Terraformowanie – to inaczej przystosowywanie Marsa do jego zasiedlenia przez ludzi. Wg aktualnej wiedzy, zmiany klimatyczne na Marsie upodabniające go do Ziemi są całkiem możliwe, łatwiejsze niż długotrwały lot wielu tysięcy inżynierów i transportowanie na rudą planetę ogromnych ilości materiałów oraz niezbędnego do przeżycia sprzętu. Terraformowanie w długiej perspektywie czasowej, może okazać się bowiem o wiele bardziej efektywne i opłacalne niż tworzenie podziemnych kapsuł mieszkalnych, nieprzystosowanych w pełni do czerpania z zasobów Marsa, wyczekujących zawsze li tylko pomocy z Ziemi.
Pomysłów jest kilka i obejmują one zupełnie różne podejścia inżynierskie.
(Inżynierowie górą!)
1. Globalne ocieplenie i stopienie czap lodowych dzięki lustrom umieszczonym na orbicie Marsa, a w efekcie stworzenie również atmosfery zbliżonej do ziemskiej. Ta jest obecnie zupełnie nieprzyjazna człowiekowi: 96% dwutlenku węgla, 1,93% argonu, 1,89% azotu, wraz ze śladowymi ilościami tlenu i pary wodnej. Tymczasem atmosfera stanowić powinna ochronę przed szkodliwym promieniowaniem kosmicznym, zapewnienie tlenu dla ludzi i roślin, a także wyhamowanie dobowych różnic temperatury. Itd.
2. Sprowadzenie i wprowadzenie w atmosferę Marsa ogromnych ilości amoniaku, co również przyczyniłoby się do powstania efektu cieplarnianego i stworzenia czapy ochronnej dla promieniowania z kosmosu. (Dostrzegam tu problemy transportowe…)
3. Zmiana koloru planety na czarny lub zbliżony do czarnego, czyli taki, który zgodnie z teorią ciała doskonale czarnego umożliwi maksymalne pochłonięcie energii odbieranej z kosmosu. Kolor planety można zmieniać poprzez rozpylanie pyłu, fakturowanie powierzchni, albo rozlokowanie roślin o ciemnym kolorze. Sami domyślacie się jednak, że nie byłby to szybki proces.
4. Użycie ładunków jądrowo-elektrycznych lub jądrowo termalnych, do wzniecenia pyłu w atmosferze i w efekcie do jej ogrzania oraz stopienia lodowców itd. Tu poza niewątpliwymi plusami mamy też minusy w postaci zniszczenia powierzchni planety oraz zagrożenie dla rozlokowanego na Marsie sprzętu badawczego. Gangsterska eksploracja nigdy nie wychodziła człowiekowi na dobre i szkoda byłoby czynić z niej zaczyn nowej cywilizacji.
5. Istnieje też pomysł na stworzenie wielu hektarów szklarni, z gatunkami ekspansywnych roślin zdolnych do przetrwania w odmiennych niż na Ziemi warunkach. Rośliny jak wiadomo, produkują tlen (ale również dwutlenek węgla), oczyszczają atmosferę pochłaniając CO2 w procesie fotosyntezy, a co ważne, nadają się również do jedzenia. Pomysł ten, choć trudny do zrealizowania, wydaje się być najbardziej „etyczny”, choć w kwestii tworzenia nowych gatunków, nie jest jasne w jakim kierunku zmierza ludzkość.
Powyższe pomysły są dość ciekawe i pewnie należałoby rozważyć wykorzystanie ich wszystkich, jeśli nie naraz to po kolei, na rożnych etapach terraformacji, tak aby cały proces zachodził maksymalnie efektywnie. Domyślam się też, że to dopiero początek ekspansji człowieka w kosmosie, a nasze doświadczenia z psuciem klimatu Ziemi być może dadzą się zastosować do naprawienia atmosfery Marsa. Oby!
Każdy wpis wieńczę zazwyczaj efektowną puentą. Nie inaczej będzie i tym razem. Moim skromnym zdaniem, terraformowaniem Marsa zajmie się już nie ludzki mózg ale sztuczna inteligencja. Cały proces jest bowiem na tyle skomplikowany, że zarządzanie nim przez człowieka byłoby po prostu lekkomyślne.