W najnowszym numerze...

Zuzanna Maria Danowska - niesnaski

Nadeszła wiosna, powietrze jest mokre, a za oknem robi się bladozielono – to mogę powiedzieć każdego dnia, kiedy wychodzę z domu. Być może dlatego z entuzjazmem zabrałam się do lektury kolejnej książki. Jest dobrze – pomyślałam, spoglądając na utrzymaną w pasujących do siebie odcieniach błękitu i fioletu okładkę debiutanckiego tomiku Zuzanny Marii Danowskiej niesnaski, wydanego w znanej mi już serii Podlaskich Prezentacji Poetyckich. Obraz Paula Klee Maszyna do świergotania doskonale wpasowywał się w spokojne tło. Może pewien niepokój wzbudził we mnie wykaz osiągnięć autorki z tyłu tomiku. Ale przecież to tylko pierwsze wrażenie, prawda?

Tym, co rzuciło mi się w oczy podczas czytania całego zbioru jest powtarzający się motyw próby (niekiedy desperackiej) dopasowania się do tego, co nas otacza. Spowodowałem życie dożywotnio (…) upozorowałem je aż do początku – przeczytałam w otwierającym zbiór wierszu „Niebytka”, chwilę po słowach, które na mnie wywarły duże wrażenie: nagromadziłem dużo niewydarzeń. Te dwa sformułowania, zestawione w jednym tekście, stanowią mocne otwarcie zbioru, przygotowujące czytelnika na interesującą całość. Trzeba przyznać, że autorce bardzo zręcznie udaje się na przestrzeni kilkudziesięciu stron zarysować świat, w którym czytelnik nieomal zaczyna czuć na plecach taksujące spojrzenia innych ludzi. Jest to miejsce, w którym ludzie w operach słuchają Wagnera, nawet jeśli on do nich nie trafia, ludzie trzymają się błaznów, wierząc, że ci mają na nich jakikolwiek pomysł (bo przecież lepszy zły niż żaden), a nowa twarz pasuje do koloru okna. Nawet, jeśli niekiedy jakość obrazów przedstawionych przez Zuzannę Danowską może budzić pewne wątpliwości (o czym wspomnę za chwilę), są one jasne i klarowne, składają się w spójną, niekolidującą ze sobą całość. Widać w nich, że autorka jest stała w swojej obserwacji świata, widzi rzeczy i sytuacje, które ją rażą i potrafi trafnie sformułować wypowiedź, celem podzielenia się nimi z czytelnikami.

Jest w tym zbiorze pewna dziennikarskość, skrupulatność w oddawaniu tego, co dzieje się dookoła. Nawet, kiedy poetka operuje na bardziej, zdawałoby się, prywatnych tematach – listach do kogoś bliskiego, nielicznych erotykach, widać w tym pewne zwrócenie uwagi na szczegóły, na to jak sok z wiśni płynie lubieżnie/ na udo/ na pszenicę albo na grób, gdzie zamiast kwiatów stoi butelka z ulubionym alkoholem zmarłego. Są to detale pozornie nieważne, w istocie jednak wnoszące do tekstów więcej, niż wiele, zdawałoby się, górnolotnych i dojrzałych stwierdzeń. W rezultacie otrzymujemy tomik, w którego autentyczność jesteśmy w stanie uwierzyć – z jednej strony dotyka on tematów bliskich nieomal każdemu czytelnikowi, z drugiej – szczegóły zawarte w utworach przypominają, iż pisała je jedna, konkretna osoba, nadają im rys indywidualności.

Jednocześnie jednak, pomimo wcześniej wymienionych zalet, język tego tomu nie jest jeszcze do końca rozwinięty. Chociaż już na pierwszy rzut oka widać, że autorka wie, co chce powiedzieć, chociaż rzuca się w oczy autentyczność jej wierszy i dobry zmysł obserwatorski, nie można zaprzeczyć, że niejednokrotnie ucieka się ona do myśli wielokrotnie już wypowiedzianych, balansujących na krawędzi banału i – co gorsza – przekraczających ją. Dookoła kwiaty/ a ja przestałem wierzyć w ich biel - czytamy na przykład w wierszu „Skarga”, który pomijając naprawdę dobre rozpoczęcie, jest w istocie próbą skonstruowania czegoś nowego na podstawie kilku powtarzanych już od romantyzmu (jeśli nie wcześniej) frazesów. Próbą, niestety, nieudaną.

Wielokrotnie już zdarzyło mi się czytać wiersze, których autorzy nie mogli się powstrzymać przed wplataniem do tekstu czegoś, co wydawało im się odkrywcze, ale niekoniecznie takie było. Czasami można było to skwitować wzruszeniem ramion i kontynuować lekturę, w innych przypadkach „zabijało” skądinąd dobry tekst lub nawet cały tomik. W przypadku niesnasek mamy niestety do czynienia z tą drugą sytuacją. Mimo, iż cały zbiór niewątpliwie ma w sobie jakiś pomysł, usterek czy nieprzemyślanych słów jest tutaj po prostu zbyt dużo, by nie mogły zaważyć na całości. Jednocześnie, warto zauważyć, iż najpoważniejsze z ich zdarzają się zwykle w zakończeniach utworów. Moim zdaniem dobrze to rokuje na przyszłość – autorka po prostu musi się nauczyć, kiedy postawić kropkę nad „i”, a sądząc po ogólnej wartości jej warsztatu, ten moment niewątpliwie z czasem nadejdzie.

Pomijając ten swoisty brak świadomości własnych tekstów u autorki, można powiedzieć, że niesnaski są całkiem niezłym, choć może trochę przedwczesnym debiutem. Niewątpliwie, Zuzanna Maria Danowska jest ciekawym głosem najmłodszego pokolenia poetów, osobą, która posiada sporą wiedzę kulturową i wie, co chce przekazać swoimi wierszami. W jej tekstach widać, iż autorka bystro obserwuje świat i potrafi wyciągać własne wnioski z tego, co zobaczy. Jednocześnie jednak poziom wierszy zaprezentowanych w jej debiutanckim zbiorze jest, moim zdaniem, bardzo nierówny – od naprawdę dobrych i całkowicie zasługujących na publikację, po wciąż jeszcze nieco pretensjonalne, których może nie należy spisywać na straty, ale nad którymi być może należałoby jednak jeszcze popracować. W rezultacie można by się zastanawiać, czy to na pewno jest to dla autorki odpowiedni moment na wydanie zbioru, czy może jednak bardziej zyskałby on na wartości, gdyby poczekać trochę dłużej, raz jeszcze zastanowić się nad doborem tekstów i doszlifować niektóre z nich. Tak więc, chociaż „niesnaski” przeczytałam z pewną przyjemnością i bez problemów, sądzę, że nie jest to jeden z tych tomików, do których będę chciała wrócić. Co do tego jednak, czy moja opinia jest słuszna, zdanie musi sobie wyrobić sam czytelnik.

Anita Katarzyna Wiśniewska

 

Autor: Zuzanna Maria Danowska
Tytuł: niesnaski
Wydawnictwo: Towarzystwo Działań Twórczych „Talent”
ISBN: 978-83-942373-2-5

 

Aktualny numer - Strona główna

Powrót do poprzedniej strony


© 2010-2019 Stowarzyszenie Salon Literacki.
Kopiowanie treści zawartych w serwisie wyłącznie za zgodą Redakcji i podaniem źródła pod cytowanym fragmentem, w przypadku portali internetowych - linkiem do serwisu salonliteracki.pl.