Emocjonujące dreptanie

Z facebook (parafraza zbiorowa):

1. Nagrody literackie to syf dla karierowiczów, są ustawione, a poeta powinien być biedny i wyklęty.

2. Juror znanej nagrody napił się piwa niecałe trzy metry ode mnie. Jednak nie jest tak źle z tymi nagrodami.

3. Inny juror nie chciał ze mną pić. Nagrody literackie to syf.

4. Ale za miesiąc wydaję tomik, mogę być sławny. Nagrody literackie nie są takie złe.

5. Ale nienawidzę systemu, układów i nagród. Nie daj Boże, żeby nominowali kogoś, kogo nie lubię.

6. Nominowali naszych. Nagrody literackie są cudne.

7. Ku***&%^+*@!@  wygrała Buliżańska.

 

P.S. W kategorii głównej zwycięża Mariusz Grzebalski. Franaszek rządzi 😛

A tak poważniej – drugie P.S. Wygrały książki (mówiąc słowami-wytrychami) bardziej „mądre” lub „wzruszające” niż „eksperymentalne” i „nowatorskie”. Z werdyktem Silesiusa można się kłócić, można gdybać co właściwie z niego wynika, ale jedno jest pewne. Kapituły mają głęboko gdzieś wszelkie konstruktywne oraz niekonstruktywne awantury, spory, przepychanki. Robią swoje, niezależnie, czy robią dobre swoje czy złe swoje. I powtarzam: ci, którzy najzacieklej krytykują „układy” i samo istnienie nagród to – może nie zawsze, ale często – ci sami, którzy najbardziej by chcieli szybciutko je wszystkie dostać.