W najnowszym numerze...

Recenzje

Biblioteka wojewódzka filia nr 5. Wizyta jak zwykle krótka i konkretna: książka, do której przeczytania zobligowana jestem przez prowadzącego zajęcia na UG i książka pisana w języku angielskim. Taki system. Jedna książka w języku ojczystym, jedna w angielskim.

Nie wiem, czy nie nazwałbym tego zbioru formą krytyki literackiej lub w ogóle krytyki sztuki i czasów, ujętą w ramy języka poetyckiego. To pewnego rodzaju traktacik na temat miar i wag. W którymś z bliskowschodnich plemion odległości przelicza się na czajniki herbaty – wypicie jednego czajnika w drodze określa odległość, jaką się w tym czasie przebyło. Pytanie brzmi, czy przyjęte miary nadal mają zastosowanie w innych miejscach i warunkach. Autor zauważa, że miary, które stosujemy od wieków (przyjęta etyka, religia, tradycja, system wartości) nie czują się obecnie najlepiej, w wielu wypadkach dezaktualizują się, co powoduje zarówno smutek (normalny, kiedy odchodzi coś, do czego się przywiązaliśmy), jak i dezorientację (utratę punktów odniesienia). Do tego dochodzi pytanie - czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy (parafrazując przykład sprzed chwili) zaczęli mierzyć odległości w czajnikach herbaty, zamiast laserowymi dalmierzami.

Książka Leona Zdanowicza Opowiastki opowiadające robi wrażenie. Intryguje już przemyślnym zapisem tytułu, który można przeczytać zwyczajnie Opowiastki opowiada Leon Zdanowicz. Lepiej jednak nie pomijać dziwnej końcówki „jące”, bo stanowi ona  zapowiedź ciekawej warstwy językowej opowiadań. Owa końcówka ma znaczenie dla zawartości całej książki, zarówno w treści jak i w formie, bo nie jest to zwykłe opowiadanie zdarzeń, lecz, jak to sam autor nazywa, „opowiastkowanie”, którego należy słuchać, bo tylko wtedy jest autentyczne.

Kotłowanina pomysłów na wiersze, których zadaniem jest znosić się wzajemnie, znosić się wewnętrznie, znosić jedną strofę drugą strofą, zdanie - zdaniem, słowo - słowem, tytuł - puentą, puentę - brakiem puenty, zaprzeczenie - zaprzeczeniem. Pewnie nie wymieniłem wszystkich pokładów ideowych zbioru. Pomysł na pierwszy rzut oka znakomity, choć prowokujący natychmiast sporo wątpliwości.

Żniwo gniewu - tytuł sugeruje, że będzie sporo tragizmu. Żniwo, zebranie plonów przez gniew, jedno z najsilniejszych uczuć ludzkich i najbardziej destrukcyjne. Bardzo wymowne i wprowadzające w nastrój powieści. W nocie na okładce można przeczytać zarys tematyczny książki oraz informacje o autorce.