W najnowszym numerze...

Redakcja: ,
Wydawnictwo: Stowarzyszenie Salon Literacki
Strony: 56
ISBN: 978-83-936416-3-5
Warszawa 2014
Seria Salonu Literackiego (15)

Informacje

Wstęp: Dorota Ryst
Posłowie: Marek Karwala

Projekt okładki: Arkadiusz Łuszczyk
Zdjęcia na okładce: Arkadiusz Łuszczyk

Druk i oprawa: DANMAR Biuro Edytorsko-Usługowe
www.danmar.waw.pl

Książka została wydana ze środków Urzędu Gminy Miastko
i Stowarzyszenia Salon Literacki

 


 

Wstęp

To już szósty raz dostajecie do rąk książkę z surowymi deskami na okładce. Szósty Pomost. O każdej edycji warsztatów mogłabym powiedzieć, że była niezwykła. Decydują o tym ludzie – zarówno uczestnicy, jak i prowadzący. W tym roku możecie poznać rekordową liczbę mierzących się z poetyckim słowem. W kameralnym gospodarstwie agroturystycznym w Turowie udało nam się zmieścić aż 12 osób. Głównym prowadzącym był Marek Karwala – pracownik naukowy Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Po raz pierwszy nie był to „praktykujący” poeta, a więc eksperyment... Udany? Ze wszech miar! Jak co roku wspierali mistrza Dorota Ryst i Sławomir Płatek. A uczestnicy? Tradycyjnie – silne grupy z Trójmiasta i Warszawy, ale też reprezentacja Koszalina, Bydgoszczy, Kruszwicy i, oczywiście, Miastka.

Almanach podzielony jest, jak zwykle, na części odzwierciedlające warsztatowe ćwiczenia. A więc najpierw znajdziecie wiersze „kubistyczne” i „rozkwitające”. Z części trzeciej możecie dowiedzieć się, co zdarzyło się w czasie wycieczki, na którą zabrali nas gościnni włodarze Ziemi Miasteckiej. Jako, że nie tylko melancholią i nostalgią poeci żyją, w kolejnym rozdziale mamy fraszki i limeryki. Część piąta to efekt próby swego rodzaju „wyjścia z siebie” – zmierzenia z liryką maski i roli. Potem mamy skutki zabawy z rozbijaniem frazeologizmów i próbę współczesnej pieśni oratorskiej. Wreszcie warsztatowe silva rerum – impresje, które powstały na warsztatach lub w związku z nimi, a nie są realizacją opisanych wcześniej ćwiczeń. Dużo do czytania, ale przy tak znakomitej dwunastce i takiej ilości napisanych wierszy, wybór tekstów do almanachu był wyjątkowo trudny.

Oficjalne zakończenie warsztatów, jak zwykle, uświetnił swoją obecnością burmistrz Miastka, pan Roman Ramion, który wręczył nagrody zwycięzcom turnieju jednego wiersza zamykającego nasz pobyt. Pierwsze miejsce w tym roku zajęła Anna Mochalska, drugie miejsce przyznano Dominice Kaszubie, a trzecie Robertowi Kani. Dominika Kaszuba wygrała też specjalny konkurs na „niebanalny wiersz o wiośnie”.

Warsztaty organizowane przez Stowarzyszenie Salon Literacki wpisały się już w kalendarz wydarzeń kulturalnych Gminy Miastko, więc za rok następne spotkanie i kolejny powarsztatowy tomik.

Dorota Ryst

 

Posłowie

Ktoś powiedział onegdaj, że „sztuka to surowy zakon”. I chyba miał rację, bo artysta jest poniekąd mnichem w swojej dziedzinie: tworzy wedle określonych reguł, nieobca jest mu dyscyplina, akt twórczy wymaga skupienia, intymności, a czasem nawet izolacji. Niekiedy jednak „mniszki” i „mnisi” spotykają się, aby skonfrontować swoje działania, podzielić się doświadczeniami, wzajemnie naenergetyzować i – niejako wbrew naturze sztuki – tworzyć wspólnie. Aby takie akcje mogły być owocne, musi być spełniony warunek przyjaźni i wzajemnej życzliwości uczestników (o co nie zawsze łatwo, bo przecież sztuka bywa zazdrosna). W zagubionym wśród lasów i jezior Turowie spotkali się poeci, którzy ów warunek spełniali z naddatkiem, dlatego efekty ich działań, ale też niespotykane tempo pracy, budziły mój szacunek. Bycie kilkudniowym „rekolekcjonistą” (czytaj: prowadzącym warsztaty) w takim „zakonie” dostarczyło mi sporo satysfakcji i autentycznej radości obcowania z tak interesującymi i kreatywnymi postaciami.

Marek Karwala

 


 

MAŁGORZATA DOBRZAŃSKA

* * *

mam żal o pominiętą fontannę.
mogłabym wtrącić swoje pięć groszy,
a nawet wypowiedzieć życzenie:

niech będzie cieplej
albo
niech w samo południe
człowiek zamieni się w psa.

bo niby o co więcej można prosić
to miasto Miastko. miasteczko,
które nie różni się niczym od tego
na co poecie zawsze zabraknie słów.

 

ROBERT KANIA

stan

1.

tej zimy
miałem długie ferie
ze śladami gąsienic
pod internatem

 

2.

tej zimy
mówiłeś wiosna nasza
ze śladami nadziei
pod powiekami

 

3.

tej zimy
mówił uratowałem was wszystkich
a kiedy będziesz pisał ten wiersz
po kilku zabitych nie będzie śladu

 

DOMINIKA KASZUBA

wiersz o wiośnie

pąk pęka
ziemia nachyla się inaczej
pod jego ciężarem

 

ANNA MOCHALSKA

zobaczysz, jak baran żyje przy lwach
(a mama mówiła: nie baw się jedzeniem)

 

1.

podłoga. deska. skóra.

 

2.

podłoga. twarda
deska imitująca skórę idealną
do kochania się z tobą
na milion sposobów, których i tak nie będzie.

 

3.

podłoga, deska, skóra – jedyny świat,
który jest nam dany, mały raj
pełen dzikich zwierząt zabitych
naszymi rękoma. ginących
gatunków, które więcej się nie zdarzą.
wilków lizanych przez owce.

 

KRZYSZTOF SCHODOWSKI

pies z widokiem na Miastko

Melancholia to żal po innym świecie.
Nigdy jednak nie dowiedziałem się, po jakim.
[Emil Cioran]

dźwięk rozsadza
łapy

hejnał

czasami chciałby
wyłączyć go odpocząć
a potem kłamać
że były kłopoty

z prądem

 

NADIA SZYMANIAK

Wewnątrz i zewnątrz

Ogłosił, że namaluje
pomarańczę od wewnątrz.
Przekroiłam mu ją na pół.

W mieście niebo się rozciąga,
żeby wszyscy mogli
mieć swój kawałek podszewki
i gwiazdkę na suficie.

Zjadł pomarańczę
i namalował niebo
od prawej strony.

 

ANNA MARIA WIERZCHUCKA

robota

za górami za jeziorem lobeliowym
w fabryce poezji
czy to z zimna czy z innej przyczyny
szarej robocicy
procesor szlag trafił

wzięta na warsztat
wyklepana
przesmarowana
stanęła na nogi sino­lekko­srebrna

od tej pory pisze hermetycznie