W najnowszym numerze...

1.

Wiek XX był, jak się go często podsumowuje, wiekiem biologii ale i czasem upadku wielkich narracji z którego przeszliśmy w XXI wiek z oczekiwaniami metafizycznymi dotyczącymi przeformułowania naszego rozumienia gatunku ludzkiego i natury ludzkiej. Bio art określany m.in. jako „artystyczne ramię laboratorium naukowego”, „postnaturalna sztuka życia będąca strategią biopolitycznego oporu” czy „krytyczna uważność, która pozwala uczestniczyć w przeobrażeniach współczesnego świata”[1] podejmuje i rozwija w holistyczny sposób narrację, która w wieku XX stanowiła zaledwie nową inspirację w estetyce. Charakterystyczna dla układów biologicznych oscylacja, wyznaczająca rytm organizmów żywych, charakteryzuje także dynamikę, której podlega sztuka Bio artu w praktyce i teorii.

 

2.

Obrazują ją np. praca Justyny Orłowskiej „Żyjemy w symbiotycznym świecie” (2013). Pozornie jest bardzo prosta - artystka na podłożu z gleby wyhodowała mech, który ułożył się w napis, stanowiący także tytuł pracy. Zielone literki na czarnym tle. Słowa. Któryś z 13.000 przedstawicieli należących do gromady telemowych. Natura. Kultura. W samym Bio arcie dualizmów jest znacznie więcej - oprócz sztandarowego natura/kultura, znajdziemy tam także klasyczne opozycje ludzkie/nieludzkie, natura/społeczeństwo, władza/opór. Pojęcia, w klasycznym języku podziałów stawiane na przeciwstawnych biegunach zbijają się tu w hybrydy. Obserwując je z pewnej perspektywy (o ile perspektywa z zewnątrz jest tu w ogóle możliwa) trudno przyporządkować je jednemu miejscu. Przestrzeń, w której ze sobą pracują, przypomina raczej atopon - sytuację bez miejsca - w której zahamowaniu uległ sposób dotychczasowego myślenia i kiedy jego przedmiotu nie można już dłużej podciągać pod istniejące schematy. Wyjście z nich, postulowane także w myśleniu utopijnym, jest uznanym warunkiem pracy dla przyszłości. Bio art, który stara się pracować z przeciwieństwami, wpisuje się w projekty, które chociaż planują i przewidują, same są odpowiedzią na zmaterializowanie się utopii – zwłaszcza totalitaryzmów XX wieku.

 

3.

Te, pierwotnie, wizje lepszego świata przekształcając się w ideologie w rzędzie podejrzanych ustawiły chyba na zawsze mechanizmy kontroli i politykę strachu. Przeobrażenia związane z odkryciami biologii, takie jak  inżynieria życia, ulepszanie, kształtowanie - siłą rzeczy stawiamy już bliżej manipulacji niż euforycznie projektowanych szans. Tym samym Bio art chcemy czytać jako alternatywę. Problem w tym, jak ją rozumieć. Tytułowa dla pracy Orłowskiej symbiotyczność - współżycie, które swój wyraz znajduje np. na poziomie wypracowywanego w tej dyscyplinie języka, bazuje na tym, że wyklucza radykalne wybory. Zamiast operować spójnikami „albo”, „lub” scala i dowartościowuje wspólnotę, postuluje wyzbycie się kategorii centrum i wyzwolenie z antropocentryzmu. Przypomina nam, że stawiając tzw. podmiot nawet na bardzo wysokim piedestale, warto pamiętać, że procentowo większy udział mają w nim bakterie i grzyby niż „czynnik humanistyczny”. Sami jesteśmy najlepszym przykładem wspólnej przestrzeni. „Alternatywność” podejścia Bio art może więc dotyczyć wglądu – np. w pracę laboratoriów, ale chyba przede wszystkim krytycznego podejścia do tego co zastane w ogóle.

 

4.

Klawiatura komputera, dzięki której piszemy czy książki które czytamy pełne są śladów. Nasz organizm, skóra, wydzieliny w dyskretny, często niewidoczny sposób zawłaszczają sobie teren kultury. Temu swoją pracę poświecił inny artysta – Adam Kruk. Jej tytuł to „Książka” (2013), przedmiot niby też – chociaż w oczy rzucają nam się przede wszystkim mało estetyczne „zabrudzenia”, z którymi konserwator papieru mógłby mieć poważny problem. Nie są to naderwane albo wyświechtane kartki, zagięte rogi czy inne dowody intensywnej lektury. Widoczne jest tu przede wszystkim niewidoczne. To, co powstaje na styku i w kontakcie – między przedmiotem kultury a nami – nagromadzone, naturalne produkty przemiany materii, które oblepiają i wnikają w formę kulturowego artefaktu. Czytanie jako proces zacierania granic natura/kultura ilustruje bardzo wyraźnie o jakie granice i podziały chodzi w Bio arcie. O te, których faktycznie nie ma, które, jeśli wziąć je chociażby pod lupę, okazują się być tak nieszczelne, że ich dalsze, ewentualne istnienie staje się sprawą całkowicie umowną. Bio artu i jego praca z przeformułowywaniem języka, znajduje swoje odbicie przede wszystkim w badaniach interdyscyplinarnych skupiających się na twórczym połączeniu dyscyplin. Jego semantyczny wymiar znajduje odbicie także w sztuce, czego przykładem są obie, wymienione tu prace stworzone w Pracowni Działań Transdyscyplinarnych.

Malina Barcikowska

 



[1] Określenia pochodzą z artykułów w książce „Biowładza i bioaktywizm. Sztuka w dobie posthumanizmu.” G. Klaman, Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku, 2015.

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.