W najnowszym numerze...

Toruń, ustawka - fot. Gosia Replisia

1.

7.07.2015 wypowiedź mieszkańca Torunia na stronach lokalnej Gazety: „Od kilku dni na pl. Rapackiego w obrębie fontanny toruński urząd miejski zezwolił na postawienie instalacji… nie bardzo wiadomo co promującej. Fakty są takie, że pl. Rapackiego jest nagłośniony krzykami kiboli, wypowiedziami jakichś mało inteligentnych osób nawołujących - do czego? W ostatnią niedzielę gościłem kilka osób spoza naszego regionu, którym chciałem zaprezentować nasze miasto jako miejsce wysokiej kultury, niepowtarzalnych zabytków, przyjaznej ulicy itp. Po wkroczeniu na rzeczony pl. Rapackiego byliśmy jakby w środku jakiejś rozróby kibolskiej. Okrzyki, śpiewy nieomal nieprzystojne i wrażenie skrajnego prymitywizmu ulicy. Jako mieszkaniec Torunia miałem nadzieję zaprezentować to miasto od dobrej strony. Niestety, uciekaliśmy czym prędzej”.[1]

 

2.

Stefan Kornacki ratuje napisy. Kiedy maszyny zamieniają budynki we wraki, miasto się zmienia a masa jest o krok od tego, żeby tę zmianę przeoczyć i zapomnieć, odcina nazwy – od hoteli, sklepów, szpitali – i wymontowane z kontekstu litery stawia w nowej przestrzeni. One już naprawdę, nic by nie znaczyły, byłyby po nic. Napis IZBA PRZYJĘĆ został zdjęty ze Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr A. Jurasza w Bydgoszczy, napis UNIWERSAM mieścił się w Społecznym Domu Handlowym, kilkunastometrowe napisy „APATOR” i „ELANA”, zdemontowano z dachów toruńskich fabryk. Te ostatnie stały się podstawą kompozycji instalacji - dwóch napisów stojących na przeciwko siebie. Fakty są takie, że w pobliżu hałaśliwego pl. Rapackiego, gdzie jest i linia tramwajowa i ruchliwa ulica i trasy autobusowe – słowo postawiono przeciw słowu. „Apator” i „Elana” to dwa toruńskie zakłady przemysłowe. To również nazwy klubów sportowych, żużlowego oraz piłkarskiego, które powstały przy tych fabrykach. Kibice Elany i Apatora są wrogami” - wyjaśnia Kornacki a instalację nazywa po prostu USTAWKĄ. W symbolicznym konflikcie „industrialnych kibiców”, dla których przyzakładowe kluby były drugim domem, można podziwiać „zbiorową duszę”[2] a w „krzyku kiboli” widzieć świąteczny charakter kultu wspólnoty. O to chodzi.

 


fot. S. Kornacki

3.

Nowoczesne miasto, dla Awangardzistów Krakowskich stanowiło punkt wyjścia dla programu poetyckiego: „Minimum słów, maksimum treści”. (1922) Adekwatna dla niego terminologia wojskowa pozwalała tratować wiersz jak pocisk, a w bojowych ruchach doszukiwać się planu i strategii. Od czasu, nowoczesnej wizji miasta, będącego uosobieniem kultury i postępu  zwrotnica przestawiona została po raz kolejny. Budynki fabryk znikają , miejsca nie fundują już „z automatu” razem z pracą, związku ze sportem, model kibica ewaluował a sam sport stał się produktem komercyjnym. Tak zwani „kibice industrialni” pozbawieni miejsca, lojalną bojowość zamienili w agresywny ruch, a miastu, które szumiąc, trzeszcząc, zgrzytając i piszcząc przerabia dziś architekturę dźwiękową na estetykę noise doszła kolejna inspiracja. Do futurystycznych fascynacji tej muzyki, wywodzącej się ze Sztuki Hałasu (1913), wg słownika zalicza się min. ciężką tematykę seryjnych morderstw czy samobójstw. Piętnowane w liście od czytelnika odgłosy rozrób kibolskich - wynik ewoluującej aktywność kibiców wiernych dotąd przyzakładowym drużynom sportowym, stały się kolejnym zestawem miejskich dźwięków do odreagowania i kłopotliwym tematem sztuki, przed którym, jak widać, można chcieć uciekać czym prędzej.

 

4.

Przestrzeń wyzwala i kształtuje – architektura to „bycie w świecie”, plany miejsc i projekt człowieka. Słowa zdjęte z cokołów, nie koniecznie tożsamych z elementami architektonicznymi, zawsze oznaczają niegdyś z daleka widoczny piedestał nazwy, a teraz – osamotnione wyrazy.  Określenie z wpisu na stronach Gazety „nie bardzo wiadomo co promująca” instalacja, to chyba dla niej najtrafniejszy komplement, bliski ideałowi bezinteresowności sztuki, ale  głosy nie wiadomo do czego nawołujących po mieście osób rozumiemy  sztampowo jako apele bez odzewu, słowa daremne i lekceważone. USTAWKA to minimum słów w ich materialnej postaci + krzyki bez treści, słowa opuszczone z dachów hoteli, fabryk czy przychodni + estetyka hałasu.

 

5.

Nazywając USTAWKĘ wyrazem „zbiorowej duszy”, mówimy o byciu częścią i całością, o „ja”, które wpisało się we wspólne bycie. Zwyczajowo taki ruch – w filozofii - określa się ucieczką i upadkiem „ja”, co na poziomie języka oznacza zanurzenie się w tzw. gadaninę, która opanowuje i owładnia. Tożsamość kibiców oscyluje pomiędzy identyfikacją z jednym, konkretnym słowem – nazwą klubu, a całym tym zgiełkiem, który jest drugim biegunem mowy i rozmywa podmiot w obszarze, w którym o jego byciu decydują inni. Odruch ucieczkowy mieszkańca Torunia, wydaje się więc jak najbardziej na miejscu. Po pierwsze jest reakcją – to dużo, po drugie – jest wypowiedzią własną a wobec miasta, masy i kibiców industrialnych dowodem tego, że osamotnione napisy i nawoływania coś jednak znaczą.[3]

Malina Barcikowska

 



[2] Interpretacja Dominika Antonowicza

[3] Pisząc tekst korzystałam z materiałów udostępnionych przez artystę

 

Toruń, ustawka - fot. S. Kornacki
fot. S. Kornacki

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.