W najnowszym numerze...

Redakcja: ,
Wydawnictwo: Stowarzyszenie Salon Literacki
Strony: 56
ISBN: 978-83-933101-2-8
Warszawa 2011
Seria Salonu Literackiego (6)

Informacje

Wstęp: Dorota Ryst
Posłowie: Leszek Żuliński

Projekt okładki: Arkadiusz Łuszczyk
Zdjęcia na okładce: Dorota Ryst

Korekta Koło Edytorów KUL:
Joanna Wygachiewicz i Monika Żabczak
Skład i łamanie KE KUL:
Michał Rozmysł

Druk i oprawa: DANMAR Biuro Edytorsko-Usługowe
www.danmar.waw.pl

Książka została wydana ze środków Urzędu Gminy Miastko
i Stowarzyszenia Salon Literacki

 


 

Wstęp

W kolejnym, trzecim już, almanachu „Pomost” prezentujemy Państwu plon naszych warsztatów poetyckich. Trzeci raz, więc chyba można już mówić o tradycji, na początku maja w gościnnym gospodarstwie agroturystycznym „Gacówka” na pięknej Ziemi Miasteckiej spotkali się poeci, żeby rozwijać swoje umiejętności, ćwiczyć się w trudnej sztuce oswajania słów. W tym roku po raz pierwszy odbyło się to pod szyldem Stowarzyszenia Salon Literacki (zarejestrowanego we wrześniu 2010 r.). Głównym prowadzącym był znakomity krytyk i poeta z Warszawy (członek Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich), autor bardzo wielu książek, zarówno krytycznoliterackich, jak i poetyckich, Leszek Żuliński. Wspierali go Dorota Ryst i Sławomir Płatek. Uczestnicy, poza dwiema Miastecczankami, zjechali się ze wszystkich stron – z Trójmiasta, Częstochowy, Słupska, Koszalina, Kędzierzyna-Koźla, Ostrowi Mazowieckiej, Warszawy.

Materiał zawarty w książce podzielony jest na pięć części – cztery pierwsze to plon ćwiczeń przeprowadzonych w ramach warsztatów, ostatnia to wiersze rożne, które powstały w czasie naszego spotkania, jak i po nim, pod wpływem tego wszystkiego, co udało nam się tu przeżyć i zobaczyć.

Pierwszym zadaniem, jakie otrzymali uczestnicy po wysłuchaniu wykładu na temat tropów poetyckich, było napisanie wiersza z użyciem kalamburu, paradoksu, neologizmów lub personifikacji, a którego konstrukcja oparta byłaby na aliteracji, anaforze lub epiforze. Brzmi bardzo skomplikowanie, ale proszę spojrzeć jakie efekty.

Drugie ćwiczenie to po prostu zapis, w dowolnej formie, wrażeń z wycieczki na którą zabrali nas włodarze Ziemi Miasteckiej. W tym roku zwiedzaliśmy cerkiew i Centrum Kultury Ukraińskiej, gdzie słuchaliśmy o historii przesiedleń w ramach Akcji „Wisła”, odwiedziliśmy w Świerznie  Państwa Witrambowskich i ich pracownię obróbki bursztynu, a na zakończenie obejrzeliśmy piękny nowy park w Miastku – ślady tego wszystkiego można znaleźć w części drugiej.

Po kolejnym wykładzie Leszka Żulińskiego, o formacjach poetyckich lat 60. i 70. – Nowej Fali i Nowej Prywatności, warsztatowicze otrzymali chyba najtrudniejsze zadanie – napisanie wierszy o zwierzętach, utrzymanych w poetyce tych grup.

W części czwartej przedstawiamy wybrane wiersze, plon ćwiczenia, w którym każdy z piszących losował dwa słowa – abstrakt i konkret – i tę zbitkę wyrazów musiał zastosować w wierszu. Stąd „stół miłości”, „kwiaty zła” czy „skóra nienawiści”.

Oficjalne zakończenie warsztatów, jak zwykle, uświetnił swoją obecnością burmistrz Miastka, pan Roman Ramion, który wręczył nagrody zwycięzcom turnieju jednego wiersza zamykającego nasz pobyt. Pierwsze miejsce w tym roku zajęła Karolina Odrosek ze Słupska wierszem bez tytułu, drugie miejsce przyznano Izabeli Wageman za wiersz lotofagi, a trzecie równorzędnie Anicie Wiśniewskiej i Jowicie Opyd – obie młode poetki pochodzą z Miastka. Wszyscy uczestnicy otrzymali też koszulki z napisem „Miastko brama do natury” – warto przypomnieć, że hasło to plon ubiegłorocznego konkursu rozegranego na naszych warsztatach, a jego autorką jest Anita Wiśniewska. Warsztaty wpisały się już w kalendarz wydarzeń kulturalnych Gminy Miastko, więc za rok następne spotkanie i kolejny powarsztatowy tomik.

Dorota Ryst

 

Posłowie

My wszyscy, mający ambicje literackie, na co dzień pracujemy w samotności i wyłącznym towarzystwie białej kartki. Nagle tego typu spotkanie zmusza nas do dyskusji, zmienia w obiekt dyskusji, stawia przed nami zadania „rzemieślnicze”, a tym zadaniom wyznacza poprzeczkę, której tylko niskie progi są zabronione. To „wymuszenie” sprawdza nas, konfrontuje z cudzymi talentami, stawia wobec nierutynowych wyzwań, otwiera nowe możliwości, o jakie sami siebie wcześniej nie podejrzewaliśmy. Dlatego warsztatowe spotkanie w Turowie oceniam jako bardzo kreatywne i mam nadzieję, że jego „absolwenci” będą w literaturze swojego pokolenia autorami, po których teksty nie raz jeszcze sięgniemy z rosnącą – z biegiem czasu – estymą…

Leszek Żuliński

 


 

KAROLINA ODROSEK

* * *

wyrzuciłam twoje sukienki
zielona miała plamę uśmiechu
nie zdążyłaś poukładać zdjęć
(pradziadek Jan został w pudełku po
sandałach, które kupiłaś na wiosnę)
stojąc przed lustrem przymierzyłam
twoje troski
(babcia Emilia spogląda
z obrazu w salonie
„pasują ci do oczu”)

ciągle nie wiem
jak zrobić zupę z suszonych śliwek

 

JOWITA OPYD

stare radio

stare radio stoi w pokoju na szafie
stare radio w garniturze z suwakiem
stare radio z anteną za uchem
stare radio ma wyłupiaste głośniki
stare radio patrzy nimi smutnie

stare radio chce pilnować porządku a tymczasem
stare radio straszy starością i trzeszczy jak
stare radio

 

ANDRZEJ SZAFLICKI

powiedziałaś - niech to będzie dobry czas

piszę
do ciebie z twojej nieobecności
jest mądrze uczenie nawet
lecz mniej radośnie niż zamierzałem
potrafić

piszę
na piętrze w pokoju z oknem bezjeziornym
a drzewa takie chwiejne
że nic mi do nich

piszę
mniej niż chciałbym
by cię nie rozpoznano
po oczach drgnieniach ręki zamyśleniach
moich

piszę
ekwiwalent dotyku
oczu otwartych nawet gdy pierwszy ślad wilgoci
na palcach

piszę
jak zwykle ciebie
taki nudziarz
twój

 

IZABELA WAGEMAN

cerkiew

więc w każdej ikonie jest Bóg
w świecy i braku fałdy w płaszczanicy
w spojrzeniach dwunastu apostołów
mentorskim geście Chrystusa

mój jesteś w świetle okiennym
drażniącym źrenice
gdy śpię

 

ANITA WIŚNIEWSKA

* * *

mrużę oczy
wiem że na darmo
litery nie nabiorą sensu
to nie kwestia doboru szkieł

znalazłam wieżę babel
za późno uczyć się czytać
od nowa