W najnowszym numerze...

Recenzje

Proszę nie płakać – żadnych łez czystych, rzęsistych…

Cóż za przekorny tytuł… Bo przecież podmiot liryczny wielu z tych wierszy płacze, ale nie tym płaczem romantycznym, mickiewiczowskim

Polały się łzy me czyste, rzęsiste
Na me dzieciństwo sielskie, anielskie

1.

Lekturę najnowszej książki Karola Graczyka, „Łowy” (2009), poprzedziłam powrotem do jego poprzednich zbiorów poezji, debiutanckiego „oko i oko” (2007) i „osiemdziesiąt cztery” (2009) - powrotem, który przy okazji uświadomił mi, jak płodnym i „wydawniczo skutecznym” autorem jest Graczyk: 3 lata - 3 książki. Ale nie statystykom służyła lektura na wstecznym, a raczej przyjemności ponownego wejścia w znane mi teksty, by na ich gruncie zapoznać się z najnowszą propozycją gorzowskiego poety. Coś jeszcze jednak zwróciło moją uwagę. Otóż: pierwszy tom był dedykowany rodzicom, opatrzony zachęcającym blurbem Ewy Sonnenberg, wstępem Arkadiusza Frani, posłowiem Leszka Nowary, krótko mówiąc – solidnie przygotowana i z powagą potraktowana książka. Podobnie kolejna. Aż tu nagle: „Łowy”, pozbawione podpórki blurbowo-posłownej, dedykowane białej czekoladzie spod łóżka, opatrzone prowokacyjnym mottem Leszka Bakuły: zdychanie nie jest sztuką, / a to wielka szkoda, z następującym wersem „pierwszego kontaktu”: nie będziemy czekać na gwiazdy, inne gówna [w: Chmury na trawiastych kortach Wimbledonu].

W październiku 2010 nakładem wydawnictwa Goddam Agencja Artystyczna ukazał się debiutancki tomik wierszy Izabeli Fietkiewicz-Paszek Portret niesymetryczny.

Światem po euklidesowemu rządzi symetria, dążymy do symetrii, w ogólnoludzkim pojęciu, synonimu ładu i równowagi. Gdzie wobec tego miejsce na asymetrię? I czym ona tak naprawdę jest – utratą? Czegoś, kogoś, nas samych?

Portret niesymetryczny to znaczy jaki? Co w nim przeważa, co się kurczy?

Jednoczęściowy wierzchni strój kobiecy – taką definicję podają słowniki na określenie sukni, części garderoby, która jest bezspornym atrybutem kobiecości.

Debiutancki tomik Aleksandry Słowik nosi właśnie taki tytuł. Rozbudowana definicja sukni każe nam snuć przypuszczenia, że wiersze, które znajdziemy w środku będą kobiece, jakkolwiek to określenie źle nie brzmi. I są kobiece, ale kobiece nie znaczy wcale banalne, sentymentalne, ckliwe.

Tomasz Piekło (1983), poeta, od kilku lat obecny przede wszystkim na portalach poetyckich, redaktor magazynu Fragment, nadając debiutanckiej książce tak przewrotny tytuł, prowokuje odbiorcę do namysłu jeszcze przed lekturą, czy język wiersza jest (bywa? może być? powinien być?) kunsztownie zawiązany, czy raczej może niebezpiecznie splątany. Pewne w tej kwestii jest jedynie to, że słowa są niecierpliwe, wyrywają się spod skrzydeł, / chcą mówić same za siebie [Lekcja], a historie, / których nie opowiesz, będą krążyły / w innym obiegu [Lato, 1982].