W najnowszym numerze...

Teresa Rudowicz - Oni. Wiersze z pamięci

Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta. *

Są różne sposoby utrwalania i przekazywania wiedzy o przeszłości. Pamięć historyczna jest oficjalnie usankcjonowanym kanonem – tego się uczy w szkołach, czci w rocznice. Ale każdy z nas funkcjonuje także (a może – przede wszystkim) w ramach pamięci społecznej, niekonsekwentnej i nieuporządkowanej, bo opartej na mitach i symbolach, gdzie główną rolę odgrywają „bohaterowie”, często kreowani w oparciu o subiektywne wspomnienia, które „muszą być odczytywane poprzez specyficzne kategorie prawdy, różne od standardów tzw. prawdy obiektywnej czy historycznej, gdyż proces swobodnej narracji naznaczony jest zawsze piętnem kreacji i autokreacji” (fragment z założeń programu „Pamięć – Miejsce – Obecność” realizowanego przez Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie).

Wiersze zebrane w tym arkuszu są właśnie takim prywatnym zapisem losów. Ich przestrzeń czasowa obejmuje lata tuż przed II wojną światową, czas holocaustu i trudne lata powojenne. Druga płaszczyzna to współczesność. Jeśli chodzi o „miejsce”, to obejmuje ono obszary związane z życiem naszych zapominanych współbraci w II Rzeczypospolitej (Ukraińców – Łemków i Żydów). W jednym wypadku temat wojny przenosi nas aż do współczesnej Gruzji.

Takie współczujące, empatyczne OPISANIE ludzi skrzywdzonych nie byłoby niczym nowym. Podtrzymanie istnienia nieobecnych przez pamiętanie o nich jest dziełem szlachetnym. Jednak te wiersze idą dalej – to nie jest tylko zbiór biografii. Dzieje się tu rzecz rzadko spotykana. I to od wiersza otwierającego zbiór („Kompozycja 64/28”). Autorka dekonspiruje się ujawniając, że „Teresa Rudowicz” to tylko pseudonim literacki. Ale wybrany nieprzypadkowo, bowiem poetka „na użytek wierszy”(!) wciela się w tożsamość osoby realnie istniejącej. Chodzi o współczesną artystkę-plastyka Teresę Rudowicz (1928-1994). Wiersz nosi tytuł jednego z kolaży artystki z roku 1964 i nawiązuje w treści do elementów użytych do tej kompozycji (jak choćby strona gazety z 1939 informująca o zbombardowaniu Warszawy z tytułem „Do sumienia świata”). „pamięć Tereso pamięć jest tworzywem” – pisze poetka, i dalej: „myślisz że przypadkiem / na użytek wierszy / ubrałam się w twoją tożsamość”. Ten gest (choć trudno to nazwać tylko gestem) ma wielorakie skutki. Autorka wyrusza w podróż w głąb historii, własnej i społecznej pamięci. Kreując postać „poetki Teresy Rudowicz” tworzy także siebie, z tego, co było, co zostało przeżyte; patrząc w trochę niedzisiejszy sposób, pyta o funkcję sumienia w świecie, nie tylko tym ze wspomnień, ale też dzisiejszym.

Wojny są pozbawione pamięci… *

„Psalm 128” jest przykładem na to, że „poetka Teresa Rudowicz” jest nastrojona na dostrzeganie i współprzeżywanie każdej dziejącej się krzywdy. Tu wciela się w Gruzinkę, która w jednej chwili - w czasie bombardowania - traci męża, syna i przyszłość.

Wojna i jej skutki dotykają szczególnie kobiet, które jednak przez kataklizmy przechodzą pewniej od mężczyzn. „Ślubna fotografia” to najkrótsza historia rodzinna z cezurą wojenną.

„zdobędzie worek mąki, bomby nie przeszkodzą
miesić ciasta w dzieży, musi upiec chleby”

„Wojna
odbierze mu rozum.”

Dwie różne reakcje – dwa sposoby na przetrwanie i życie. Ale za każdy wybór się płaci. On – skończy jako alkoholik. Jej twarz na fotografii ocalonej przez jedno z dzieci(!) przypominać będzie „strwożonego ptaka”.

Każdy z wierszy opowiada inną historię. Mamy więc kobietę napiętnowaną mianem „kacapki” (która „na szczęście” nauczyła się żyć „z podkulonym ogonem”). Jest też przeklęta „bolszewicka dziwka”. Mamy wiersz o kresowym artyście znad Dniestra, wajdelocie, który „grał na okarynie. Doiny niosły / smutek porzuconego narodu.”). W końcu pojawia się powojenna, radziecka rzeczywistość – mieszanka śladów historii (Mojsze, syn Ołeny, czyta „Godzinę myśli” Słowackiego z pięknym wyimkiem „tam – pod okiem pamięci”) - a nowym („z synagogi odjeżdżają autobusy”).

Kilka wierszy skupionych na losach członków diaspory żydowskiej to nie tylko wspomnienia i opowieści, lecz próby zmierzenia się z odwiecznymi pytaniami. „Jak to jest być u siebie” – pyta poetka w imieniu narodu wiecznych tułaczy. Wybór noszenia „wisiora z gwiazdą” przez peelkę wiersza „8/10” jest też próbą ocalenia pamięci, mimo wciąż trwającej pogardy. „Makom cadik” pokazuje cały tygiel narodowościowy, który funkcjonował „wtedy”.

„Synowa Niemca i Ukrainki,
gdzie zawieszę swoją gwiazdę?”

To bohaterka, której miłość przegrywa z „prawem” – „nur für Deutsche”.

Pamięć obejmuje także to, co niematerialne, intymne. Strachy, lęki i sny – „duch mieszka za ścianą” („timszel”). Trzeba się zmagać z tym wszystkim, co było, co zostało opowiedziane i usłyszane, i stawać wciąż przed koniecznością wyboru (czy też: możliwością wyboru). Potencjalność stwierdzenia „mogłam, możesz, będzie mogła” zostaje spointowana oczywistą prawdą, że „liczba co rusz pojedyncza.”, a więc każdy sam osobno odpowiada za swoje wybory i ponosi ich konsekwencje. Tak, jak w modlitwie do śmierci („wiersz, który chce być prozą”) – historii dogorywającego w samotności Jurycha, któremu gangrena „odbiera nogi”.

Są osoby, które się pamięta, i osoby, o których się śni. *

Wydawać by się mogło, że trauma wojenna, często objawiająca się w snach, odejdzie wraz z pokoleniem, które ten dramat bezpośrednio dotknął. Jednak okazuje się to złudą. „Poetka wcielona” w postać historyczną, wędrująca po prywatnych historiach ludzi, których czyni bohaterami swoich wierszy, doświadcza tego stanu.

„nie jestem kobietą – krzyczałam. Jestem
szmacianą lalką uszytą z resztek.”

– mówi peelka wiersza „znów śniłam wodę”.

I dalej:

„będę tam albo gdzieś indziej // albo się nie obudzę.”

Być pomiędzy światami, nieść w sobie losy wielu i je „powtarzać”, to zadanie niełatwe. Trudno z tym żyć, żeby nie oszaleć czy też wybrać „łatwą ucieczkę”. Czy rację ma Emil Cioran mówiąc: „Jeśli chce się być szczęśliwym, nie wolno gmerać w pamięci”?

Bogdan Zdanowicz – bezet

* (cytaty pochodzą z książki: Carlos Ruíz Zafón, Cień wiatru)

 

Autor: Teresa Rudowicz
Tytuł: Oni. Wiersze z pamięci
Wydawca: Zaułek Wydawniczy Pomyłka, Szczecin 2011
ISBN: 978-83-930063-6-6

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.