grudzień 2012. Czesław Miłosz siedzi na balkonie
ma 101 lat
dba o siebie zdrowo je i zdrowo
nie pije
pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji
nie widzi że rybak z przerażeniem wypuszcza
ryby z sieci a delfiny pływają brzuchem do góry
i skwierczą we wrzącym oceanie
kobiety idą polem pod parasolkami
dziurawymi od gradu
pijak zasypia na brzegu trawnika snem głębokim
i wiecznym
dźwięk skrzypiec z Titanika
i noc gwiaździsta odmyka
zawory słonecznego wiatru
a którzy czekali błyskawic i gromów
widzą jak piorun trafia w foliową siatkę z pomidorami
(postmodernizm w czystej postaci i ostateczna zagłada
polskiej szkoły poezji)
nadciąga wielka Melancholia
słońce i księżyc są na górze choć jakby trochę
niżej
a jeszcze niżej siedzi Czesław Miłosz na balkonie
martwi się
że tyle pisania na nic