W najnowszym numerze...

Lucie Di Angeli-Ilovan - Żniwo gniewu

Żniwo gniewu - tytuł sugeruje, że będzie sporo tragizmu. Żniwo, zebranie plonów przez gniew, jedno z najsilniejszych uczuć ludzkich i najbardziej destrukcyjne. Bardzo wymowne i wprowadzające w nastrój powieści. W nocie na okładce można przeczytać zarys tematyczny książki oraz informacje o autorce.

Historia dwóch sióstr. Dwa życiorysy złączone w jeden. Czasy II wojny światowej, sytuacja ludności cywilnej zamieszkałej na kresach, konkretnie na Litwie – miejscu wielokulturowym, wielonarodowościowym, wieloreligijnym. Autorka to Amerykanka polskiego pochodzenia. I tu pojawiła się wątpliwość – czy ktoś, kto od wielu lat mieszka za granicą, za oceanem, jest w stanie operować językiem gładko, tak, jak oczekuje polski czytelnik? Czy wiedza pisarki o obyczajach i podłożu historyczno-kulturowym jest wystarczająca? Polska to skomplikowany kraj, a jej historia trudna i zawiła. Wystąpiła również obawa przed patosem. Nietrudno w niego popaść poruszając tematykę wojenną. A patos konstruowany kilkadziesiąt lat po wydarzeniach nie może brzmieć szczerze i autentycznie. Zostałam zaskoczona. Nie dość, że nie znalazłam uchybień historycznych, a wielu szczegółów o ówczesnym życiu się dowiedziałam, to nie znalazłam ani krzty pompatycznych wynurzeń i roztkliwiania się nad ranami Chrystusa narodów. Autorce udało się wyraźnie zarysować swoją empatyczną postawę do głównych bohaterek i trudnych czasów, niesprawiedliwości, okrucieństwa i bezprawia bez popadania w przesadę, egzaltację i epatowania niepotrzebnym naturalizmem w opisywaniu wydarzeń. No, może znajduję jeden błąd literaturoznawczy, ale to też nie jest potwierdzone. Mianowicie, wspomniany w przypisie wiersz Miłosza, najprawdopodobniej nie jest jego autorstwa, a pana Turka. W każdym razie jeden z panów się go wypiera, a drugi równie nieskutecznie pod nim podpisuje.

Historia zaczyna się przed wybuchem wojny. Poznajemy katolicką rodzinę Góreckich, zamieszkałą w małej miejscowości w powiecie wileńskim. Matka, zdegradowana społecznie przez małżeństwo ze stolarzem szlachcianka, jej nadużywający alkoholu, drwiący z „zakurzonego” tytułu, mąż i gromadka dzieci, które trzeba wykarmić i wychować. Najlepiej wykształcić, wyuczyć zawodu, posłać w świat „z fachem w ręku”. A cóż w momencie, gdy jedna z córek  nie chcę się uczyć? Trzeba nauczyć ją „moresu”, dać nauczkę, by szanowała starania matki i zrozumiała, że posłuszeństwo jest cnotą. Najlepszym sposobem według matki Kaszmiry było umieszczenie jej na służbie u zamożnych Żydów. Nie mogła wiedzieć, że stary Żyd będzie wykorzystywał dziewczynę seksualnie. Od tego momentu zaczynają się wszystkie problemy pięknej młodej Polki. Zawsze niepewna uczuć, chwiejna charakterologicznie, zazdroszcząca siostrze Maruszce bezkrytycznej miłości matki i szczęśliwego małżeństwa z polskim oficerem, szlachcicem spod Krakowa, sama związana z żydowskim komunistą, Szurą.

Zmiany historyczne i ustrojowe – natarczywość bolszewizmu, konfrontacja z faszyzmem, strach ludności przed obiema nacjonalistycznymi siłami, a w konsekwencji skarlenie moralności jednostek zweryfikowały wartości sióstr i pchnęły w wir szaleństwa dziejowego. Ucieczka, głód, poniewierka, poniżenie, bezsilna obserwacja przemocy – to wszystko utwardziło niestabilny charakter jednej i samodzielność drugiej z sióstr. Utrata bliskich, zależność od siebie, wspólne działania na nowo ukształtowały uczucia i postawy wobec siebie.

Książka kojarzy się z powieścią Bohiń Tadeusza Konwickiego. Mimo, że mówi o innych czasach, bo tło historyczne dziejów Heleny Konwickiej, to okres po powstaniu styczniowym, to główny motyw pozostaje ten sam – walka kobiety z męskim światem wojny, własnymi słabościami i uprzedzeniami społecznymi. Inny jest też język - u Konwickiego większa jest jego elegancja, polot literacki, w Żniwie gniewu jest bardziej „przaśny”, miejscami potoczny. To jednak nie przeszkadzało, przypuszczam nawet, że dla wielu czytelników było wręcz atutem, w oddaniu się całkowicie akcji. Wszystko to bowiem opisane jest w sposób niezwykle plastyczny, przystępny, bez wybielania postaci, z ich słabościami, błędami, czasem wręcz z zadziwiającą szczerością wobec czytelnika, obnażaniem zwykłego człowieczego ego. Męczyły jedynie, a czasem wręcz drażniły opisy scen erotycznych. Jest to wątek tak wyeksploatowany w literaturze i na tyle sposobów, że chcąc się wdawać w szczegóły, a nie chcąc popadać w banał, należałoby sięgnąć po inne środki językowe niż znalezione w książce epitety „wilgoci”, „wybuchów” i „drżeń”. Możliwe, że oszczędność w tym temacie zaprezentowała by się lepiej.

Bardzo naturalną formą narracyjną wydaje się być forma wynurzeń autobiograficznych autorki i mieszanie dwóch wymiarów czasowych powieści – osadzenie we współczesnych losach dzieci – losów matek, poprzez retrospekcję, to znaczy - odczytywanie zapisów i dzienników Kaszmiry prowadzonych w czasie życia na Kresach i podczas tułaczki przez Małopolskę, Prusy Wschodnie, na Ziemie Odzyskane. Wyłaniają się z nich pokrzywione losy kresowych kobiet.

Izabela Wageman

 

Autor: Lucie Di Angeli-Ilovan
Tytuł: Żniwo Gniewu
Wydawnictwo: Zysk i s-ka
ISBN: 978-83-7506-547-3

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.