W najnowszym numerze...

Justyna Fruzińska - Jest czarna

(omówienie interpretacyjne wierszy z tomu Justyny Fruzińskiej „Jest czarna”)

 

„Ja” liryczne w utworach Justyny Fruzińskiej przesuwa się po cienkiej nici szukania Boga jako Absolutu, Siły Wyższej, która determinuje bytność ludzką tu i teraz. Właściwie trudno jednoznacznie dociec, w jakiej religii się znajdujemy, wywiązuje się bowiem poczucie eklektyzmu wyznaniowego. Autorka doświadcza czytelnika, podsuwając mu narzędzia wielokulturowości:

znów się urodziłeś; nigdy nie jest się samemu, zawsze towarzyszą nam miliony / gnijących dusz, które nie sypiają; może widziałeś w ostatnim drgnieniu umysłu / ku czerwonemu Buddzie, że tkwię ci na zawsze pod okiem, / że każde z twoich trzydziestu dziewięciu / słów rozwiąże się we mnie i wsiąknie w ziemię; żyjemy w wieku Kali, kiedy to nie szanuje się / krów i braminów; w śmiertelnym tai-chi / wykonałam przewidziane gesty, oblałam się czerniną, zapuściłam siwe / włosy. trzecie oko też płacze, do środka, to jest jego Tora i to jest jego nagroda.

Fakt bycia świadomym jest bolesny:

(…) świadomość uwiera,
nie daje się zagrzebać w nagrzanym piachu. można to nazwać
przebudzeniem. uwięzieniem.

(„bodhi”)

Człowiek nieświadomy może zawierzyć bezwarunkowo, ale bohater ukazany w „Jest czarna” zna sensy, których nie odkrył jeszcze przeciętny wierzący. Za taką wiedzę płaci się wątpliwościami, a może nawet wyrzutami:

panie (…) nie trzeba mi było
dawać i odbierać, wdech-wydech, nie trzeba
pochylać mi ramion uściskiem,

pod którym wszystkie Loweny przelewają się przez stołek
bioenergetyczny. bo jeśli miałam to wygrać z dala
od twojego słowa, jeśli sądzisz, że chcę to

wygrać, rozedrzeć, tym razem
mnie przeceniłeś.

(„no i czemu znowu”)

Nawiązanie do metod leczenia Alexandra Lowena w kontekście wiary i stworzenia zdradza bezradność poznawczą śmiertelnika, który musi sobie jakoś poradzić w życiu. Lowen twierdził, że jeśli u człowieka zostaje przywrócona jedność ciała i umysłu, doznaje on harmonii wewnętrznej i harmonii z całym światem, z czym dyskutuje „ja” liryczne. Wszelkie poszukiwania „uleczenia siebie” nie mogą odbywać się samoistnie i bez pomocy Boga. Mało tego – wszelakie dualizmy mogą obudzić w nas najpierw zachwyt, a potem przerażenie, nawet jakąś panikę, którą trzeba będzie z siebie wyprzeć i poukładać na nowo wartości, by powrócić do siebie:

(…) czas otworzyć obie warstwy chmur, pokazać
ukryte sensy i przerwać sen. oddać mi pulsujące jeszcze nadzienie,
moje życie, przeszłam próbę. przecież nie powiesz mi,
że ból rozpuszcza się w soli i moje morze
nigdy nie sięgnie dna.

(„***[jest takie morze, które nazbierało soli]”)

Poszukiwania duchowe od wieków były przypisane kapłanom, autorka mówi o ich roli, ale nie oszczędza też doświadczeń swojemu bohaterowi lirycznemu. Przeprowadza go przez różne stany duchowe, jakie mogą się człowiekowi przydarzyć z wyboru lub przypadku („bodhi”):

przestałam czekać. cofnęłam głowę między ramiona
i rozejrzałam się. nareszcie wokoło mnie zamiast czasu
było wielkie akwarium, obok ciało, na którym kończyło się
moje czekanie.

Podmiot liryczny jest w stanie umysłu bodhi, czyli w stanie samourzeczywistnienia lub przebudzenia charakterystycznego dla wielu religii i filozofii Wschodu. Natomiast dwuwiersz „samsara”: tik tik. trr. nie mogę się tam / przecisnąć nawiązuje do pojęcia cyklu narodzin, życia, śmierci i ponownych narodzin, czyli reinkarnacji (samsara). Człowiek świadomy próbuje przynależeć do jakiejś Siły Wyższej, której chce być wierny. Niewątpliwie szukamy, ale jeśli nie dostaniemy znaku, nasze gałęzie / na chwilę zapłoną jak zimne ognie, choć jesteśmy stworzeni, by zamykać oczy. jesteśmy / Jego neuronami. Szukanie odbywa się na wielu poziomach, dotyka heterogenicznych przejawów wiary, lecz zawsze wnioski są podobne – jesteśmy płytkim morzem. / lecz kocha się jedną falę.

W „Jest czarna” Justyny Fruzińskiej pojawia się jeszcze jeden istotny wątek, mocno zresztą związany z filozofią życia, a nawet wiarą – wątek kochanego mężczyzny. To osoba, która znika zbyt szybko, odchodzi, może nawet umiera. Podmiot mówi o jego filozofii życiowej, odniesieniu do stanów ducha. I tak naprawdę nie wiadomo, czy ten stan jest również stanem osoby mówiącej, czy raczej ugodą z powodu miłości do tego człowieka:

jesteś o cztery wcielenia do przodu, a mnie
nie nazywają przyjemna, lecz gorzka, nie noemi,
nie agrado, ale mara i amarga.

(„***[byłeś dla mnie koszulą, skórą oklejałeś mi nerki]”)

nasze życie było medytacją, dźwiękiem,
który brzmi, nie który ma nadejść.
widziałam liście w locie (…)

(„chów wsobny”)

Czas zmierzyć się z pytaniem: Kto jest czarną? W zbiorze kolor czarny pojawia się osiem razy: czarne oko; czarne nazwisko; czarny sweter; czarne łaty (kota); czarna taśma sitcomu. W ostatnim wierszu z tomiku czytamy trzykrotnie: she is black, jest czarna, jest czarna. Odpowiedzi szukam w wierszu kończącym – „Jest”. Jest czarna, co? W kontekście wszystkich wierszy: dziura, nieskończoność, śmierć, wiara, niepewność, droga człowieka, a może wieczność albo tajemnica? Możliwe, że żałoba po kimś ważnym jest czarna, a może Bóg jest czarna ze swoją sekretnością?

Motto wprowadzające do wspomnianego wiersza brzmi: she is black / astronauta zapytany, czy widział Boga. Dalej czytamy: szukałem Go w każdej / muzyce, w napięciach mięśni, literach alfabetu, a im bliżej, / tym głupiej. jest czarna. Przypisanie rodzaju Nieokreślonemu nie dookreśla wbrew pozorom, ale uświadamia, że człowiek istoty Boga nie jest w stanie pojąć. Próby podjęte przez ciało śmiertelne są walką z wiatrakami – co prawda wyczuwamy w sobie ducha, ale to nie wystarczy: ciało chciało opaść, wypuścić mnie i pokazać, nieśmiertelność jest zagadką, czasami tylko zdaje się być sprecyzowana: (…) nieśmiertelność / w jednej zamkniętej chwili. teraz wiem. Ciało jako bariera życia doczesnego szuka prawdy w każdym mokrym neuronie / i jest tutaj, / w braku neuronów, / który nie jest brakiem / i nie jest tutaj. Ale prawdą jest sam Bóg i nie ma innej prawdy, i innego poznania, czyli prawda pozostaje nieodgadniona mimo tak wielu poszukiwań i stanów, jakim człowiek się oddał. „Ja” liryczne w utworze „Seria o sensie życia” konkluduje: po co / po co / nic.

W zbiorze „Jest czarna” wciąż wyczuwa się napięcie, jakąś energię, jakby podłączanie czytelnika do wielu źródeł, aż do granic jego możliwości. We mnie budzi to niepokój, potrzebę przemyśleń religijnych, usadowienia siebie w aspekcie wiary. Wiersze Fruzińskiej udręczają poszukujących, narażają ich na odczytywanie własnych doświadczeń. Nie są to utwory relaksujące, bo życie też nie jest zrozumiałe i przyjemnie, choć bywają w nim chwilowe katharsis. Człowiek, jako istota rozumna, powinien się dookreślać i być odpowiedzialny za swoje wybory, chociaż nie wszystko jest powierzchnią jednostronną (wstęga Möbiusa). Autorka dotyka punktów newralgicznych, ale i fundamentalnych (jakkolwiek je nazwiemy): sumienia, moralności, samoświadomości, umysłu, etc. Temat to drażliwy z powodu wielu ścieżek religijnych, jakimi idzie bohater „Jest czarna”.

Myślę, że Justyna Fruzińska pisze o sprawach dla niej ważnych, nie kieruje się modnymi tematami. Jej poetyka jest niebanalna, świeża i oryginalna. Zadziwia, ale i czasami oburza. Według Rafała Gawina cechą tej poezji jest „waleczność”, według mnie jej kreatywność werbalna, która staje się sposobem komunikacji z człowiekiem poszukującym własnych doświadczeń w doświadczeniach nadawcy. Edward Balcerzan wyznacza trzy zakresy doświadczenia poetyckiego: poezja potencjalna, poezja okolicznościowa oraz poezja profesjonalna[1] i do tej ostatniej zaliczyłabym twórczość poetycką Justyny Fruzińskiej głównie ze względu na samoświadomość autorki i jej wiedzę o literaturze.

Poetka tworzy często lirykę bezpośrednią, dającą poczucie wyznania lirycznego. Dzięki temu ufnie zabiera odbiorcę na rekonesans samego siebie, a przecież niezbyt chętnie siłujemy się ze sobą. Rozważania, jakie snuje są jak elektrowstrząsy dla uśpionych i jak pocieszenie dla przebudzonych.

„Jest czarna” Justyny Fruzińskiej polecam szczególnie ludziom skorym do rozmyślań, chętnym do rozważań oraz lubiącym dociekać. Nie jest to liryka przystępna, ale z pewnością warta dogłębnego przeczytania i przeanalizowania.

Agnieszka Tomczyszyn



[1] Edward Balcerzan, Poezja polska w latach 1939-1965, Warszawa 1982, cz. I, 20 s., ISBN 83-02-01172-X

 

Autor: Justyna Fruzińska
Tytuł: Jest czarna
Seria: Biblioteka ARTERII, tom 15
Wydawnictwo: SPP, Dom Literatury w Łodzi, Łódź 2012
ISBN: 978-83-62733-08-8

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.