W najnowszym numerze...

Reda Red.a

Radosław Wiśniewski

Radek Wiśniewski wskrzesza dawne teksty z pisma "Red." – wciąż aktualne

 

Karton książek, dwa laptopy, prawie żadnych pieniędzy na zapas i od razu na drugi dzień mandat od uczynnej szwedzkiej policji. Nie wiem jakim sposobem wymyśliliście sobie, że jako pensjonariusze Baltic Center for Writers możecie sobie ustawiać samochód na parkingu koło budynku tej instytucji. Otóż nie jest tak. Bowiem z okien Centrum widać szeroko i daleko, ponad klifem i częściowo ponad wieżami Kościoła Najświętszej Maryi Panny czyli Domkyrka. To punkt, w którym wszyscy robią zdjęcia, przychodzą oglądać zachody słońca, rozpoznawać światła promów, pochylone płatki jachtów, włóczyć wzrok nad czerwonymi dachami stłoczonymi, upchanymi w amorficznym labiryncie uliczek szerokich na wyciągnięcie ramion, długich na obrócenie w myślach w czasie marszu dwa razy ich nazw własnych.

Radosław Wiśniewski: Jarku, kilka lat temu na spotkaniu autorskim, gdzieżby indziej jak nie w Galerii w Brzegu czytając wiersze z tomu „Victoria” mówiłeś, że to tom o zwycięstwie, w tym o zwycięstwie nad potrzebą pisania wierszy. Zapowiadałeś, że to ostatnie wiersze, więcej nie będzie i już. Co miało zostać napisane, zostało napisane. A tymczasem ciągnie wilka do lasu…

Jarosław Klejnocki: Że jednak opublikowałem nowy tomik, tak? „W proch”? Wtedy, gdy to mówiłem, a powtórzyłem to też w innych miejscach później, mówiłem, tak mi się zdawało, szczerze. Nie miałem potrzeby pisania. „W proch” to zbiór rzeczy poniekąd z przeszłości, takie wyciąganie wierszy z szuflady, która wydawała się zamknięta. Wyjąłem więc to, co miałem w zanadrzu i co mi się jeszcze po drodze, siłą jakiejś, kurczę, inercji, urodziło, ale postanowiłem wydać to tylko w wersji ebookowej. Z różnych powodów, ale także dlatego, że już nie miałem, nie mam siły wracać do papieru. I żeby, mimo wszystko, pozostać na marginesie. Bo ebooki to wciąż wielki margines kultury jest, przynajmniej u nas, w naszym kraju. Ale może też, dzięki temu, zostanę zaliczony do grona ebookowych prekursorów (śmiech).

W roku 2012 ostatniego wywiadu jako redaktor naczelny pisma literackiego „Red.” Radosław Wiśniewski udzielił sam sobie. Poniżej przedstawiamy ów ekskluzywny materiał niemal w całości. Ewentualne skróty pochodzą od redakcji.

 

STOS MEMÓW I ZABOBONÓW LITERATURY POLSKIEJ

[...]Stanowczo za daleko poszliśmy w uprzejmości względem zabobonnych mędrków. Wypada raz wreszcie z tym skończyć, odróżnić hipotezę naukową od widzimisię demagoga, naukę od fantazji, uczciwy wysiłek filozoficzny od pustej gadaniny. A to tym bardziej, że owa gadanina miewa, niestety, tragiczne skutki [...]


[J.M. Bocheński OP, „Sto zabobonów”]

Mem piąty – który mówi o iluzoryczności kariery literackiej i względności nagród doczesnych

STOS MEMÓW I ZABOBONÓW LITERATURY POLSKIEJ

[...]Stanowczo za daleko poszliśmy w uprzejmości względem zabobonnych mędrków. Wypada raz wreszcie z tym skończyć, odróżnić hipotezę naukową od widzimisię demagoga, naukę od fantazji, uczciwy wysiłek filozoficzny od pustej gadaniny. A to tym bardziej, że owa gadanina miewa, niestety, tragiczne skutki [...]


[J.M. Bocheński OP, „Sto zabobonów”]

Mem czwarty – który mówi o znaności i uznaności i wynikającej z niej nietykalności cielesnej i tekstowej wielu autorów.