Oplucie muzułmanki

Jeszcze w temacie oplucia muzułmanki w Lublinie. Można pójść takim tropem jak Miłosz w Campo di Fiori, interpretować zdarzenie z różnych punktów widzenia. Pomyśleć stereotypowo o prymitywnych wcieleniach nacjonalizmu. Pomyśleć stereotypowo, że polska policja składa się z tępaków. Ale jest i parę innych tropów. Na przykład – jeśli potępiamy katolickie zacofanie i przesądy, konsekwentnie należałoby potępić islamskie. Czy to usprawiedliwia oplucie kobiety? Kategorycznie nie. Co jednak powiedzieliby obrońcy islamu, gdyby jakiś lewicowy działacz opluł starszą panią w moherowym berecie pod pomnikiem Kaczyńskiego?

Zapomniałem, w tak napiętej sytuacji głos zdrowego rozsądku nikogo nie interesuje. To jest wojna i należy być po której stronie, a nie krytykować obie. Ale idźmy jeszcze chwilę tropem Miłosza, zmieńmy kąt padania światła, poszukajmy nowych konturów.

Było to może z rok temu, siedzieliśmy w knajpie w parę osób z jednym ze „znanych” gdańskich poetów. „Znany” gdański poeta wielokrotnie deklarował swoje tolerancyjne podejście do mniejszości, poparcie dla uchodźców, ale jednocześnie swój szlachetny patriotyzm. Z patosem, który tonął głęboko w kiczu, wypisywał serie postów na Facebooku, chwalących rewolucję na Majdanie. Na przemian z tymi wykwitami internetowej bohaterszczyzny wklejał zdjęcia piwa, które właśnie pije. Czasem w odstępie kilku minut. I zaraz potem wyrazy poparcia dla tęczy na Placu Zbawiciela.

Siedzimy więc w tej knajpie, choćbym się bardzo skupił nie pamiętam w jakiej, i nagle on zaczyna się śmiać. Wypadłem na chwilę z rozmowy, więc pytam z czego ten śmiech. A bo jeden kolega przy naszym stoliku opowiedział dowcip. Dowcip był o tym, jak w Auschwitz Hans utopił Żyda w szambie (to taka dziura w ziemi wypełniona gównem). Powiedziałem, że przy tym stoliku, dopóki ja tu siedzę, nie będzie takich dowcipów. „Znany” gdański poeta odpowiedział, że on wręcz przeciwnie – domaga się dowcipów o mordowaniu Żydów, ponieważ „pierdoli poprawność polityczną”.

Szczerze? Chciałem mu w tym momencie dać w pysk. Ale nie dałem. Po pierwsze nie godzi się lać niepełnosprawnego. Poza tym bicie ludzi to zły sposób edukacji. Z natury jestem pozytywistą. Gdybym był sądem, to chętnie skazałbym go na rok wolontariatu np. w muzeum Auschwitz, gdzie dowcipny Hans dowcipnie utopił Żyda w szambie. Gdybym mu przywalił, byłbym w niczym nie lepszy od niego.

Wracając do Miłosza („jedni pomyślą o tym, drudzy pomyślą o tamtym”) i do oplucia: przypomina się fraza o wykształconych Polakach z dużych miast. Wykształcony Polak z dużego miasta, nieźle zarabiający (ma fuchę w bibliotece i domu kultury), okazał się prymitywnym antysemitą, chociaż wprost nigdy by się do tego nie przyznał. To ten wykształcony Polak, niepopierający PiS, ubierający się jak punk, piętnujący kibolstwo, jeden z tych, dzięki którym plucie na ludzi jest bezkarne i traktowane jak niezły dowcip. Tak samo „niezły” jak dowcipy o mordowaniu Żydów.

I żeby było jasne: uważam, że kultura, która zmusiła kobiety do zakrywania twarzy, jest kulturą przemocy. I że potrzeba strasznego prania mózgu, żeby kobieta sama, z własnej woli poniżała się w taki sposób (dotyczy to naturalnie też innych systemów presji, nie tylko muzułmańskiego). Mam też mieszane uczucia co do przyjmowania uchodźców, to oddzielny temat. Nie może być jednak przyzwolenia na opluwanie ludzi na ulicy. Tak jak nie może być przyzwolenia na prymitywny antysemityzm, zwłaszcza jeśli robią to ludzie „kultury” i pseudo-liberałowie. Oba te przypadki są do siebie bardzo podobne i wynikają z tego samego rodzaju zacofania, głupoty, prostactwa.

Od dawna byłem przekonany, że opinie o „polskim antysemityzmie” są kupą bzdur i że ludzie propagujący takie poglądy to po prostu polakożercy w stylu psychopatów-amatorów pokroju Grossa. Jednak „znany” gdański poeta przekonał mnie, że jest inaczej. Ten prymitywny szowinizm, skłonność do linczu, ta zaściankowość – one tlą się wszędzie; przy tym stoliku byłem jedynym, który zaprotestował (a siedziało osiem osób z trójmiejskiego „środowiska” poetyckiego) i ostatecznie – jedynym, który wstał i wyszedł. Reszta świetnie się bawiła przy dowcipach o mordowaniu Żydów w Auschwitz. A jeśli przy tym stoliku, razem ze „znanym” gdańskim poetą siedzi cała Polska? Dokąd wyjść?