W najnowszym numerze...

„Wtedy właśnie odkryłem pojawienie się zupełnie nowego rodzaju literatury. Spotkałem grupę fascynujących osób i wielkich uczonych, z których wielu było autorami bestsellerów nie kwalifikujących się do żadnego ze znanych gatunków literackich. Ich książki nie były powieściami, popularyzacją nauki, dziennikarstwem czy biografiami – była to żyjąca nauka”.[1]

Wymienię kilku: Steven Weinberg, Richard P. Feynman, John D. Barrow, John Gribbin, Richard Dawkins, Roger Penrose, Stephen Jay Gould. Fizycy, biolodzy, matematycy. Spotkania z ich refleksjami – moje – wręcz ocierały się o mistykę, być może nią były.

„W 1959 roku C.P. Snow opublikował książkę pod tytułem The two cultures. Przeciwstawia w niej humanistów, tradycyjnych intelektualistów naukowcom. Snow ze zdziwieniem odnotowuje fakt, że począwszy od lat trzydziestych za elitę intelektualną zaczęto przede wszystkim uważać filozofów, pisarzy i krytyków, zupełnie jakby poza nimi nie istniał żaden inny intelektualista. … Ta nowa definicja stworzona przez współczesnych l’homme de lettre wykluczyła z grona intelektualistów takich ludzi, jak astronom Edwin Hubble, matematyk John von Neumann, cybernetyk Norman Wiener czy fizycy: Albert Einstein, Niels Bohr i Werner Heisenberg”.[2]

Bez wątpienia żyjemy w cywilizacji informatycznej. Rozumiem przez to pojęcie cywilizację, w której dostęp do wszelkiej informacji i nieważne: istotnej czy śmieciowej, został zmultiplikowany w sposób tak dotąd niespotykany, że nas samych, z pozoru do niej już przyzwyczajonych, zaskakuje on niemal codziennie. Biorąc pod uwagę, że w akapicie wyżej wymienieni są z nazwiska czołowi twórcy teoretycznych i praktycznych fundamentów naszego nowego świata, wygląda to trochę tak, jakby Michała Anioła nie wpuszczono na inaugurację Kaplicy Sykstyńskiej.

„Trzecia kultura to uczeni, myśliciele i badacze świata empirycznego, którzy dzięki swym pracom i pisarstwu przejmują rolę tradycyjnej elity intelektualnej w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania od zawsze nurtujące ludzkość: czym jest życie, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy”.[3]

Od innej strony, o wiele bliższej naszej duchowości, na tak postawione pytania od setek, jeśli nie tysięcy lat odpowiedzi szuka poezja. „Tak dzisiaj wy, poeci, budźcie śpiących! Ustanawiajcie prawa, ożywiajcie!”[4] – słowa Friedricha Hölderlina brzmią w tym kontekście jak inwokacja, jak zawołanie do przeżycia rzeczywistości w sposób nowy. Zaiste, jak chyba nigdy dotąd, Friedrich Hölderlin – nawołując dzisiaj – ma rację.

I nieważne, jak w analogii podzielimy poezję na pierwszą i drugą: do postmodernizu i od, do romantyzmu i od, do dekonstrukcjonizmu i od – jest to zupełnie nieważne. Jeśli trzymać się pojęcia trzeciej kultury, ukutego przez C.P. Snowa i potem opisanego przez Johna Brockmana, obecność trzeciej poezji w trzeciej kulturze jest oczywista i niezbędna. Nie: wydaje się, a: jest.

Fala Poprzeczna była fenomenalną przygodą. Emocjonalną i intelektualną, z racji wręcz zarzucenia uczestników poezją różnego gatunku i waloru, ale, co nawet istotniejsze, z racji wielu spotkań i dyskusji nad współczesną sytuacją poezji i kultury w ogólności, oraz możliwymi do przewidzenia drogami ich rozwoju. W drugim dniu, w Lofcie odbył się panel dyskusyjny zatytułowany: „Kultura remiksu – zmierzch kreacji?” John Brockman, z fragmentami „Trzeciej kultury” pojawił się tutaj dlatego, że w trakcie dyskusji powoływano się i na niego, i na jego tekst. Anna Dominiak, której towarzystwo podczas Fali było nieocenione, udostępniła mi nieco swoich notatek, w sposób skondensowany ujmujących tematykę i atmosferę panelu.

„Świat jest już znudzony parodią i pastiszem, żyjemy w kulturze wyczerpania. Remiks to świadectwo niezdolności do wejścia w pustkę i świadomego przeżycia śmierci. Umarła formuła poezji rozumiana logocentrycznie, a to oznacza, że poezja musi wyruszyć w nieznane i poeci muszą podjąć próbę myślenia w żywiole nicości. To postulat oderwania się od źródła, wypłynięcia w pustą przestrzeń. Mistyka negatywna to mistyka niepoznawalności”.

Wieje pesymizmem na kilometr. Było również o Mistrzu Eckharcie. Tutaj również będzie, ale inaczej. Wydaje mi się, że będzie w ogóle inaczej.

Zajrzyjmy do Johna Brockmana. Co takiego tam jest, że nadano temu czemuś nazwę „Trzecia kultura”? Gen jako struktura informatyczna. Gen – wielki manipulator. Gatunek jako rezerwuar informacji. Mózg jest patchworkiem. Ludzkie ciało i ludzki mózg jako umysł jednoczesny. Język jest instynktem – unikalnie ludzkim. Świadomość wymaga elementów nieobliczalnych (mój ulubiony esej Rogera Penrose’a). Zespół wszechświatów. Do stworzenia wszechświata wystarcza dziesięć kilogramów materii (ukłony dla Kurta Vonneguta, który zaproponował gigantyczną truskawkę, która wybuchła na początku wszystkiego). Autokatalityczne komputery – same napędzające swoje możliwości. To właśnie jest „Trzecią kulturą” Brockmana.

Gwoli przypomnienia, bo nie zawsze o tym pamiętamy: Mahabharata powstała w czasach, w których Ziemię podpierały bodajże słonie, niebo nad Safoną podtrzymywał Atlas, wcześniej zamieniony przez Perseusza w kamienną górę, a dni, które Dante Alighieri spędzał nad „Boską Komedią” rozświetlało Słońce, obracające się wokół Ziemi.

Jedyny kłopot stanowili zawsze wizjonerzy, z którymi i dzisiaj nie bardzo wiadomo, co zrobić. I nic dziwnego, że nazwisko jednego z najbardziej zdumiewających pojawiło się w którymś z wieloznacznych argumentów panelu. Mistrz Eckhart, rok 1323: „Otóż Bóg w swoim pierwszym wiekuistym spojrzeniu – gdybyśmy tu w ogóle mogli przyjąć jakieś pierwsze spojrzenie! – wszystkie rzeczy ujrzał, tak jak miały zaistnieć; w tym samym spojrzeniu zobaczył, kiedy i jak miał stworzyć świat, kiedy Syn miał się stać człowiekiem… Zobaczył najmniejszą nawet modlitwę i dobry uczynek, które ludzie mieli pełnić… widział, że jutro będziesz Go usilnie wzywał, a twojego wołania i modlitwy On wysłucha nie dopiero jutro, gdyż wysłuchał ich już w swej wieczności, nim jeszcze stałeś się człowiekiem”.[5] Wizja Boga? Nie. Wizja funkcji falowej Świata, w której zapisane jest wszystko co było, jest i będzie. Taka funkcja istnieje. Zatem jest to iluminacja dostępna i ktoś ją pomyślał – jako metaforę – zanim jeszcze powstała idea jakiejkolwiek funkcji falowej jakiegokolwiek świata.

Problem leży w niezmiernym rozszerzeniu naszej wiedzy o świecie i nas samych. Jeżeli ma zaistnieć Trzecia Poezja – a jej zaistnienie o obrębie Trzeciej Kultury jest niezbędne – to Trzecia Poezja musi ogarnąć w sposób liryczny, ująć w metaforę, tę właśnie niezmiernie poszerzoną wiedzę. Bowiem jeśli niegdysiejszym poetom przyświecało Słońce kręcące się wokół Ziemi, to dzisiejsi metaforycznie staną na granicy czarnej dziury, gdzie światło załamie się i runie z powrotem w jej otchłań, a poeci wyruszywszy w podróż do środka grozy, na dnie napotkają nagą osobliwość. Naga osobliwość to nie metafora poetycka, to termin z fizyki czarnych dziur.

Czy jesteśmy na to przygotowani? Do tego, aby być przygotowanym nie wystarczy przyswojenie wiedzy, wymagane jest jej oswojenie, przeprowadzenie w pewną oczywistość i  dopiero wówczas przekucie jej w metaforę. Moje pokolenie jest stracone, dla niego jest to zbyt nowe i nieoczywiste, kolejne podejmuje próby, zaś najmłodsi, dla których random access memory to pojęcie tak samo swojskie, jak jabłko, już tam są i w niebanalny sposób poszerzają granice metafory. Przykład? Proszę.

„I znowu budzę się w środku dnia.
I znowu myślę, że już go przespałem,
i oszukuję się, że jutro też
będzie doba, będzie system,
będzie test”.[6]

Jerzy Alski



[1] Trzecia Kultura, pod redakcją Johna Brockmana, Wydawnictwo CIS, Warszawa 1996, str.14.

[2] Ibidem, str. 16.

[3] Ibidem, str. 15.

[4] Friedrich Hölderlin, przekład Antoniego Libery.

[5] Mistrz Eckhart, Pouczenia Duchowe, Klub Książki Katolickiej, Wydawnictwo W Drodze, Poznań 2001, str. 107.

[6] Marcin Kleinszmidt, Wiersz nr 1: test systemu, z tomu: Skróty, Stowarzyszenie Salon Literacki, Warszawa 2014.

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.