W najnowszym numerze...

Wstępniaki Naczelnej

Dorota Ryst

Stała rubryka Doroty Ryst

Pamiętam, że ilekroć w latach 70. (ubiegłego wieku, oczywiście) słuchałam w radiu audycji Jana Stanisławskiego "O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia" nie mogłam zrozumieć tej hierarchii. Tak, wiem, teologicznie ważniejsza Wielkanoc, ale w naszej tradycji zdecydowanie dominuje Boże Narodzenie – choinka wygrywa z pisankami, a nawet jak zajączek przynosi gdzieś prezenty, to kudy mu do Mikołaja. Boże Narodzenie znacznie bardziej obrosło też w teksty kultury. No i w ogóle – niezależnie od światopoglądu trudno Gwiazdki nie zauważyć. My także w grudniowym numerze podporządkowaliśmy wszystko tej tematyce. Zamiast prezentacji autorskich prezentujemy świąteczne utwory autorów związanych z Salonem Literackim, a zamiast jednego współczesnego malarza przegląd dwudziestowiecznego malarstwa polskiego z motywami bożonarodzeniowymi. Muzycznie jest o najbardziej świątecznym balecie, czyli Dziadku do orzechów i, oczywiście, o kolędach. Leszek Żuliński wspomina dawne Święta i wyciąga specjalny wiersz z domowego archiwum.

To było chyba wtedy, gdy z liści ściekał listopad.
Więc był błotnisty ogród i ciebie już nie było.

[R. Wojaczek, Wspomnienie]

Gdzieś w głowie tłucze mi się stare hasło „październik miesiącem oszczędzania”, ale dziś pewnie można by zaryzykować twierdzenie „październik miesiącem poezji”. Może tylko w maju mamy porównywalne nagromadzenie imprez poetyckich. Festiwale i festiwaliki, rozstrzygnięcia mniejszych i większych konkursów – słowem poezja w każdej gminie. Nawet jeśli czasami jest śmiesznie lub ciut straszno, to ogólnie to cieszy. Nie powiem, my też dokładamy swoja cegiełkę. 17 października promujemy w Miastku naszą najnowszą książkę, czyli almanach warsztatowy „Pomost”, a tydzień później zapraszamy do Gdańska na Festiwal „Fala poprzeczna”. Więcej o tych wydarzeniach w dziale aktualności. Czasem ktoś pyta, gdzie nas można zobaczyć na żywo – takich okazji jest sporo, a to właśnie jedne z nich. Zapraszamy.

Podobno siódemka jest wyjątkowo szczęśliwa. A jaki jest nasz numer siódmy? Można by rzec, że zupełnie zwyczajny, bo nie ma żadnej rewolucji. Po prostu dobre teksty. Nasi felietoniści niezmiennie w znakomitej formie. Czesław Markiewicz pisze o zmierzchu antologii, Sławomir Płatek o roli „ogonków” w języku, a Grzegorz Tomicki od spotkania klasowego po latach gładko przechodzi do dialektyki. Jeśli chcecie dowiedzieć się jak wyglądało życie studenckie na przełomie lat 60. i 70. poczytajcie Leszka Żulińskiego, a jak historia świata wg. Franciszki i Stefana Themersonów i Bertranda Russella, zajrzyjcie koniecznie do artykułu Maliny Barcikowskiej. Dużą dawkę poezji, jak zwykle, serwują Paweł Podlipniak, Janusz Radwański i Tomasz Mielcarek (w tym miesiącu m.in. Anna Maria Wierzchucka, której debiutancki tomik recenzowaliśmy w poprzednim numerze). Do tego muzyka, plastyka, kolejne muzeum literackie, no i wyjątkowo dużo recenzji, bo aż cztery.

Lato trwa... Jeździmy, zwiedzamy, odpoczywamy. Wreszcie też można wygospodarować więcej czasu na kino i na muzykę. Dlatego w najnowszym numerze szczególnie polecamy przegląd tegorocznych premier filmowych i muzyczny kalejdoskop.