W najnowszym numerze...

fot. Maurycy Gomulicki / Ola (23), Bibliophilia

1.

Na portalu dla kolekcjonerów można kupić miniaturowy „rząd książek” wykonany z żywicy, można też, przystroić się w „rząd książek” w formie gustownego naszyjnika - naprawdę bardzo ładne. W pewnej, profesjonalnej firmie można zamówić kilka rzędów książek, a nawet całe biblioteki zaprojektowane tak, żeby pasowały do zainteresowań klientów ale i wnętrz mieszkań - naprawdę bardzo efektowne. W bibliotekach przyszłości ma ich za to nie być w ogóle. „Niedawno otrzymałem magazyn(…) – zwierza się J. M. Coetzee w liście do Paula Austera - Był w nim artykuł z okazji otwarcia nowej biblioteki uniwersyteckiej, wyposażonej w stanowiska komputerowe i pokoje do nauki, i sale konferencyjne, i niezliczone stanowiska pracy. Przeczytałem artykuł, a potem ponownie, by się upewnić. Miałem rację. Słowo „książka” nie padło ani razu.”[1] Pewnie. Książka jest niepraktyczna. Ale może być - ładna. Dlatego wydaje się, że pewnym sposobem zachowania tradycyjnej biblioteki, jest podniesienie jej walorów estetycznych, co może najłatwiej osiągnąć przez zaproszenie tam modelek - młodych i w kostiumach kąpielowych - pozujących na tle pełnych regałów. Wtedy będzie i ładnie i efektownie a wnętrze zachowa biblioteczny charakter. Uwaga! To nie jest reklama. To „Bibliophilia” i bardzo praktyczny wniosek wypływający z obejrzenia rejestracji projektu Maurycego Gomulickiego.

2.

Bibliophili blisko do filozofii. Obie mocno kochają, a „…właściwy rozwój miłości tak wyglądać powinien: już za młodu chodzi człowiek za ładnymi ciałami (…) A potem więcej zaczyna cenić piękność, ukrytą w duszach niż tę, która w ciele mieszka; toteż jeśli w kim duszę zdrową znajdzie, choćby nawet jej ciało nieszczególnie kwitło, wystarcza mu to, i kochać zaczyna, i troszczyć się (…) z czasem musi zobaczyć piękno ukryte w czynach i prawach (…). Wtedy mu się piękno ciał zaczyna wydawać czymś małym i znikomym. Od czynów przejdzie do nauk.”[2] Chociaż słowa te padły w dialogu „Uczta” Platona wiele wieków temu wydają się one dobrze oddawać krajobraz intelektualny cyklu fotografii Gomulickiego. Inspirację do stworzenia „Bibliophili” artysta znalazł w pełnym książek dzieciństwie spędzonym w domu dziadka – Juliusza Wiktora Gomulickiego. Wnuk nazwie go „humanistą” i „wielbicielem pięknych pań”, a że odwiedzał go przez ponad 30 lat można przypuszczać, że z biblioteką dziadka łączy się wkroczenie na niejeden stopień poznania. Co prawda artysta określi je jako „rozliczne inicjacje”, ale z dbałości o spójność interpretacyjną można chcieć przypuszczać, że cykl zdjęć oddaje esencję miłości platonicznej - bez zbędnego wartościowania przebytych odcinków drogi.

3.

Było „jak w marzeniu”: Ela (21), Paulina (22), Patrycja (15), Ola (23), Justyna (16), Kasia (20), Sheily (22), Sofia (22) i Yutsil (26) „Półmrok, szelest papieru, zapach farby drukarskiej, bose stopy, polakierowane na czerwono paznokcie, palce czarne od kurzu”[3]. Pierwotnie Gomulicki fotografował zmiany zachodzące w przestrzeni 10-tysięcznego księgozbioru, który przy pomocy dziewczyn porządkował po śmierci dziadka. Dopiero na końcu w dłoniach modelek pojawiły się wybrane egzemplarze literatury o tytułach: „ Niepokój”, „Lolita”, „Instinct”, „Aesthetics…”, „Sigmunt Freud…” – włosy modelek czasem przysłoniły tytuł, kiedy indziej opadły kosmykami na twarz. „To może nieco naiwna, ale droga mojemu sercu opowieść o pożądaniu i pięknie książek”[4] - napisze Maurycy Gomulicki we stępie do katalogu wystawy, którą można było oglądać w MOCAK–u w Krakowie w 2011 roku. I wydaje się, że należy do takiego wyznania podejść z pełną nostalgii życzliwością.

4.

Tradycyjnie rozumiane piękno, jest wartością skompromitowaną. „Jednak estetyka - jak pisze Anna Maria Potocka, dyrektorka wspomnianej tu instytucji, w słynnej książce „Estetyka kontra sztuka” - ciągle jest głodna piękna.”[5] Przekonanie, że jest ono jej naczelną wartością sprawia, że na artystach próbuje się wymusić umiejętność jego uprzedmiotowienia w dziełach sztuki. Tym samym praca ich zostaje ukierunkowana na bardzo konkretny rezultat - stworzenie obiektów budzących doznania łączone z estetyczną przyjemnością. Artystów czyni to konformistami i sprawia, że prace „według przepisu” nie mają, według autorki, większej wartości niż reklamowy baner. Jednym z zadań współczesnej estetyki powinno więc być „odzyskanie piękna”, co przede wszystkim oznacza wydobycie się ze spuścizny filozofa Platona - Potocka kwestionuje zarówno wartość piękna jako idei jak i naszą umiejętność jego dostrzegania, przyporządkowując mu inne sposoby wydarzania się w sztuce. „Bibliophilia” to dziewczyny + książki, erotyczne fascynacje + wiedza czyli pierwszy i ostatni stopień Platońskiego przepisu na sukces.

5.

Pracom Gomulickiego można więc postawić zarzut o zrealizowanie pracy obliczonej na efekt, nie mówiąc już o tzw. przedmiotowym potraktowaniu kobiet, które występują tu w roli pięknego obiektu, czy banalizacji przekazu. Życzliwszy odbiorca będzie jednak szukał skojarzeń pomiędzy zmysłowością modelek a pełnym doznań obcowaniem z tradycyjną książką. „Fakt, że to co nazywamy książką można trzymać w dłoni, że ma to swój zapach, jest przypadkiem wynikającym z metod produkcji”[6] stwierdzi w cytowanym liście Coetzee - prace Gomulickiego podpowiadają nam, że z faktem tym łączy się coś więcej niż racjonalne wytłumaczenie. Jeśli więc przyjmiemy wobec prezentowanej pracy strategię życzliwości interpretacyjnej możemy pójść dwiema drogami – zrealizować na wzór „Bibliophili” sesję fotograficzną w pobliskiej bibliotece lub, mimo wszystko, poczytać Platona, zadziwić się nad wielkością księgozbioru dziadka Gomulickiego i przyznać, że spędzona tam młodość, musiała być naprawdę fajna.

Malina Barcikowska

 



[1] P. Auster, J.M. Coetzee „Tu i teraz”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2014, s. 171

[2] Platon „Dialogi”, Unia Wydawnicza „Verum”, Warszawa 1993, s. 110

[3] M. Gomulicki „Bibliophilia”, MOCAK, Kraków 2011

[4] j.w.

[5] A.M. Potocka „Estetyka kontra sztuka”, Fundacja Aletheia, 2007, s. 115

[6] P. Auster, J.M. Coetzee „Tu i teraz”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2014, s. 172

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2017 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.