Jednym z najbardziej fascynujących faktów w fizyce jest zjawisko nieodróżniania siły odśrodkowej w ruchu po okręgu od siły ciążenia. Innymi słowy nie tylko my, ludzie, nie rozróżniamy czy kręcimy się na stacji orbitalnej w kształcie torusa wokół jej osi obrotu, i jesteśmy przyciągani do jej podłogi, czy też chodzimy po powierzchni planety przyciągani przez nią do powierzchni, ale co więcej, nie powinny tego odróżniać równania fizyczne.
Czy oznacza to, że ruch obrotowy czasoprzestrzeni jest tym samym co siła grawitacji wywołana przez ciało kosmiczne posiadające dużą masę? TAK.
Teraz fizycy siedzą i rozpisują to na różne sposoby, ponieważ odkąd zdaliśmy sobie z tego sprawę, zrozumieliśmy, że poruszanie się w czasie do tyłu (czyli ruch w czasoprzestrzeni) jest tylko kwestią, nomen omen, czasu!
I tutaj mały suplement. Czy na stacji kosmicznej ISS nie ma grawitacji? Otóż jest, jak najbardziej, ale jest równoważona przez siłę odśrodkową ruchu po orbicie, tj. po okręgu, z dużą prędkością, co jest uskutecznione za pomocą silników. Ruch ten utrzymuje stację na odpowiedniej wysokości i kursie, i raz po raz musi być korygowany, a cała stacja nieco „popychana”, tudzież rozpędzana, żeby nie spadła.
Efektem tego równoważenia jest STAN NIEWAŻKOŚCI.
Im wyżej leci stacja, tym mniej energii trzeba włożyć w jej rozpędzanie i utrzymanie orbity, jednak jeśli wynieślibyśmy ją za wysoko, lub nadali zbyt dużą prędkość, mogłoby jej się przydarzyć oderwanie od orbity i odlot w kosmos. Tak więc równowaga i optymalizacja procesu pod względem energetycznym i bezpieczeństwa jest jak zwykle kluczowa.