadeusz Mozart: Myślałem, że to ja jestem wariatem.
Zmartwychwstał Ludwig van Beethoven raz jako młody: Tyle dźwięków i gówno z tego wynika! Chyba pozostanę przy kameralnej.
Zmartwychwstał Ludwig van Beethoven drugi raz jako stary: Dobrze, że ogłuchłem.
Zmartwychwstał Fryderyk Chopin: (i od razu umarł).
Zmartwychwstał Ferenc Liszt: Ale jazgot! Prawie jak ja, tylko bardziej prostacko i mniej demonicznie.
Zmartwychwstał Richard Wagner: W sumie niezłe. Takie patetyczne, chyba będzie z tego jakaś wojna. Ale strasznie na skróty poszli, ja to robiłem lepiej.
Zmartwychwstał Adolf Hitler: Patetyczne, lubię takie. Ale Wagner robił to lepiej.

Link (ach, te srebrzyste kubraczki! Te groźne miny! Ten pojękujący, duszący się wokalista! Ale najlepszy jest ten debil od zaplecza z megafonem – jożin z bażin jako żywo!):

Tagi: , , , , , , , , | Kategoria: Muzyka, Przesunięte w czasie, Wszystkie wpisy | Komentowanie nie jest możliwe

Każdy grał te koncerty, ale…

czwartek, 24 Luty 2011

Nigdzie nie mogę tego znaleźć. Prawdopodobnie nie wyszło na CD, miałem tylko kasetę magnetofonową. Otóż ze wszystkich małych i wielkich, dla mnie to właśnie Marek Drewnowski nagrał najlepszą interpretację koncertu Chopina E moll. Oczywiście mówię o tych, które słyszałem. Nie Rubinstein, nie Paderewski czy inni wielcy i mali, ale właśnie Drewnowski. Dlaczego? Bo grał z jednej strony klasycyzująco (równo, bez zbędnych ritardando, natrętnych skoków od piano do forte, rozmydlania) a z drugiej – szybko. Romantyczna tradycja wykonań Chopina przypomina pisanie wierszy z ciężką enterozą i masą wielokropków. Ta muzyka jest piękna sama w sobie, a wykonawcy zdają się pokazywać palcem słuchaczom kiedy i jak się mają zachwycać. Rozwlekają, cyzelują każdy dźwięk dorabiając do niego jakieś zbędne teorie. Męczą. Drewnowski doskonale odnalazł się w mozartowskiej tradycji, którą tak bardzo cenił Chopin. I głośno o tym mówił. Kaseta zużyła się już dawno i zostało wspomnienie żywej, barwnej, sprawnej i mimo to – bardzo romantycznej interpretacji. Drugim wykonaniem, które bardzo lubię i pewnie coś kiedyś o nim napiszę jest interpretacja Zimermana sprzed parunastu lat. Ale to lubię z zupełnie innych powodów.

Drewnowski żyje i nagrywa dalej. Jest profesorem, uczy w Łodzi i Paryżu. Miałem (i sprzedałem bo ZUS mnie docisnął) jego wykonania koncertów Chopina z orkiestrą kameralną. Ostatnio jednak dowiedziałem się, że zrealizował serię dzieł wszystkich tego pana i jestem strasznie ciekaw. Będę szukał. Póki co – próbka:

(proszę wybaczyć, jest głupawo – sarmacki teledysk, ale da się wytrzymać)

Tagi: , , | Kategoria: Muzyka, Muzyka moja ulubiona, Wszystkie wpisy | 1 komentarz »