Drukuj

1.

„Między” jest słowem, które nadaje sens sztuce, ale może zachwiać istnieniem. Co dla „ja” tak naprawdę znaczy, że jest między punktem A i B, w międzyczasie i między innymi? Pomimo, że przyimek teoretycznie wprowadza granice, rozsmarowuje „ja” warstwą tak cienką, że w końcu więcej prześwieca, niż zostaje zakryte. Być może zgodzimy się przyznać, że taka „podroż” jest uzdrawiająca dla chorującego czasami na rozdęcie ego, ale zupełnie dezorientująca. Nie dość, że nie posiadamy jednego tonu stając się gamą rozpiętą między najmocniejszym a najdelikatniejszym przyciśnięciem ołówka, milczeniem a krzykiem, urodzeniem a śmiercią to zamiast „ja” sami o sobie powinniśmy powiedzieć „ty”, lub „ona”, „on”. Nie sposób się w tej sytuacji jednoznacznie określić. Stajemy się obszarem, którego tu i teraz - nie ma.

2.

„Między” to praca Stanisława Dróżdża, która pierwotnie ucieleśniła się w Galerii Foksal w 1977 roku. Wnętrze pomieszczenia pokryto literami, które składają się na tytułowe słowo - nigdy nie zostało ono zapisane w całości, a odczytujemy je bez najmniejszego problemu. Ta praca, to przykład poezji konkretnej, która polegać ma „na zautonomizowaniu słowa. Wyizolowaniu go z kontekstu językowego, wyizolowaniu go także z kontekstu rzeczywistości pozajęzykowej, żeby słowo jak gdyby samo w sobie i dla siebie znaczyło. W poezji konkretnej forma jest zdeterminowana treścią, a treść formą. Poezja tradycyjna opisuje obraz. Poezja konkretna pisze obrazem”[1]. Po tym, jak pisarz Borges opowie o gorliwych kartografach, sporządzających w końcu mapy tak dokładne jak Cesarstwo, filozof Baudrillard idąc o krok dalej nie doświadczy już żadnego terytorium. Uzna, że rzeczywistość nie istnieje i to znaki podają się, za świat. „Między” nie chce już niczego znaczyć, wyrzeka się bycia nazwą, określeniem. Wyemancypowało się i nie odsyła poza siebie, zapominając o praktycznym powodzie, dla którego jest w użyciu. Słowu udostępniono własny pokój, który pozwala mu „być” na własnych zasadach. „Być” tak długo, dopóki nie pojawi się w nim oko.

3.

Oko, które potraktuje poezję jak zadanie matematyczne o podróżach. Chociaż żadne pytanie nie padło, dostrzeże „problem” i będzie wykazywać się spostrzegawczością. Ile w rzeczywistości wynosi odległość od A do B? Ile razy uda się odczytać ukryte słowo? Trzeba się zmusić, żeby przyznać, że chodzi o rozbicie. Chętniej posługujemy się biegłością czytania. Niczym w łamigłówce staramy się policzyć ile razy uda się odnaleźć zaszyfrowany wyraz i pochwalić się wynikiem. Instynktem kultury, „między”, które kolejnością nie chce wyróżniać żadnej ze swoich literek - scalamy, uspójniamy, sprowadzamy do konkretu. To prawda podmiotu. Ciała i oka, które kiedy wkracza, musi zająć miejsce i przyjąć postawę. Zaznaczyć swoją obecność. Jeśli pokój, do którego został wpuszczony jest z jego punktu widzenia trudny do określenia, narzuca własny porządek. Chociaż jest tylko gościem miejsca, stara się zorganizować je tak, żeby samemu czuć się w nim jak najlepiej. Nie zrobić tego, mogłoby oznaczać zagubienie.

4.

Trudno być między słowami, ale niemożliwym wydaje się być w języku, który odrzuca reguły. Jeśli jednak zaryzykujemy przekonamy się, jak bardzo jest w tym uczciwy. „M i ę d z y” dopiero teraz wydaje się być sobą. Rezygnując z odniesienia „na zewnątrz” - opisywania, nazywania, określania poszukuje znaczenia we własnym wnętrzu. Kiedy zaburza kolejność czcionek, rezygnując z hierarchii bycia pierwszą, drugą, szóstą nadaje literkom sens zgodny z tym, co oznacza i każdej z nich dotyczy on tak samo. Literki uwolniono, zaburzono szereg, zapominając o początkowym i ostatnim punkcie na linii słowa. Stałe miejsce, z którego przywykły oceniać pozycję swoją i innych, przestało różnicować. Każda jest tylko między.

5.

Wyizolowana racjonalność w pokoju skruszonego słowa może poczuć poważny dyskomfort, ale taka sytuacja może okazać się  powrotem ciała. Zdecydować się na obecność tu to zgodzić się także z własną przypadkowością, chwilowością, efemerycznością - zaufać drodze, a nie celom.

Malina Barcikowska

 

 



 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.