Dziś, 13 marca (przepraszam, że przypominam, bo piszą o tym wszystkie media, ale tak na wszelki wypadek…) przypada okrągła data – 90 urodziny Emila Karewicza. Mistrzu! Życzę skromnie 130 lat!
Karewicz to jeden z moich ulubionych aktorów, absolutna czołówka, mistrzostwo. Ale nie można zapomnieć o innych ważnych sprawach związanych z datą 13 marca. Z istotniejszych wymieniłbym
– 1530 rocznicę wyboru Feliksa III na papieża
– 875 rocznicę wyboru Wiktora IV na antypapieża
– 444 rocznicę zwycięstwa armii katolickiej nad hugenotami w bitwie pod Jarnac
– 316 rocznicę zdobycia wyspy Tayasal przez Hiszpanów, co oznaczało ostateczną zagładę państwa Majów
– 88 rocznicę ocenzurowania nauczania teorii ewolucji w Tennessee (z paru filmów na ten temat widziałem „Kto sieje wiatr” w nieco przegiętej, ale interesującej wersji z 1965)
Cóż, daty mają to do siebie, że powtarzają się co rok. Choć i to nie wyjaśnia ciekawych zbiegów okoliczności. Na przykład niedawno była rocznica śmierci Stalina. 5 marca 1953 roku. Tego dnia Grzegorz Fitelberg, polski kompozytor, witając się z orkiestrą rzekł: Proszę państwa uczcijmy chwilą ciszy smutną okoliczność – dziś zmarł wybitny radziecki… kompozytor Sergiusz Prokofiew.
Rzeczywiście, zmarli tego samego dnia. O Stalinie w swoim krótkim tekście Fitelberg nie wspomniał.