Jeśli zadamy sobie pytanie „po co piszemy wiersze?”, w miarę oczywistą odpowiedzią będzie, że po to, by zatrzymać chwile, ludzi, emocje. Więc zapisujemy. A potem i tak dziwimy się kiedy zmieniają się miejsca, odchodzą ludzie. Kiedy historia staje się historią. To przecież nieuchronne… Dziś zobaczyłam, że znika ważny dla mnie punkt – kiosk, w którym pracowała moja mama. I co z tego, że minęło wiele, bardzo wiele lat. I tak zabolało.
kiosk na brazylijskiej
wtedy dobrze było mieć teczkę. to zapewniało perspektywy
politykę i panoramę. Ale byli tacy co woleli dookoła świata
albo nawet jazz. kiosk ruchu to było ważne miejsce
do którego przychodzili wszyscy. mama mówiła
ten pan kręci filmy. a tamten śpiewa w novi singers.
to jan ptaszyn wróblewski. o a ten pan jest poetą. tu było
jakieś dziwne zawieszenie głosu. przychodził
z opuchniętą twarzą. w szarym płaszczu. wsparty
o kruchą malarkę. czasami lekko chwiał się. jakby tańczył
menueta z pogrzebaczem. mówił niewiele.
teczka numer trzydzieści cztery. a może trzydzieści sześć.
co czytał? nie pamiętam. literaturę na świecie
a może żyjmy dłużej. pan grochowiak z żoną. dziś wiem
że to nie było wcale takie proste.
(dorota ryst, z tomiku Część planu)
