W najnowszym numerze...

Wstępniaki Naczelnej

Dorota Ryst

Stała rubryka Doroty Ryst

Prędzej mi język uschnie, niż zawołam „komuno wróć”, ale za kiermaszami książki pod Pałacem Kultury (na którym chyba do dziś jest wykuty napis „im. Józefa Stalina” – choć trudno to stwierdzić, bo miejsce zasłonięte jest neonem) czasem tęsknię… Te stoiska pełne kolorowych książek, ci autorzy czekający na czytelników i rozdający autografy. A do tego obowiązkowo wata cukrowa i baloniki. A że maje bywały kiedyś ciepłe i słoneczne (naprawdę!), żadne targi książki (a już na pewno te na Stadionie Narodowym) tego nie zastąpią. Dodam jeszcze tylko, że z tamtych czasów mam takie autografy, jak Osieckiej, czy Newerlego.

Wiosna rozpędza się tak szybko, że być może w chwili, w której będziecie czytać ten tekst bardziej będzie przypominać lato, ale nic to – ważne, że wszystko rośnie i kwitnie. Kwiecień ledwie się rozpoczął, a już za chwilę zaowocuje Świętami i ani się obejrzymy będzie majówka. Wielka Majówka. Dla nas to, jak co roku, czas szczególny, warsztatowy. W pięknych okolicznościach przyrody będziemy się zmagać z poetycką treścią i formą. W kolejnym numerze zapewne opowiemy jak było.

Co tu dużo mówić – wiosna. Słonko świeci, ptaszki śpiewają, a my spokojnie robimy swoje. Czyli zapewniamy Wam porcję dobrej poezji, recenzji i felietonów (mamy nawet felieton o felietonach). Do posłuchania i pooglądania też się coś znajdzie.

„Jest zima, to musi być zimno” – twierdzi klasyk Bareja, a któremu klasykowi wierzyć patrząc na to, co dookoła, jak nie jemu? Pytanie retoryczne, rzecz jasna, bo my kochamy pytania retoryczne. A czy retoryka, erystyka i temu podobne klasyczne chwyty sprawdzają się w obecnej rzeczywistości? Wierzymy, być może naiwnie, że tak.

Ach, te początki, te kolejne nowe roki… Zawsze mamy złudzenia, że będzie inaczej (czytaj „lepiej”). My będziemy wreszcie piękni, mądrzy i bogaci, świat zmieni się w raj, a z nieba spadnie manna. A tymczasem będzie tak jak było. I oby nie gorzej.