Plac Łilsona? Nie ma takiego w Warszawie…

Plac Łilsona? Nie ma takiego w Warszawie…

Dziś wycieczka na Żoliborz, na plac Wilsona (po warszawsku czytaj wilsona, nigdy łilsona!). Teraz to prawie centrum, ale przed wojną, w latach 20. był to prawdziwy koniec świata. Melchior Wańkowicz tak pisał o swoim „Domeczku”, który mieścił się tuż za placem, na ulicy Dziennikarskiej: Dom miał stanąć na pustkowiu szczerym – na dalszym Żoliborzu, gdzie nie dochodziły jeszcze linie tramwajowe i żadna kucharka nie chciała się godzić z braku sklepów i kościoła. Z jednej strony widać było burą Wisłę, ku której szły postacie, z drugiej przewiew majdanu, na którym miał stanąć park imienia Stefana Żeromskiego, z trzeciej – pryzmy cegły, z której poczynano stawiać, wreszcie – beczułki wapna tam, kędy zalęgła się owa dziennikarska kooperatywa. Sytuacja zmieniła się dość szybko – już w 1927 oddano do użytku pierwszy budynek WSM-u. To był prawdziwy początek Żoliborza. W roku 1938 WSM miał już 27 budynków, w których mieszkało prawie 6 tys. osób, zaludniły się też osiedla Żoliborza Dziennikarskiego, Oficerskiego i Urzędniczego. W latach 50. zabudowa placu Wilsona była niemal taka sama jak obecnie. W perspektywie ulicy Słowackiego nie majaczył wieżowiec nad DH Merkury, no i środek placu był zupełnie pusty… Nie było lasu słupów, latarń, znaków, plątaniny kabli, gąszczu żywopłotów. Łatwo zgadnąć co by się stało, gdyby nagle w środku miasta pojawiło się tyle pustego miejsca… tyle metrów kwadratowych parkingu…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

One Reply to “Plac Łilsona? Nie ma takiego w Warszawie…”

Dodaj komentarz