W najnowszym numerze...

Wstępniaki Naczelnej

Dorota Ryst

Stała rubryka Doroty Ryst

No to wreszcie się ociepliło. Myślę o pogodzie, niczym innym. Bo tak ogólnie, to ciągle jakby Buka szła. Niestety, jak już raz ją wypuszczono, to pewnie będzie sobie wędrować i mrozić. Ciekawe, kiedy na tym zmrożonym coś zacznie odrastać…

Nareszcie ciepło… Świat ulistniony wygląda jakoś lepiej, bardziej optymistycznie.

„Tak jakoś nerwowo się żyje, nie sądzicie?” zaczyna swój kwietniowy felieton Leszek Żuliński… Nic dodać, nic ująć – wszystko dookoła niby kwitnie, pachnie, ale ani zapachu psich kup, ani narastającej ogólnej mizerii jakoś to nie przysłania. Epoka powoli robi się „określona” – wiersze nowofalowe zaczynają brzmieć niepokojąco współcześnie,  Mleczko wyciąga z szafy swoje najstarsze rysunki i one znów są aktualne. Tylko patrzeć jak po zrobieniu „porządku” z innymi rzeczami, ktoś zarządzi nam jakiś zjazd i w imię „konieczności tworzenia dzieł literackich dostępnych dla nowego czytelnika” wprowadzi jako doktrynę nowy pisrealizm. Niemożliwe? Niemożliwe, to tylko jedna z możliwości…

Wiosna, bociany wracają, górskie doliny już podobno pokryły się krokusami, więc i my proponujemy trochę nowości. Przede wszystkim zaczynamy nowy cykl „Drugi plan”, w którym chcemy skupić się na autorach zapomnianych, których warto przywrócić szerszemu gronu odbiorców. Ma to związek z objęciem przez nas patronatem Roku Mariana Jachimowicza, ogłoszonego przez Radę Miejską Wałbrzycha, ale będziemy starali się wyszukiwać i przypominać różnych poetów i prozaików z całej Polski.

Jakoś tak dziwnie się zrobiło – ni to zima, ni wiosna za oknem. Ni to pi(e)s ni wydra w telewizji. Mówić niby można, ale czy jeszcze nam się chce? Niektórym na pewno – tylko czemu upierają się, że mówią w imieniu narodu?